NADZIEJA W SERIALACH

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - PO KULTURZE -

zy kupiłaby pani sobie lodówkę zintegrowaną z komputerem, telefonem i kontem bankowym? Sukcesem wPolsce, kraju hipochondryków, byłoby podłączenie jej do sedesu. Komputer analizowałby zawartość i przesyłał wyniki medycznemu serwerowi. W efekcie rano karetka pędziłaby ulicą, amy wiedzielibyśmy: „O, do Kowalskich zamrażarka wezwała karetkę”. Lodówkę wolę tradycyjną, śmierdzącą po ludzku. Chociaż chciałabym mieć algorytm usuwający z sieci idiotów i reklamy. Coraz częściej musimy się zastanawiać, jak sobie radzić z technologią. Ostatnio zmieniła pani podejście do komentarzy na swojej stronie na Facebooku.

Kiedyś na Syberii były miasteczka naukowców. Dzisiaj, opowiadali mi informatycy, istnieją miasteczka trolli pracujących w różnych językach. Trzeba do tego dodać rodzimych hejterów. Fanpage założyłam niedawno, nie mam więc wprawy, ale za to coraz mniej cierpliwości. Moja strona to mój salon, ze zdjęciami rodziny, wpisami przyjaciół, i nie życzę sobie, żeby ktoś tu rzygał po kątach i bredził. Nie życzę sobie, by ci, co zabierają nam wolność, zabierali też prywatną przestrzeń, tym bardziej że to nie dialog, tylko bluzgi. Znajomi odradzali mi tę decyzję – mamy przecież wolność słowa. Trudno, ja nie mam czasu brnąć przez psychiczny szlam hejterskich komentarzy. Wpani najnowszej powieści „Na linii świata” w pewnym momencie na ekranie kom-

Cputera wyświetla się komunikat od sieci. I okazuje się, że ta sieć może o różnych rzeczach decydować sama – przelać pieniądze z konta na konto, kupić bilet lotniczy albo usunąć ślad po jego zakupie.

To po prostu algorytm, program wymyślony przez ludzi. Nie wierzę, by urządzenia mogły zyskać samoświadomość. Zastanawiał się nad tym genialny pisarz Philip K. Dick. W latach 70. szukał odpowiedzi na pytanie, czym będzie ludzkość, gdy przed szpitalem spotkają się krwawiący android i człowiek, który musi mieć wymienione bioniczne wszczepy.

Pisałam tę książkę po rocznym pobycie w Dolinie Krzemowej i na uniwersytecie w Berkeley, gdzie mnie zaproszono. Stamtąd brałam fakty, tło. Spotykałam ludzi produkujących technologie, które nam wydają się na granicy cudu. Tam trwa wyścig o przyszłość ludzkości, bez pytań, do czego prowadzi. Konkurują najgenialniejsze umysły podsypane największymi światowymi funduszami. To napędza też pisarską wyobraźnię. Ona nie ma ograniczeń w przeciwieństwie do techniki. Ją hamuje natura materii. Podobnie jak w czasach kamienia łupanego naszym narzędziem jest po prostu materia. Tylko że wtedy człowiek walczył z oporem kamienia, amy walczymy z wielkością atomu. Dzisiejsze komputery zawieszają się jak głupki, bo są na poziomie kamienia łupanego. Działają na podobnej zasadzie co nasze umysły – starej, poczciwej logiki binarnej, czyli tak lub nie. Natomiast komputery kwantowe będą działać na zasadzie: wszystko. I nasza logika wtedy odpada. Ale nawet jeśli komputer, na którym nagrywam teraz naszą rozmowę, jest z epoki kamienia łupanego, to nie w pełni rozumiem jego działanie. W powieści pojawia się porównanie informatyka do kapłana. I chyba coś w tym jest, ta specjalistyczna wiedza wydaje się nam, ludziom z zewnątrz, na pierwszy rzut oka irracjonalna.

To nie znaczy, że komputer jest od nas mądrzejszy. Albo lodówka – nie wiem, jak działa, ale nie boję się, że przyjdzie nocą i mnie zamrozi. Do korzystania z czegoś nie potrzebujemy detalicznej wiedzy, jak to powstaje. Gubimy się w nowym świecie, nie wiemy, czy nam pomaga, czy nas ogłupia. Moja córka siedzi godzinami w internecie, zdobywa nieprzydatną według mnie wiedzę. Kiedy wynaleziono pismo obrazkowe, ci, którzy znali tysiące słów na pamięć, zamartwiali się nowym pokoleniem prymitywów, które niczego nie zapamiętuje, tylko pisze. Moi rodzice martwili się wpływem telewizji na dzieci. Bo przecież wszystko jest w książkach! Ogłupiamy się na różnych poziomach. Wmawia się nam, zwłaszcza kobietom, że piękno uchroni przed brzydotą i głupotą tego świata. Stąd sztuczne podsycanie dość naturalnej fascynacji modą. Karl Lagerfeld powiedział, że moda służy tylko najbogatszym albo modelkom. Reszcie, czyli niewymiarowym krowom – użył takiego określenia – sprzedaje się torebki. Cyniczne? Ten mechanizm dotyczy także nowych technologii. Jeden z bohaterów chce pomóc obcej osobie w potrzebie. I orientuje się, że gest

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.