KOTWICA, LEGIONISTA I SZPROTKI

Czy Polska Walcząca przerobiona na Polkę Walczącą ma powstańców i powstanki uczcić, czy wyraża wobec powstania dystans?

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - FELIETON - Agnieszka Graff

śród nadwiślańskich wojen symbolicznych najpilniej śledzę tę o Polkę Walczącą. Od lat fascynuje mnie splot gender i narodu, a odkąd feminizm przysposobił sobie powstańczą kotwicę zagarniętą uprzednio przez neofaszystów, splot ten mocno się zagmatwał. Od strony graficznej wiele nie było trzeba. Dorysowane w strategicznych miejscach kropki, czyli piersi, do tego warkocz – i już mamy POLKĘ. Znak spopularyzował „czarny protest”, ale zaczęło się od Manify 2013. Już wtedy połączenie kobiecości i symbolu powstania budziło oburzenie. Po pierwsze – Prawdziwych Polaków. Kotwica jako tatuaż na bicepsie jest super, na kiju bejsbolowym – mucha nie siada. Ale kotwica-kobieta? Zgroza. Z drugiej strony Polka Walcząca oburza część feministek. Powiadają, że potrzebne nam własne symbole, a te narodowe i powstańcze trzeba zostawić nacjonalistom.

Ale jak tu zostawić kotwicę ONR-owi? Symbol to waleczny, przekorny i wieloznaczny. Wdodatku autorką była

Wkobieta – Anna Smoleńska. Czy Polska przerobiona na Polkę ma powstańców i powstanki uczcić, czy wyraża wobec powstania dystans? Czy to żart? Czy wrogie przejęcie, wktórym chodzi o sprawę kobiecą przeciwstawioną narodowej? Pytam tu i tam. Różnie bywa. Kolektyw Czarne Szmaty wydrukował plakaty zPolką i napisem „Polki Walczące, są nas tysiące” i rozlepił je w stolicy w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia. Jedna ze Szmat wyjaśnia mi rzecz następująco: „Polki wiszą na trasie marszu ONR-u – »walczą« z zagarnianiem przestrzeni publicznej przez faszyzujące ruchy. Wtym sensie kotwica ponownie staje się antyfaszystowska – to próba przywrócenia jej pierwotnego sensu”.

Wojny symboliczne bywają zagmatwane. Zaprzyjaźniona członkini kolektywu opowiada, że około 2 w nocy, gdy lepiły w Alejach Jerozolimskich, chwiejnym krokiem podszedł do nich „sportowiec”, legionista. Zacząłgroźnie: „Przyszedłem sprawdzić, co tu się dzieje!”. Nagle złagodniał. Pokazując palcem to na oblepioną świeżo plakatami latarnię, to na swoją naklejkę Legii, orzekł: „Widzę, że wy jesteście szprotki moje! Szprotki moje kochane. Czy ja bym mógł taki jeden plakat dostać? Na Ursynowie powieszę. Bo ja zUrsynowa chłopak jestem”. Dostał plakat i zadowolony pomaszerował zygzakiem do metra.

Trzymajcie się, szprotki! Czekam, co wykombinujecie na 11 listopada.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.