WIĘCEJ PROGESTERONU

Inwestorzy najchętniej finansują start-upy mężczyzn, dlatego Susan postanowiła wspierać wyłącznie przedsiębiorstwa kierowane przez kobiety

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - TYP TYGODNIA - TEKST ADA PETRICZKO

nioł biznesu? Specjalistka od społecznej odpowiedzialności przedsiębiorstw? Łączniczka biznesowa? Promotorka szczytnych celów? Jedna z „40 kobiet po czterdziestce, które warto obserwować” oraz jedna z „25 najmądrzejszych kobiet na Twitterze” według magazynu „Fast Company”? Przybysz z XX wieku niewiele by zrozumiał z biografii Susan McPherson, przedsiębiorczyni i działaczki na rzecz praw kobiet.

McPherson żartuje, że miała dziewięć żyć. Kiedy w latach 80. zaczynała pracę researcherki w gazecie, posługiwała się książką telefoniczną oraz opasłą Encyclopædia Britannica i nie miała pojęcia, że istnieje coś takiego jak e-mail. Dziś inwestuje w technologiczne start-upy i doradza największym firmom wbranży IT. Jest też fanatyczką mediów społecznościowych. Jej praca łączy sfery, które do niedawna wydawały się oddzielne – działalność społeczną i biznes.

Od początku kariery Susan była jednocześnie wolontariuszką w organizacjach non profit, aż w 2005 r. poczuła, że dobroczynność po godzinach jej nie wystarcza. Wyjechała do Afganistanu z organizacją Business Council for Peace, która pomaga przedsiębiorcom w krajach niedawno dotkniętych konfliktem. Ich filozofia to tzw. skillanthropy, od połączenia słów „skill” (umiejętność) i „philanthropy” (filantropia), czyli dzielenie się umiejętnościami zamiast pieniędzmi. – W Afganistanie pracowałam z kobietami, które prowadzą małe przedsiębiorstwa. Wspólnie wyznaczałyśmy trzyletni plan rozwoju i przez ten czas doradzałam im, jak go zrealizować. Zobaczyłam, że biznes naprawdę może zmieniać świat na lepsze, działa tu prosta zależność: im więcej miejsc pracy, tym mniej przemocy – opowiada Susan.

Po powrocie do USA zaczęła działać jako anioł biznesu, czyli prywatna inwestorka, która lokuje kapitał w rozwijających się przedsiębiorstwach i im doradza. – Dostałam niewielki spadek, poza tym nie mam dzieci, więc nie musiałam nikogo posyłać na studia. Zależało mi na tym, żeby moje pieniądze pomogły komuś rozwinąć się zawo-

Adowo. Nie interesuje mnie wyłącznie czerpanie zysków. Chcę dzielić się doświadczeniem i uczyć od kobiet, które wspieram – wyjaśnia.

Według magazynu „Forbes” w roku 2016 wśród aniołów biznesu było tylko 26 proc. kobiet. Tylko, ale również aż, bo to znaczny wzrost – z 12 proc. w 2011 r. Problem w tym, że, jak pokazują badania Harvard Business School, inwestorzy najchętniej finansują start-upy mężczyzn (68 proc.). Dlatego Susan postanowiła wspierać wyłącznie przedsiębiorstwa kierowane przez kobiety. Dotychczas zainwestowała w 11 start-upów o różnych profilach, m.in. w pierwszą globalną sieć urzędników państwowych Apolitical oraz w internetowy sklep z ubraniami wytwarzanymi w etyczny sposób – Zady.

Czy nie boi się, że z biegiem czasu ta strategia doprowadzi do odwrotnego seksizmu – dyskryminacji mężczyzn? – Tak, przypuszczam, że za 30 lat możemy mieć ten problem. Ale wiesz co? Dopiero wtedy będziemy się o to martwić – śmieje się Susan. I dodaje: – Na razie nie widzę dla nas innej drogi. Mamy szczęście, że pokolenia kobiet przed nami tak nieustępliwie walczyły o równouprawnienie. Nie możemy tego zaprzepaścić. Żyjemy w czasach, kiedy kobiety mają coraz więcej do powiedzenia w biznesie, i to jest ekscytujące. Z roku na rok widzę nowe członkinie rad nadzorczych, nowe CEO. Tylko że ta zmiana musi zachodzić również na najniższych szczeblach świata biznesu. A trudno założyć start-up technologiczny, skoro w latach 2010-15 firmy kierowane przez kobiety dostały tylko 10 proc. zasobów typu venture capital.

Przez 30 lat kariery Susan obserwowała ewolucję korporacyjnego świata i uważa, że jedną z najważniejszych zmian jest to, że dziś wręcz wypada tam być zaangażowanym społecznie. – 10-15 lat temu szefowie korporacji baliby się wypowiadać głośno na takie tematy, jak prawa LGBTQ, imigracja czy uchodźcy. Awstyczniu tego roku, kiedy prezydent Trump zapowiedział zakaz imigracji do USA, Howard Schultz, CEO Starbucksa, ogłosił, że zatrudni 10 tys. uchodźców. Jasne, że niektórzy będą za to bojkotować tę sieć, ale Schultza to nie obchodzi – opowiada Susan.

Zespół Susan McPherson Strategies składa się wyłącznie z kobiet, jednak Susan się zarzeka, że to przypadek. Po prostu najbardziej kompetentne i oddane sprawie osoby okazały się kobietami. – Wiem, w moim życiu jest za dużo progesteronu! – mówi ze śmiechem Susan – Przyjaźnię się z kobietami, pracuję z kobietami. Nawet mój pies to suka, która tak przyzwyczaiła się do kobiecego towarzystwa, że kiedy spotyka mężczyznę, jest bardzo zdziwiona. Chłopak? Co to takiego? Susan McPherson będzie prelegentką podczas konferencji „Masters and Robots”, która odbędzie się w dniach 26-28 października wWarszawie, ul. Mińska 65

Biznes naprawdę może zmieniać świat na lepsze.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.