CIUCH DLA SUFRAŻYSTKI

Kiedy startowaliśmy z Acephalą, ludzie dziwili się, że chcemy tworzyć markę feministyczną. Teraz feminizm w modzie jest tak popularny, że odczytują to jako koniunkturalizm

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - MODA - Z rozmawia

cephala. Intrygująco nazwaliście swoją modową markę. MONIKA: Nazwa powstała na długo, zanim pojawił się pomysł na markę. Zwykształcenia jestem historyczką sztuki. Siedem lat temu pisałam pracę magisterską o amerykańskiej fotografce Francesce Woodman, która prowadziła badania nad tożsamością i cielesnością. Autoportrety komponowała tak, żeby widoczne było tylko ciało, a głowa pozostawała poza kadrem. Szukałam interpretacji tego zabiegu i trafiłam na pisma surrealisty Georges’a Bataille’a, który w latach 30. XX wieku założył tajne stowarzyszenie Acéphale, co po grecku oznacza „bezgłowy”. Motyw „acéphale” interpretował jako figurę wolności. Wyjaśniał, że oderwanie się od głowy oznacza oderwanie od racjonalizmu, norm narzuconych społecznie. Oderwanie od głowy to szansa na pójście własną drogą. Kobieta bez głowy tworzy własną rzeczywistość, wyznacza reguły, podąża za instynktami, słucha swojego ciała. Spodobał mi się ten termin i stojąca za nim idea. Kiedy założyliśmy markę, to nazwa już na wejściu wyznaczyła charakterystyczną dwoistość: z jednej strony ważne są dla nas idee, z drugiej – aspekt cielesny, sensualność. Trzy lata temu stworzyliście debiutancką kolekcję. Nazwa znalazła zastosowanie. Jak to się stało, że weszliście do branży mody? BARTEK: Byliśmy ludźmi spoza branży. Monika, jak wspomniała, jest po historii sztuki. Po dyplomie została na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza wPoznaniu, miała w planach karierę akademicką. Ja skończyłem socjologię. Przez kilka lat pracowałem w Centrum Sztuki WRO. Działalność okołoartystyczna była nam zawsze bliska. Chcieliśmy

Arazem pracować, łączyć sztukę, kreację, biznes, początkowo miało to byćwydawnictwo. Stanęło na modzie, kiedy Monika wyjechała na stypendium do Nowego Jorku. MONIKA: To stypendium nie miało nic wspólnego zmodą. Pisałam o kobiecych narracjach tożsamościowych w sztuce współczesnej, głównie sztuce instalacji takich artystek jak Louise Bourgeois, Tracey Emin czy Mona Hatoum. Prowadziłam kwerendy w bibliotekach, ale jak to wNowym Jorku, włóczyłam się też po mieście. By mieć odskocznię od książek, zgłosiłam się na staż do pracowni ADétacher, marki założonej przez Monę Kowalską, której konstrukcyjne ubrania, autorskie nadruki i awangardowe dzianiny mają wNowym Jorku status kultowych. Dwa mie- siące, które tam spędziłam, były dla mnie kluczowym doświadczeniem. Dla A Détacher był to moment przygotowywania kolekcji na Fashion Week. Mogłam obserwować proces tworzenia ubrań oraz organizację pokazu we wszystkich jego aspektach. Gdybym trafiła na staż do korporacji, to możliwe, że zniechęciłabym się do branży mody, ale praca w kilkuosobowym atelier i stały kontakt zMoną pokazały mi, że można robić modę po swojemu. Po powrocie do Polski zrezygnowałam z doktoratu i poszłam na roczne studia podyplomowe naWydziale Tkaniny i Ubioru na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Zrobiłam też kilka wakacyjnych kursów na Saint Martin’s School of Art. Chciałam zdobyć wiedzę technologiczną i techniczną.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.