KONGRES MĘŻCZYZN

Odnoszę wrażenie, że coś gdzieś gubimy w tym zachłyśnięciu się słowem „kobieta”. Feminizm oznacza równość, a nie gloryfikację jednej płci

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - FELIETON - Sylwia Kubryńska

iedy będziemy mieć prezydenta kobietę? – padło pytanie na ostatnim Kongresie Kobiet. Pomysł się niezwykle spodobał, wśród westchnień można było usłyszeć, że trzeba w to wierzyć, doczekamy takiej wspaniałości, wszak nasze społeczeństwo jest nieprzewidywalne jak osobowość borderline. Nikt jednak nie zauważył, że mamy już kobietę na stanowisku premiera. Umieściła ją tam inna osobowość, równie psychopatyczna. Jak do tego dodamy kobietę prezydentkę, to już cud-miód. Zresztą było blisko. Wszak ostatnio wwyborach startowała niejaka Magdalena Ogórek. Kobieta jak się patrzy! Czemu jej nie wybrałyśmy?

KCzasem odnoszę wrażenie, że coś gdzieś gubimy w tym zachłyśnięciu się słowem „kobieta”. Feminizm oznacza równość, a nie gloryfikację jednej płci. Dlatego nie zgadzam się z wyszydzaniem mężczyzn, obarczaniem ich wszelką winą za zło tego świata czy porównywaniem ich do pary butów – bo takie porównanie słyszałam kiedyś z ust znanej feministki. Słyszałam też na jednym wydechu wypowiedziane żądanie szacunku dla kobiet i określenie „głupie mohery”. Gdy wracałam z Kongresu Kobiet, wyobraziłam sobie takie wydarzenie, ale poświęcone mężczyznom. Kongres Mężczyzn. Spotykają się faceci, którzy przekonują siebie nawzajem, jak dobrze rządzą światem. Wprzerwie piją kawę i opowiadają sobie, że kobiety są jak para butów, którą się nabywa wedle kaprysu. Czy to przypadkiem nie dzieje się od tysięcy lat?

Dlatego myślę, że Kongres Kobiet powinien być przede wszystkim kongresem człowieka. Człowieka, który jest dobry i mądry, dlatego chcemy go wybrać na prezydenta. Niezależnie od jego płci. Bo płeć niczego dobrego nie gwarantuje, czego dowodzą tysiące lat patriarchatu.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.