WLUDZKIEJ SKÓRZE

Każda z nas miała swoje przemyślenia i plany. Jej planów nikt nie brałby pod uwagę, bo jest tylko psem. Tylko – dla świata, dla mnie – aż

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - FELIETON - Dorota Sumińska

oże pięć kilo, a może i mniej. Tyle ogórków kupowała moja babcia do kiszenia. Tym razem jednak to nie ogórki. Mała, stara, chuda suczka. Lekko wyłupiaste, przerażone oczy, siwa twarz, cztery łapy grubości długopisu i wtulony pod brzuch ogonek. I uszy. Duże, gackowe, ale skulone ze strachu i żalu. Zapomniałabym o pętli taśmy zwisającej z równie cienkiej jak łapy szyi. Wszystko zamknięte w klatce. Skulone w rogu więzienia. Tak wyglądała, gdy zobaczyłyśmy się pierwszy raz. Każda z nas miała swoje przemyślenia i plany, ale to ja podjęłam decyzję o tym, co będzie dalej. Jej planów nikt nie brałby pod uwagę, bo jest tylko psem. Tylko – dla świata, dla mnie – aż. Tym bardziej że w głębi duszy ja też jestem psem, a raczej suką. Dzięki Bogu na zewnątrz nie mam nawet najmniejszych psich oznak,

Mbo mój los mógłby być podobny do tego, który spotkał Sarę. 12 lat żyła otoczona miłością dwojga starszych ludzi. Kochała ich bardziej niż życie, tak jak tylko pies potrafi. Umarli. Przyszła rodzina. Sara myślała, że to też jej bliscy i że pocieszą w rozpaczy. Myślała, że przypięcie smyczy znaczy spacer. Nie myślała, że to koniec wszystkiego, że teraz zaprowadzą ją do piekła i zostawią. Samą. Pierwszy raz w życiu w obcym, cuchnącym cierpieniem miejscu. Na zawsze. Zaciskała oczy, kuliła uszy i całe ciało, by zniknąć. Na nic zdały się starania schroniskowych wolontariuszy. Odmawiała jedzenia, kąsała każdą obcą dłoń. Chciała umrzeć jak najszybciej. Uciec tam, gdzie czeka ktoś ukochany. Ktoś, komu oddała serce. Nie miała pojęcia, że po miesiącu głodówki jakiś pies w ludzkiej skórze się o niej dowie i krzyknie: „Natychmiast do mnie!”. Gdy wsadzano ją do transportowej klatki, była pewna, że teraz to już prawdziwy koniec. Mimo decyzji o śmierci odezwał się skrawek instynktu samozachowawczego. Chciała ugryźć rękę, która zarzuciła jej pętlę na szyję. Była zbyt słaba, by się wyrwać. I całe szczęście, bo dziś jesteśmy razem. Na zawsze. Ona – księżniczka w psiej skórze, i ja – suka wludzkiej.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.