JAK KARZEŁ PRZYSZEDŁ DO MARII

Młodym ludziom profesor Ruiz mówi, by zapomnieli o kompleksach i spojrzeli na siebie jak na cud – wszak przez miliony lat gwiazdy pracowały na nasze istnienie

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - TYP TYGODNIA - TEKST PAULINA REITER

adziera głowę. Jest bezksiężycowa noc, nad nią otwiera się kosmos z miliardami gwiazd i nieskończonością pytań. Czuje się częścią tego wszechświata, a jednocześnie czuje, że nic o nim nie wie. Jest rok 1968 i patrząc na Drogę Mleczną podczas wycieczki do obserwatorium Paranal na południu Chile, pewna młoda kobieta, wtedy jeszcze studentka chemii – María Teresa Ruiz – właśnie odkrywa, kim chce być.

W2017 roku po gali wParyżu, gdzie za odkrycie nowych ciał astralnych – brązowych karłów – odbiera nagrodę For Women in Science przyznawaną przez UNESCO i L’Oréal kobietom szczególnie zasłużonym dla nauki (dwie z laureatek dostały później Nagrodę Nobla), przyznaje, że decyzja ta była odważna, bo zostać astronomem nie było ścieżką kariery dla kobiety. Jej mama, wychowana na prowincji gospodyni domowa, uważała, że studiowanie kosmosu to zajęcie nie dla dziewczyny. Wpodjęciu decyzji pomogła jej babka, która powiedziała Maríi Teresie, że bycie kobietą nie może być nigdy wymówką. María Teresa Ruiz zostaje więc pierwszą kobietą z dyplomem z astronomii na Uniwersytecie w Chile. Dostaje się do Princeton, elitarnego uniwersytetu amerykańskiego, na wydział astrofizyki. Jest jej trudno, wszystko tu jest inne – język, kultura – w dodatku jest jedyną kobietą na wydziale. Ale ma tu dostęp do najszybszych komputerów na świecie. Pracuje nad doktoratem o kinematycznych modelach galaktyk. Habilituje się w Trieście, potem studiuje wMeksyku, gdzie ze względu na brak mocnych komputerów przerzuca się na badania nad mgławicami.

W 1979 roku wbrew rozsądkowi wraca do Chile, gdzie panuje dyktatura wojskowa. Kraj jest wdramatycznym stanie, władza niszczy wolną prasę, potem bierze się za uniwer-

Zsytety. Brak pieniędzy na badania, konferencje naukowe. Jednak wChile María Teresa ma dostęp do najnowocześniejszych, najmocniejszych teleskopów na południowej półkuli.

Bada białe karły – niewielkie ciała składające się ze zdegenerowanej materii, których obserwacja pozwala określać wiek galaktyk. Ale badając je, pewnego dnia zdaje sobie sprawę, że widzi coś innego, coś, czego istnienie podejrzewało wielu naukowców – brązowego karła. Ciała te, zwane potocznie niewypałami lub nieudanymi gwiazdami, są ogromne (ten, który dostrzegła María Teresa, ma 70 razy większą masę od Jowisza), lecz trudne do wykrycia ze względu na małą jasność. Widmo karła, który odkrywa uczona, jest wyjątkowo jasne. – To żadne odkrycie – mówi skromnie, gdy rozmawiamy wParyżu – to był prezent od wszechświata, bo przecież wcale go nie szukałam.

Gdy ją pytam, co czuje, patrząc dziś wkosmos, mówi, że gwiazdy uważa za swoją rodzinę. – Kiedy pracuję, martwię się, czy jest sygnał, czy nie będzie zakłóceń, mgły, ale gdy wgwiaździstą noc spoglądam w niebo, pojawia się myśl, że może na innej gwieździe ktoś także spogląda w naszą stronę. I może zadaje sobie to samo pytanie: czy ktoś tam jest?

Dziś Ruiz bada głównie egzoplanety, czyli takie, które krążą wokół innej gwiazdy niż Słońce. Ma nadzieję, że już wkrótce będzie umiała odpowiedzieć swoim wnukom na pytanie, czy w kosmosie jest życie. Jest pewna, że wszechświat jest pełen życia, ona tylko szuka dowodów. – Za każdym razem, gdy jakaś gazeta pisze o kimś, kto widział kosmitów, przeklinam: „Cholera, dlaczego to nie byłam ja?!” – żartuje. – Wiemy już, że nasza planeta wkońcu przestanie być dla nas dobrym domem – mówi. – Będziemy musieli poszukać planety, która będzie miała na powierzchni wodę i będzie w stanie podtrzymać życie. Więc szukam.

Oprócz pracy na uniwersytecie profesor Ruiz daje wykłady dla młodzieży licealnej i dzieci, próbuje zarażać astronomiczną pasją. Mówi im, że zrozumieć kosmos to wielkie zadanie, ale także droga, by zrozumieć siebie, ludzkość. Znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego tu jesteśmy? Młodym ludziom mówi, by zapomnieli okompleksach, uwierzyli, że są wspaniali, spojrzeli na siebie jak na cud – wszak przez miliony lat gwiazdy pracowały na nasze istnienie, zbudowani jesteśmy z gwiezdnego pyłu. Wodór i hel powstały podczas Wielkiego Wybuchu, ale inne pierwiastki, jak żelazo na przykład, pochodzą z gwiazd, które były prababkami Słońca. Uważa, że astronomii należy uczyć w szkołach, bo wnosi do naszego życia poczucie transcendencji.

Dzięki jej działalności propagującej naukę rząd Chile wspiera innowacje ibadania naukowe, dofinansował też uniwersytety. Pieniądze ze stypendium UNESCO iL’Oréal Ruiz zamierza wykorzystać do dalszych badań. Ale chce także wspomagać obecność kobiet w nauce.

Wwolnych chwilach pisze wiersze – otym, jak galaktyki łączą się ze sobą, o tym, jak powstają gwiazdy i jak umierają.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.