MĘSKOŚĆ NA NOWE CZASY

Odwracanie ról jest zgubne dla związku. Sprawia, że mężczyzna czuje się zbyt upokorzony, a kobieta traci do niego szacunek

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - DUSZA I CIAŁO - Z Wojciechem Eichelbergerem rozmawiają Maria Hawranek i Szymon Opryszek RYSUNKI MACIEJ SIEŃCZYK

ężczyźni mówią panu czasem na terapii, że czują się dyskryminowani? Czy to jest przyznaniem się do słabości? Nie używają tego terminu. Myślę, że z dwóch powodów. Po pierwsze, bycie dyskryminowanym dewaluuje, a po drugie, trudno się teraz nazywać dyskryminowanym, gdy przez pięć tysięcy lat dyskryminowało się drugą płeć. To byłaby lekka przesada. Rzeczywiście, przeciętny mężczyzna ciągle jest jeszcze zbyt dumny, by tak się poczuć, choć pewnie gdyby stosować obiektywne kryteria, czasem jest. Kilku poskarżyło się nam na rozszerzone oczekiwania kobiet wobec nich – że jednocześnie mają dużo zarabiać, by zapewniać byt rodzinie, a po powrocie z pracy jeszcze zająć się dzieckiem i zrobić żonie kolację.

Wniektórych wypadkach tak się może dziać, ale chyba jeszcze nie mówimy o zjawisku, które ma wymiar społeczny czy obyczajowy. Po prostu ci panowie dali się sprowadzić do takiej roli w swojej rodzinie. Dyskryminacja kobiet to zjawisko o charakterze kulturowym, cywilizacyjnym, politycznym, ekonomicznym – dlatego używanie tego terminu wobec mężczyzn byłoby nadmiarowe i histeryczne. Jednak i mężczyźni, i kobiety są teraz w niewątpliwie trudnej sytuacji. Mężczyźni chyba w gorszej, bo to oni urządzili ten świat, a teraz muszą abdykować zwygodnej pozycji. Choć niekoniecznie była aż tak wygodna – bo im więcej wolności, tym więcej odpowiedzialności. Ale przez wieki było im łatwiej.

To prawda. Do niedawna w pakiecie urodzeniowym dostawali wszystkie drogi w życiu otwarte. Oczywiście proporcjonalnie do klasy społecznej, w której się urodzili. Ale mimo wszystko nawet chłopski syn miał w życiu lepiej niż chłopska córka. Kobiety były podgatunkiem gorszego sortu, cytując klasyka.Ale ten gorszy sort się wyemancypował i obiektywnie mamy teraz zupełnie inną sytuację.

MTak, bo mam wrażenie, że wewnętrzna emancypacja kobiet nie nadąża za tą społeczną, prawną i obyczajową, że jest mnóstwo otwartych możliwości, z których boją się jeszcze skorzystać z powodu psychicznych barier. Ale to zrozumiałe, bo musi potrwać, zanim kobiety się do głębi z tą równością oswoją. Uważam, że emancypacja kobiet musi mieć teraz wymiar pracy wewnętrznej – ponieważ spora przestrzeń wolności jest już otwarta, tylko ciągle za mało kobiet w nią wchodzi.

A emancypacja mężczyzn?

Podobnie – muszą się nauczyć, że już nic nie jest im dane w pakiecie urodzeniowym, że na uznanie, szacunek, pozycję i miłość muszą sobie zapracować i zasłużyć. I że kobiety są dla nich groźną konkurencją w życiu zawodowym i politycznym. Mężczyźni chyba też potrzebują uwolnić się od przymusu robienia tego, co im kulturowo przypisane. Niektórzy to potrafią – zanim pójdą z kolegami na piwo, zadzwonią do żony spytać, czy nie ma innych planów, czy poradzi sobie z dziećmi. Często wtedy od kolegów słyszą określenia typu: cipa, pantofel.

Mężczyzna, który konsultuje swoje plany z partnerką, jest znacznie bardziej do przodu niż jego koledzy – ma po prostu partnerski związek. I on nie musi na każdym kroku udowadniać swojej siły, dojrzałości, tego, że jest mężczyzną. Taki facet nie musi sprawy swojej męskości rozgrywać z kobietami. A najwyraźniej jego koledzy to robią – wydaje im się, że są bardziej męscy, kiedy nie liczą się z żonami, lekceważą je, traktują pogardliwie. To maczyzm, a maczyzm to fasada, wydmuszka. W środku nie ma prawdziwego poczucia wartości i męstwa, dlatego fasada musi być nieustannie eksponowana. Podobnie jak z seksualnością – ten, kto ciągle mówi o seksie, prawdopodobnie jest kiepski w łóżku. Czy nie jest tak, że to głównie mężczyźni sprawdzają męskość innych facetów?

Wielu przyszłych mężczyzn jest upokarzanych lub rozpieszczanych przez matki. To w połączeniu ze słabym lub nieobecnym ojcem powoduje kompleks niższości. Potem tacy synowie muszą lansować się na facetów. Druga płeć też jest pozbawiona kobiecego wzorca na nowe czasy. Dlatego dla wielu kobiet najbardziej dostępnym i uwodzicielskim wzorcem jest naśladowanie mężczyzn. A kiedy taka wyemancypowana kobieta z mocną pozycją zawodową wchodzi w związek, to przyjmuje rolę, którą do niedawna przyjmowali mężczyźni: „Jestem najważniejsza, a ty mnie obsłuż”.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.