PANIE WIESŁAWIE! MISTRZU!

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - FELIETON - Dorota Wellman

Zamykam oczy i widzę: alkoholomierz z „Gangsterów i filantropów”, Jej Ekscelencję z „Seksmisji” i doktora Paj-Chi-Wo z „Akademii Pana Kleksa”. Słyszę głos papy Smerfa. Nucę „Tanich drani”, „Addio, pomidory”, „Wesołe jest życie staruszka”. Zawsze śmieszą mnie „Sęk” i „Inkasent”. Widzę Michnikowskiego w sztukach Mrożka. Uwielbiam słuchać takich opowieści: „Grałem wpastorałce Brylla »Po górach, po chmurach«. Grałem wołu. Ani przez moment nie pokazywałem twarzy i cały czas chodziłem na czworakach. W czasie jednego spektaklu w miejscu, gdzie wół miał zad, przyczepiłem sobie światło stop. Wszedłem na scenę, a za mną pojawił się Mieczysław Czechowicz. Gdy wyszedł zza kulis, włączyłem światło na zadzie. Czechowicz się tak ugotował, że nie mógł wymówić ani słowa, a publiczność płakała ze śmiechu. Podczas kolejnego spektaklu Czechowicz był pewien, że znowu zobaczy światło na zadzie. Wyszedł na scenę i znów go zamurowało. Tym razem miałem przyczepioną tabliczkę z napisem »Brak stopu!«” (z książki „Tani drań” – polecam).

Panie Wiesławie! Mistrzu! Żegnam Pana ze smutkiem i uśmiechem. Dziękuję za radość, którą Pan dawał. Dzięki Panu z pobłażliwą ironią patrzę na świat. Bóg będzie się cieszył Pana towarzystwem. Nam będzie smutno!

PS Odszedł kolejny ze Wspaniałych. Właśnie podano, że umarł Lech Ordon.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.