BRAMY RAJU

Kiedy na studiach powołałam się na konstytucję, usłyszałam: „Płatek, konstytucja jest po to, żeby być, nie po to, by się na nią powoływać”

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - FELIETON - Monika Płatek

iałam 25 lat, ukończone studia prawnicze, zdany egzamin sędziowski i wkieszeni przepustkę do raju. Dwa lata w Oksfordzie. Magiczne słowa: Oksford, uniwersytet i ja. Nie miałam: legitymacji partyjnej i paszportu. Paszportu mi odmawiano. Także dlatego, że mój brat stąd uciekł. Powody? Te polityczne równoważyła jego pełna pasji niechęć do mizernej wegetacji w PRL-u. Był więc uchodźcą czy emigrantem? Zostawmy to na inny temat.

Przez lata dawałam za wygraną, ale tym razem zaczęłam walczyć. Ustawa mówiła, że każdy ma prawo do paszportu, akonstytucja z 1952 r. deklarowała mi równe prawa (art. 69). Złożyłam podanie o paszport. Załatwiono je odmownie. Wniosłam odwołanie. Przyjął mnie spasiony, niechlujny, arogancki urzędnik. Był kolegą tego, który mi odmówił. Niezawisłych sądów wtej sprawie nie było. Przekładał dokumentację moich osiągnięć, raz po raz rzucając lekceważąco: „To nie ma znaczenia”. Na koniec obcesowo zapytał: „Gdzie twoja legitymacja partyjna?”. Nie miałam.

MNie przechodziłam z nim też na ty, ale on ciągnął swoje: „Chcesz paszport, wstąp do PZPR-u”. Nie wstąpiłam.

Znów zrozumiałam wtedy, że zatrzaskują się bramy raju, gdy nie ma niezależnej, niezawisłej instancji, najlepiej sądu, który jest w stanie skorygować decyzje zależnych urzędników.

Kiedy na studiach powołałam się na konstytucję, usłyszałam: „Płatek, konstytucja jest po to, żeby być, nie po to, by się na nią powoływać”. Ale potem przyszedł rok 1989 i w1997 przyjęliśmy nową konstytucję. Jest suwerenem wtym sensie, że reprezentuje nasz interes; zezwala rządzącym tylko na to, co w jej granicach i na jej podstawie (art. 4). Stąd rozdzielność i trójpodział władz. Władza, która to łamie, okazuje nam pogardę, nie działa ani w naszym imieniu, ani dla naszego dobra. Prawo bez sprawnych instrumentów kontroli władzy to bicz na prostego człowieka. Winny będzie poszkodowany, na którego najedzie premier. Przestępcą okrzykną autora, który opisze przekręty ministra. Kontrolę władzy gwarantują niezawisłe od niej sądy. Bez nich władza ulega pokusie i władzy nadużywa. Przewrotnie wmawia nam przy tym, że tego chcemy.

Kiedy symboliczny paszport zależy od partyjnej legitymacji, wówczas – nieważne, czy to PZPR czy PiS – nasza wolność i nasze bezpieczeństwo zawisają i bezradnie dyndają, a wraz z nimi i prawo, i sprawiedliwość.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.