SKRZYPACZKA WYKLĘTA

Na festiwalach folklorystycznych nadal się zdarza, że jury niżej oceni skład tradycyjny, w którym gra dziewczyna, „bo nie należy psuć tradycji”

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - TYP TYGODNIA -

est rok 2014. Marta Matuszna-Wejchenig razem z kapelą Wałasi jedzie z rodzinnych Beskidów koncertować na Podhalu. Grają muzykę Karpat. Marta to skrzypaczka tradycyjna, jedyna kobieta w zespole. Po koncertach spotykają się z miejscowymi muzykami. Ci, witając się, podają rękę jedynie kolegom Marty. Potem, podczas rozmów, nadal traktują ją jak powietrze. Z natury nieśmiała Marta czuje się jeszcze bardziej nieswojo.

– Od kolegi z Podhala dowiedziałam się wtedy, że takie sytuacje są na porządku dziennym. Że wciąż panuje tu stereotyp, że kobiety nie są od grania, ale od roboty w domu i w polu – opowiada Marta. – Rzeczywiście, dawniej wkapelach góralskich grali mężczyźni, kobiety co najwyżej wykonywały przyśpiewki i tańczyły. Ale myślałam, że to przeszłość. WBeskidzie Żywieckim, skąd pochodzę, od kiedy pamiętam, na instrumentach ludowych uczyły się grać również dziewczynki. Na szczęście dziś na Podhalu stereotyp „baby od pracy w polu” również powoli odchodzi do lamusa. W karczmach i na imprezach ludowych zauważam coraz więcej grających dziewczyn. Rośnie nowe pokolenie muzyków – dziewczyn i fajnych, otwartych chłopaków.

Marta urodziła się we wsi Laliki. Jako dziecko wiele czasu spędza z dziadkami. Babcia śpiewa jej tradycyjne przyśpiewki i opowiada o tradycji góralskiej. Zkolei dziadek jest wiejskim heligonistą, przygrywa na akordeonie na weselach i potańcówkach. – Któregoś wieczoru dziadek wyjął z futerału skrzypce – opowiada Marta. – Miałam wtedy sześć lat. Wróciłam do domu i zaczęłam męczyć rodziców, że koniecznie muszę grać na skrzypcach.

JZaczyna naukę w szkole muzycznej wŻywcu. Równolegle występuje w zespole pieśni i tańca Żywczanie. – To był piękny, elegancki folklor, na tip-top. Większość członków zespołu mieszkała wŻywcu, w blokach. Miałam poczucie, że jestem gorsza, bo ze wsi. Że oni inaczej spędzają czas, a ja po szkole muszę iść z rodzicami w pole pracować przy sianie, wypasać krowy. W gimnazjum też uważałam, że nie pasuję do reszty, bo moją pasją jest muzyka ludowa. Ale jednocześnie buntowałam się przeciwko temu. Miałam w głowie myśl, że kiedyś wyjadę do dużego miasta i będę elegancką kobietą z korporacji.

To się zmienia, kiedy po liceum Marta dołącza do Wałachów i poznaje ludzi z silną góralską tożsamością. – Ich postawa oraz miejsca, wktórych graliśmy, sprawiły, że przestałam się wstydzić swojego pochodzenia.

Dziś Marta gra i śpiewa wdwóch kapelach. Pierwsza to Skład Niearchaiczny, który tworzy razem z Rafałem Bałasiem, Staszkiem Bafią i Przemkiem Fickiem. Pokazują, że muzyka ludowa jest żywa i wciąż może się rozwijać. Zkolei kapela DudySkrzypce to trochę przeciwieństwo tej pierwszej. Bo skład na te dwa instrumenty to najstarszy tradycyjny wzór kapeli Górali Żywieckich. Na festiwalach folk-

Na warsztatach dzieci dumnie

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.