PUSTA WIDOWNIA

Czemu przejmujemy się tym, co jakiś cymbał ma do powiedzenia na temat tego, czy i z kim uprawiamy seks?

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - FELIETON - Sylwia Kubryńska

rzez Polskę przetoczyła się fala oburzenia po wypowiedzi niejakiego pana Romana z czerwoną muchą, tytułującego się „ekspertem”, który to raczył wyjawić swój problem polegający na tym, że według niego na „czarnym proteście” nie ma CZEGO „ruchać”.

Jego niezbyt porywające pięć minut przepadłoby pewnie w odmętach ogólnego bełkotu rządowej telewizji, gdyby nie oszalałe udostępnianie i komentowanie w całej rozciągłości internetu, we wszystkich możliwych mediach. Raca jego słów zabłysła w setkach memów, w parafrazach, w dowcipach i stand-upach. I to, że pan ten przeprosił za swoje słowa, tłumacząc się „głupim dniem” (coś mi mówi, że na przeprosinach robi teraz jeszcze większą karierę), zupełnie nie odebrało mu sławy, o której – jak sądzę – marzył.

Nie wiem, ile osób w konsekwencji obejrzało jego występ, jak bardzo wzmógł ów „ekspert” oglądalność – ale ze smutkiem podejrzewam, że znacznie. I o tym właśnie chcę napisać. Bo ja naprawdę nie wiem po co – po co to

Pcytować, po co wrzucać sobie na FB, po co ekscytować się bagiennym poziomem, powielać denne wyczyny? Czemu przejmować się tym, co jakiś cymbał ma do powiedzenia na temat tego, czy i z kim uprawiamy seks? Przecież to, że ktoś jest chamem, w ogóle nas nie dotyczy. Sam sobie wystawia opinię. Po co mu robić rozgłos? Kiedyś pojechałam do Sejmu na spotkanie z politykami w sprawie praw kobiet. Z jakiegoś powodu jedna z posłanek postanowiła zaprosić pewnego zakurzonego polityka, którego już w Sejmie dawno nie ma – słynie on jednak z obrażania kobiet i, rzecz ciekawa, również z muszki. Przyszedł, a jakże, korzystając z obecności mediów, przemaszerował przez salę, robiąc potworny rejwach i przerywając merytoryczną wypowiedź lekarza wważącej się wtedy kwestii wycofania dostępności ellaOne. W efekcie lekarza nie usłyszał nikt, za to polityk miał swoje pięć minut defilady na spotkaniu feministek. Po kilku godzinach TVN pokazał w „Faktach”... wypowiedź lekarza? Ależ skąd! Oczywiście relację z tej defilady.

Nie interesuje mnie, co myśli, a tym bardziej co mówi o mnie jakiś debil z muszką. Nie zamierzam go powielać, cytować, linkować, nawet w celu wyrażenia oburzenia. Mnie nawet to nie oburza. Jest mi to obojętnie. Myślę, że wypowiedź pana Romana powinna zostać przykryta kurzem niezainteresowania. Pusta widownia jest najlepszym lekarstwem.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.