MALI RYCERZE

Antybiotyk? Jeśli jest zapalenie płuc, angina paciorkowcowa – proszę bardzo. Ale 97 proc. chorób, na które zapadają dzieci, to infekcje wirusowe, których antybiotyk nie wyleczy

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - ZDROWIE - Z i lekarzem sportowym, rozmawia pediatrą, specjalistą chorób zakaźnych

aki błąd najczęściej popełniają rodzice, gdy dziecko choruje? Koncentrują się na jednym objawie – gorączce, i próbują ją za wszelką cenę zlikwidować. Ogromną wagę przywiązują do tego, by temperatura spadła po podaniu leków, np. paracetamolu czy leków przeciwzapalnych. Jeśli podamy odpowiednio dużą dawkę, spadnie. Ale czy od tego dziecko będzie zdrowsze? Nie.

Wswojej praktyce lekarskiej miałem pięć przypadków, które skończyły się tragicznie, bo rodzice zbyt późno przywieźli dziecko do lekarza. Wcześniej przez kilka dni leczyli je wyłącznie objawowo i byli przekonani, że wszystko idzie w dobrym kierunku. A leczenie polegało na zbijaniu gorączki. Ale to przecież pediatrzy powtarzają: „Kiedy dziecko zachoruje, nie biegnijmy od razu do lekarza. Poobserwujmy je przez trzy dni, podajmy leki łagodzące objawy”.

Chodzi mi o to, by nie skupiać się tylko na gorączce, bo ona sama w sobie nie jest groźna. To reakcja obronna organizmu. Dzięki niej przyspiesza metabolizm i organizm zaczyna m.in. produkować przeciwciała. Są nawet badania, które pokazują, że osoby, które gorączkują, rzadziej zapadają na nowotwory.

Rozumiem, że jeśli dziecko źle się czuje, boli je głowa, to aby poprawić jego samopoczucie, podajemy leki obniżające gorączkę, ale zmedycznego punktu widzenia nie ma takiej potrzeby. 39 stopni to nie koniec świata. Nawet jeśli dojdzie do 42 stopni, najczęściej nic nieodwracalnego się nie stanie. Dziecko może dostać drgawek gorączkowych.

Tak, ale choćby dziecko miało kilka epizodów drgawek gorączkowych w życiu, będzie się rozwijać prawidłowo. Boimy się ich, bo groźnie wyglądają. Powtarzam: zwracamy uwagę na rzeczy mniej istotne, aumyka nam to, co ważne. Na co więc powinniśmy zwracać uwagę?

Na ogólny stan dziecka, na to, czy nie ma zaburzeń świadomości, problemów z oddy-

Jchaniem, krążeniem, czy nie jest odwodnione. Ozaburzeniach świadomości może świadczyć wyjątkowa senność dziecka, problem znawiązaniem znim kontaktu. Zaburzenia oddychania objawiają się dusznością – dziecko szybko, płytko oddycha zwyraźnym wysiłkiem, angażuje w to dodatkowe mięśnie klatki piersiowej, świszczy, ruszają mu się skrzydełka nosa. Odwodnienie można podejrzewać, gdy dziecko ma suche błony śluzowe, mniejszą elastyczność skóry, jest senne i rzadziej oddaje mocz lub wcale tego nie robi. Jeśli mamy problem zoceną, możemy zrobić test nazywany czasem powrotu kapilarnego, czyli ucisnąć opuszkę dziecięcego palca jednocześnie z dołu izgóry, tak żeby skóra pod paznokciem zbielała, puścić i sprawdzić, jak szybko odzyska swój naturalny różowy kolor. Jeśli mija pięć sekund lub więcej, doszło do odwodnienia.

To są sygnały alarmowe, które wymagają natychmiastowego kontaktu z lekarzem.

Nie można też lekceważyć biegunki, wymiotów iwysypki, która nie blednie po ucisku. Trzeba iść do lekarza także wtedy, gdy mimo że skutecznie obniżyliśmy gorączkę, dziecko nadal bardzo źle się czuje, np. nie wstaje z łóżka, jest apatyczne, nie ma na nic siły. Zdarza się też, że rodzice nie potrafią wymienić konkretnych objawów, ale mają wrażenie, że „coś z dzieckiem jest nie tak”, więc jadą do lekarza.

Ja to bardzo poważnie traktuję, bo rodzice nie muszą mieć wiedzy medycznej, ale często potrafią dostrzec, że z dzieckiem dzieje się coś niedobrego, widzą jakąś zmianę, chociaż czasem jest ona trudna do nazwania. Zresztą lekarze pierwszego kontaktu też czasami kierują do nas dzieci i proszą o dokładniejszą diagnozę, bo pacjent im się „nie podoba”. A kiedy możemy przypuszczać, że dziecko jest tylko przeziębione i warto poczekać zwizytą u pediatry?

Kiedy ma typowe objawy przeziębienia, czyli katar, kaszel, ból głowy czy gardła, jest trochę osłabione lub marudne, ale dość dobrze funkcjonuje, równo oddycha i brak innych niepokojących sygnałów.

Jak je wtedy leczyć?

Można jedynie złagodzić objawy. Nawadniać, płukać nos np. wodą morską, ale już podawanie leków nie zawsze jest konieczne. Byłbym ostrożny zwłaszcza z kroplami do nosa obkurczającymi naczynia krwionośne, bo ich długie stosowanie grozi tym, że śluzówka się do nich przyzwyczai i później nie może bez nich sprawnie funkcjonować. Często sprawdzają się domowe środki, np. syrop z cebuli czy mleko z miodem, które – jak pokazują badania – łagodzą kaszel. Są rodzice, którzy za naturalny sposób leczenia uznają też homeopatię.

Już same założenia tej metody są bzdurą. Co za pomysł, że im bardziej rozcieńczony lek, tym większa jego skuteczność! Teoria, że „woda pamięta”, jest nie do obrony! Pani wie, że woda paruje z oceanu, przenosi się do chmury, potem spada deszcz i tak w kółko. To ja już bym chyba wolał nie wiedzieć, co ta woda pamięta. Nie ma żadnych wiarygodnych badań potwierdzających skuteczność tej metody. Są głównie relacje chorych, którzy twierdzą, że im pomogło. Ktoś mówi zogniem woczach, że miał wysoką gorączkę, wziął środek homeopatyczny i po trzech dniach był zdrowy, więc uważa, że środek pomógł. Na jakiej podstawie? Bo tak czuje. Podczas gdy mógł mieć przeziębienie, które przechodzi bez względu na to, czy weźmie się jakiekolwiek leki, czy nie! Na drugim biegunie są rodzice, którzy wierzą tylko w antybiotyki.

I to jest naprawdępoważny problem. Czasem przychodzą do mnie rodzice, którzy mówią, że nie wyjdą z gabinetu, dopóki nie wypiszę dziecku antybiotyku. Jeśli jest zapalenie płuc, angina paciorkowcowa, zakażenie skóry – proszę bardzo, to są wskazania do podawania leków z tej grupy. Ale 97 proc. chorób, na które zapadają dzieci, to infekcje wirusowe górnych dróg oddechowych, więc po co antybiotyk, który niszczy bakterie, a nie wirusy? Może rodzice boją się, że dojdzie do tzw. nadkażenia bakteryjnego (do istniejącej i trwającej infekcji dołącza i rozwija się kolejna, wywołana innym patogenem)?

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.