BARD ZŁAMANYCH LUDZI

Spędziłem w barach całe dorosłe życie. Im bardziej są obskurne, tym lepiej. Bo w nich zbierają się najciekawsi ludzie. Może dlatego połowę swoich filmów zrobiłem po pijaku?

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - MĘSKA KOŃCÓWKA - Z Akim Kaurismäkim rozmawia Krzysztof Kwiatkowski

o tamtej stronie” jest filmem pełnym goryczy. Bo w Finlandii nie ma światła. Dosłownie. Słońce tam po prostu nie świeci, a naukowcy udowodnili, że brak witaminy D skutkuje tendencją do samobójstw. Nie martwi mnie to szczególnie, po prostu wiem, że wcześniej czy później targnę się na życie. Na razie ratuje mnie dom wPortugalii. Ale w Finlandii nigdy nie było słońca, a pana poprzedni film „Człowiek z Hawru” miał wsobie mnóstwo nadziei.

No dobrze, nawet na Północy w lecie chwilami wychodzi słońce. Ale ja wtedy nie kręcę, bo robi się zielono, a mój zbolały umysł podpowiada, że ten kolor źle wypada w kadrze. W obu filmach sportretował pan uchodźców. Ale pana bohater sprzed kilku lat odnajdywał się w społeczeństwie.

PNie ja się zmieniłem, tylko rzeczywistość. Jestem leniwy i dla jednego filmu nie wstałbym od stolika w knajpie. Dlatego sześć lat temu wymyśliłem, że zrobię trylogię portową. Chciałem opowiedzieć o mieszaniu się kultur i miejscach, gdzie czuje się to najmocniej. Ale wydarzenia w Europie sprawiły, że mój projekt zmienił się w trylogię uchodźczą. Nie da się już dzisiaj opowiadać owymianie kulturowej choćby ze szczyptą optymizmu?

W„Człowieku zHawru” bohater mówił, że wMorzu Śródziemnym pływa więcej paszportów niż ryb. Już wtedy tuż obok nas rozgrywały się tragedie. Ale mieliśmy jeszcze resztki solidarności i empatii. Próbowaliśmy pomagać ofiarom wojen na Bliskim Wschodzie czy afrykańskiej nędzy. Potem do Finlandii przyjechało 30 tys. Irakijczyków. Opinia publiczna nazwała tę falę imigrantów „wybu- chem kulturowej wojny”. Na ulicach ludzie patrzyli na przechodniów oinnym kolorze skóry tak, jakby ci zaraz mieli im ukraść samochód albo przynajmniej szczotkę do odśnieżania szyb. Ja już nie wiem, co to znaczy człowieczeństwo. Niektórzy twierdzą, że zamieniamy się w zwierzęta. Ale one są serdeczne. Amy? Opowiadając o współczesnych problemach, nie przenosi pan na ekran historii z prasy. Robiąc filmy w surrealnym stylu, zmusza pan widzów do głębszej refleksji.

Kiedyś Eisenhower mówił, że nie możemy dopuścić do tego, by władzę nad światem przejęła koalicja armii, technologii i kapitału. Nie posłuchaliśmy i dajemy się zmiażdżyć molochowi. Swoim kinem próbuję przedrzeć się przez politykę, dogrzebać do ludzkich odruchów. Nikogo nie zmuszam do jakichś dziko głębokich refleksji. Błagam tylko, żebyśmy nie byli okrutni.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.