ZIOŁA NA POWAŻNIE

Marta jest od receptur, Zosia – od spacerów do lasu. Zaczęły kręcić kremy w czasach, kiedy „roślinne” oznaczało słabo działające, a wysoko ceniono składniki syntetyczne

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - URODA - TEKST OLGA ŚWIĘCICKA

aczęło się od pryszcza. I to nie jednego, ale całej kolekcji upartych pryszczy odpornych na wszelkie kremy i maści. Im więcej siostrzenica Marty poświęcała im uwagi, w tym gorszym stanie była jej cera i tym częściej telefon dzwonił z błagalnym: „Ciociu, pomóż!”. A Marta, choć miała już wieloletnie doświadczenie w branży kosmetycznej, to czytając składy, potrafiła jedynie doradzić trzymanie się z dala od cudownych specyfików. Wreszcie jej cierpliwość się skończyła, ulitowała się nad siostrzenicą i postanowiła stworzyć dla niej krem. – Wiedziałam dokładnie, co może jej pomóc, ale nie chciałam używać znanych mi syntetycznych składników. To był początek

Zmojej fascynacji fitochemią, czyli składem chemicznym roślin. Uparłam się, że znajdę naturalne odpowiedniki. Tak trafiłam na korę wierzby zawierającą związki salicylowe, które idealnie złuszczają naskórek, nie wysuszając go. Do kompletu potrzebowałam jeszcze czegoś kojącego, co zadziała przeciwzapalnie i ukoi podrażnioną skórę. Tu z pomocą przyszła moja przyjaciółka Zosia, z którą dziś razem pracujemy, podsuwając mi krwawnik – mówi Marta Remplewicz, opowiadając historię narodzin kultowego kremu marki Dla – Niszcz Pryszcz. A Zosia Marciniak dopowiada, że kwitnącą na biało roślinę o charakterystycznym kielichowatym kształcie zbierała już w dzieciństwie. Dla kurczaczków.

– Moja babcia miała malutką hodowlę. Wysyłała mnie po krwawnik, który potem poszatkowany wrzucała kurom do karmy. Ma przeciwzapalne właściwości – tłumaczy druga połowa duetu Kosmetyki Dla, który już od pięciu lat podbija rynek kosmetyczny.

Krem, który Marta ukręciła dla siostrzenicy, ani nie wyglądał ładnie, ani nie pachniał, więc się obawiała, czy wogóle zostanie użyty. Tym bardziej że zainteresowana zamilkła na kilka tygodni po otrzymaniu słoiczka.

– Myślałam, że już nic z tego nie będzie, aż do momentu kiedy siostrzenica wpadła do mnie i z dumą pokazała policzki. Oczywiście trądzik nie zniknął zupełnie, ale skóra już po tak krótkim czasie stosowania wyglądała znacznie lepiej – opowiada Marta.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.