TARCZA

Każdy ma swoją opowieść

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - TWARZE - Z Martą Lempart rozmawia Dorota Wodecka

Tak, napadł mnie kryzys „siostrzeństwa”.

Siedziałam na stosie ręczników wwannie i płakałam, bo nie byłam w stanie posegregować szamponów. Efekt jadu sączącego się we mnie z Fejsa. Dzień i noc.

To pewnie trolle.

Niekoniecznie. Głównie od naszej strony doświadczam miękkiego hejtu. Ludzie traktują mnie jak wirtualny byt, któremu można nawrzucać, sponiewierać go, wyzłośliwiać się, oskarżać. Wywoływać w komentarzach o każdej porze i urządzać dzikie awantury, kiedy ośmielam się przez parę godzin nie być publiczną własnością do dyspozycji wszystkich. A dopiero kiedy się wybronię, udowodnię, że nie jestem wielbłądem, to cóż – no mam prawo żyć dalej. Nie ma „przepraszam, to było wredne, bezpodstawnie cię oskarżyłam”. Zero empatii. I czekanie na kolejną okazję.

Czym cię trują?

Piszą, że protestuję nie dlatego, że wierzę w to, co robię, tylko po to, by wyniosła mnie policja. Inni lajkują takie podłe komentarze, a potem w realu chcą ze mną normalnie rozmawiać. Muszę udawać, że nic się nie stało. Wydajesz się bardzo silną kobietą.

Wiem, że sprawiam wrażenie silnej, tym bardziej że jestem duża jak mój ojciec, góral. Ale czy silnych ludzi należy przewracać na chodnik i skakać po nich, by sprawdzić, czy przeżyją? To może po kolei. Po co pojechałaś w grudniu na kontrmiesięcznicę? Jesteś wrocławianką, nie musiałaś demonstrować pod Pałacem.

10 grudnia rano przeczytałam na Fejsie, że policja siłą usunęła Obywateli RP spod Pałacu. I pojechałam wesprzeć ich na wieczornej miesięcznicy. To jest tak, jak powiedział kiedyś Marek Edelman: „Niezależnie od tego, kim jest bity – trzeba z nim być. Trzeba dać mieszkanie bitemu, trzeba go schować w piwnicy. Trzeba się tego nie bać i trzeba być przeciwko tym, co biją”.

Zpowodu zachowania policji i BOR tego poranka były nas wieczorem dziesiątki ludzi. Krzyczeliśmy, by za- – rocznik 1979, prawniczka, działaczka społeczna i przedsiębiorczyni. Inicjatorka i liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet głuszyć brednie Kaczyńskiego o dochodzeniu do prawdy i tym podobne. Tę jego nienawiść. Kiedy odpaliłam syrenę na szczekaczce, powiedział, że nie zagłuszymy jego „prawdy”. Owszem, już zagłuszamy, żadna telewizja nie jest w stanie zrobić transmisji jego przemówienia, bo dziesiątki ludzi krzyczą mu w twarz, że kłamie.

Swoją drogą sam sobie nas sprowadził na głowę i uludowił protesty. Gdyby policja nie użyła przemocy, wielu Polaków nie odkryłoby fenomenu Obywateli RP. Obywatele i Obywatelki RP (tak, używają języka wrażliwego na płeć) bardzo podkreślają spokojny i godnościowy, zwykle milczący charakter swoich protestów. Mówię do Kasprzaka: „Te, intelektualista!”. Bo to jest niesamowicie mądry facet. Taka powściągliwość jest godna podziwu, ale nie jest dla każdego. Niektórzy ludzie po prostu chcą wykrzyczeć swoją wściekłość. I poczuć siłę. Tak jak na spontanicznej demonstracji w obronie sądów, kiedy przez 15 godzin 25 kobiet z kolektywu Czarne Szmaty, Strajku Kobiet, warszawskich Dziewuch Dziewuchom krzyczało pod Senatem. Skandowałyśmy imię i nazwisko każdego siedzącego na sali obrad senatora i senatorki. I miasto, z którego pochodzi. Apelowałyśmy: „Senatorze, jeszcze możesz”, co powtarzał tłum. Ale przy nazwiskach Konstantego Radziwiłła i Marii Anders ludzie nie wołali, że „jeszcze mogą”, tylko: „Zdrajcy!” lub „Będziesz siedział!”.

Radziwiłł za uprzedmiotowienie kobiet?

I prawdopodobnie za deklarację, że nie podałby tabletki ellaOne 12-letniej zgwałconej dziewczynce. Jemu nie chodziło o to, by ograniczyć dostęp do tej tabletki, tylko by go nam zabrać całkowicie, co przyznał w tym wystąpieniu. Andersowa za to, że urządziła sobie kampanię wyborczą na otwarciu muzeum, państwowej uroczystości, a ludzie zKOD, którzy wówczas przeciwko temu protestowali, są ścigani. Czyli w obu przypadkach za nadużycie władzy, za arogancję.

Miałyśmy trochę swoich haseł, a trochę łapałyśmy z tłumu. „Nie pomogą wam kordony, gdy suweren jest wkurwiony”, „Buduj, rządzie, te więzienia, będziesz miał tam posiedzenia”. Albo: „Senatorze, senatorko, nie za-

Marta Lempart

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.