Miłość w czasach słabości

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - OD REDAKCJI -

iedzieliśmy w samochodzie, spiesząc się do pracy. Opowiadałam mężowi o znajomej parze: dzień wcześniej spakowali do torby kawiarkę, dobre pieczywo i winogrona. Wyszli z domu godzinę wcześniej niż zwykle i podjechali do parku. Wyłączyli telefony, rozłożyli na trawie koc, zjedli śniadanie i dopiero wtedy pojechali do pracy. Na mały piknik znaleźli czas w tygodniu, wystarczyły chęci. Niby proste, a jednak takie inne. Inne, bo z fantazją. Psycholog Arthur Aron, który zajmuje się bliskością w relacjach, kilka lat temu postanowił zbadać, jaki wpływ na związek ma rutyna. Obserwował ponad 50 par z długim stażem. Zrobił im test: połowa z nich miała spędzać ze sobą wolny czas na zwykłych czynnościach, np. zjeść kolację w restauracji, a reszta za każdym razem musiała zrobić coś ekscytującego. Po kilku tygodniach okazało się, że najwięcej czułości było między małżonkami, którzy ciągle doświadczali czegoś nowego. Rena Starzewska i Julek Bojanowski, okładkowi bohaterowie naszego numeru, byli już po osiemdziesiątce, kiedy kupili sobie kamper.

SJeździli nim po Polsce, odwiedzili baseny termalne na Słowacji. Po podróży musieli zamieszkać w domu opieki społecznej, bo uReny rozwijał się alzheimer. Wymykali się jednak pielęgniarzom, wsiadali do kampera, parkowali po drugiej stronie ulicy i urządzali piknik. Filip Miller, przyjaciel rodziny, fotografował ich życie. Na zdjęciach całują się jak nastolatki, trzymają za ręce. Wygłupiają się na basenie, Rena pozuje w kolorowym bikini. To rzadki obraz. Takie pary odstają od naszego wyobrażenia starości. Choć coraz więcej osób szuka intensywnej miłości po sześćdziesiątce (badała to i opisała w „Anatomii miłości” prof. Helen Fisher), na co dzień nie widzimy starych ludzi obejmujących się mocno na ulicy, całujących namiętnie, śmiejących głośno czy leżących z piknikowym koszykiem na trawie. Trzeba mieć fantazję, by tak przeżywać miłość. Starczyło im jej do końca.

Ostatnio grubo po godzinie 19 mąż zapytał, czy idziemy na spacer. – Oszalałeś? Na ten deszcz? – zareagowałam. Iwtedy poczułam, że jestem starsza od Reny i Julka podróżujących kamperem. Oni do końca mieli wyobraźnię. Do końca pozostali młodzi.+

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.