W biały dzień

„Światło nocne” – płyta, która odczaruje niejedno złe zaklęcie

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - KULTURA -

aulina, Anna, Danuta, Marianna, Karolina, Wanda, Agata…” – litanią kobiecych imion zaczyna się płyta Natalii Przybysz zatytułowana „Światło nocne”. Po kilkuminutowej wyliczance Natalia śpiewa: „Każda z nich będzie lśnić wświetle dnia”. Inspiracją do napisania „Vardø” był cytat z powieści „Nightwood” Djuny Barnes, na który Natalia natknęła się w „Dziennikach” Susan Sontag. – Cytat mówił o tym, że kobiety wykluczone społecznie, zakłócające jakiś porządek nigdy nie będą mogły chodzić z podniesioną głową. Swoją piosenką chciałam odczarować to złe zaklęcie – mówi Natalia o swoich bohaterkach. Ale pewnie i o sobie, bo „Światło nocne” powstawało wtrudnym dla niej czasie. Jest pierwszą wypowiedzią artystyczną po wywiadzie, wktórym na łamach „Wysokich Obcasów” opowiedziała o aborcji. Za tą piosenką stoi też tłum kobiet, które napisały do Natalii listy ze słowami wsparcia. – Czytałam i rosłam. Po pewnym czasie widziałam już tylko imiona, którymi listy były podpisane. I te imiona złożyły się na

P„Vardø” – opowiada. – Interesuje mnie to, co pokazane, a co ukryte w życiu kobiety. Te graniczne momenty przejścia, kiedy ludzie się zmieniają: wychodzą na światło dzienne albo chowają się wmroku – dodaje. „Światło nocne” to opowieści o budowaniu poczucia bezpieczeństwa, o intymności i prywatności opowiedziane wsposób subtelny, prosty i piękny. Ale i momentami przebojowy – jednym z najmocniej wpadających w ucho utworów są „Dzieci malarzy”. Natalia jest w świetnej formie wokalnej, a zespół brzmi tak swobodnie, jakby muzycy niczego innego oprócz wspólnego grania nie robili. Bluesowo-rockowy klimat, świetna produkcja i mądre teksty składają się na płytę jeszcze lepszą niż nagrodzony dwoma Fryderykami „Prąd”.

Olga Wiechnik

Natalia Przybysz „Światło nocne”, Pomaton

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.