STEK, NIE PODESZWA

Zdarzało mi się doświadczać euforii po zjedzeniu steków. Puls przyspieszał, źrenice się powiększały, umysł stawał się bystrzejszy

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - ARCHITEKTURA - Basia Starecka odcinek 3 ZDJĘCIA MONIKA WALECKA

lekroć zabieram się do smażenia steków, ręce mi się trzęsą ze zdenerwowania. Trzymam kawałek zwierzęcego bytu, którego przez zwyczajny szacunek dla bydła nie chciałabym zmarnować. Do niedawna trzeba było za niego zapłacić również grubszy grosz, więc było mi szczególnie głupio, gdy z powodu własnego gapiostwa udało mi się go sfajczyć na patelni. Dziś sezonowane na mokro steki można kupić nawet w dyskontach. Jest to wydatek rzędu niecałych 20 zł, portfel więc już tak nie cierpi, ale cierpi wciąż dusza. Sztukę smażenia steków powinien opanować każdy szanujący się wszystkożerny kucharz amator. Są częścią kulinarnego abecadła, a także często obiektem fiksacji mężczyzn kierujących się atawistyczną wiarą w ich magiczną moc. Z własnego doświad-

I– dziennikarka i recenzentka kulinarna, autorka bloga „Nakarmiona Starecka” czenia mogę potwierdzić, że zdarzało mi się doświadczać euforii po ich zjedzeniu. Puls przyspieszał, źrenice się powiększały, umysł stawał się jakby bystrzejszy. Nie jadam ich zbyt często, ale jeśli już, chętnie zaglądam do restauracji Ed Red Adama Chrząstowskiego specjalizującej się w polskiej, sezonowanej na sucho wołowinie. Prócz steków uAdama można na przystawkę zjeść podroby, a na deser – bycze jądra z sosem z wędzonej białej czekolady.

Po zajęciach w akademii CookUp dla kucharzy amatorów – gdzie watmosferze ogólnego podekscytowania iobaw zresztą kursantów przez długie minuty smażyłam gruby na dwa palce stek – zwierzyłam się Adamowi, że to wciąż dla mnie wyzwanie.

– Boimy się, że zmarnujemy dobry kawałek mięsa. Wołowina jest najdroższa i najtrudniejsza – przyznał.

Rzeczywiście mało jej jemy, niecałe dwa kilogramy rocznie (dla porównywania – wieprzowiny 40 kg).

– Kup sobie rostbef wysoki na dwa centymetry, najłatwiejszy do przygotowania i zjedzenia kawałek mięsa, i na nim ćwicz. Zapomnij o polędwicy, to Paris Hilton wśród mięs, jak mówi nasz stołeczny rzeźnik Grzesiek Kwapniewski – jest chuda i bez wyrazu. Antrykot dla początkującej osoby może być z kolei za trudny. I nie daj się namówić na droższe, poprzerastane tłuszczem kawałki, choćby nie wiem jak stopień ich marmurkowości zachwalał ci rzeźnik. Rostbefu nie będzie ci żal schrzanić – doradził. Weszliśmy do kuchni, gdzie obserwowałam, jak smaży polecany mi stek z rostbefu, klasyczny New York.

– Jego nazwa wzięła się podobno od kształtu fragmentu mięsa do złudzenia podobnego do kształt stanu Nowy Jork. Ten

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.