KILKA KOMPETENTNYCH PAŃ

Teraz, kiedy polskie szkoły się zmieniają, na pisarzach, dziennikarzach i badaczach spoczywa odpowiedzialność za to, żeby kobiety nie zostały zapomniane, a dziewczynki nie musiały wyważać otwartych już dawno temu drzwi rozmawia

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - KULTURA - Paulina Domagalska

amiast próbować powiedzieć „stół z powyłamywanymi nogami”, teraz dzieci będą starały się zapamiętać nazwisko Pustowójtówna.

Nazwisko faktycznie niezwykłe, jak tłumaczę w tekście – rosyjskiego pochodzenia. Anna Henryka Pustowójtówna to przewodniczka mojej książki. Chciałam, żeby czytelnicy mieli koleżankę, która przeprowadzi ich przez te historie, bo nie wszystkie one są łatwe. Mam nadzieję, że Heńka da radę. Moja książka ukazuje się równoległe z polskim tłumaczeniem „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek”, książki napisanej przez Elenę Favilli i Francescę Cavallo. Tam są kobiety z całego świata, od matematyczki i poetki Ady Lovelace po tenisistki Serenę i Venus Williams, u mnie – wyłącznie polskie przedstawicielstwo.

ZPowiedziałaś kiedyś, że w dzieciństwie marzyłaś o tym, żeby spaść z huśtawki. Heńka wydaje się podobna: z jednej strony podziwia motyle, z drugiej – idzie walczyć.

To, czego dokonała, było niezwykłym osiągnięciem. Wzięła udział w powstaniu styczniowym, podczas którego oprócz niesienia pomocy w szpitalu polowym stanęła wpierwszej linii walki, chwyciła za broń i wykazała się wielką odwagą. Większość moich bohaterek to w pewnym sensie pionierki, które przekraczały nie tylko ramy oczekiwań, ale też ramy tego, co było wówczas możliwe czy wręcz dozwolone dla kobiet. I czasem rzecz jasna płaciły za to wysoką cenę. „Góra Tajget”, twoja poprzednia książka, i „Damy, dziewuchy, dziewczyny” to taki awers i rewers rodzicielstwa. W jednej jest głęboki strach o dziecko, w drugiej – poczucie, że można pokazać dziecku taki świat, jakiego by się dla niego chciało.

Coś w tym jest – wykonawszy ciężką pracę wmroku przy swojej ostatniej książce, teraz postanowiłam zrobić coś w świetle (śmiech). Bo każda z moich bohaterek coś otwiera. Mam nadzieję, że wyszła mi książka prawdziwie entuzjastyczna. Narcyza Żmichowska, pisarka i emancypantka, oraz Entuzjastki, czyli prekursorska grupa feministyczna założona przez Żmichowską, zajmująca się m.in. edukacją kobiet, zawsze były mi bliskie.

Z jakimi bohaterkami dorastałaś?

Mam brata, sporą część dzieciństwa spędziłam w górach, gdzie moi dziadkowie mieli dom letniskowy i gdzie było więcej chłopców, więc siłą rzeczy byłam otoczona chłopackimi lekturami. „Anię z Zielonego Wzgórza” przeczytałam znacznie później niż większość

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.