DRAMAT K.

Jarosław Kaczyński to nie jest człowiek, który mówi: „Nie lubię kawy”, on mówi: „Piję herbatę, bo kawa jest ohydnym napojem”

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - MĘSKA KOŃCÓWKA - Z dramatopisarzem Pawłem Demirskim rozmawia Mike Urbaniak Nasze czytelniczki.

ienawidzę cię, nienawidzę tego wywiadu i nienawidzę Poznania. Również się cieszę, że cię widzę. I kto się w ogóle w niedzielę o tej porze umawia na wywiad? Jest południe. W Poznaniu wszyscy już dawno wstali. Dziwne miasto. Nie wiem, o co chodzi, ale cały czas się w nim gubię i jeszcze dzisiaj leje, więc przemokłem do suchej nitki. Nie wiem, czy ta rozmowa nam się uda.

Widzę, że jest nerwowo.

Bardzo, bo ten spektakl wskoczył nam wostatniej chwili w zaplanowany już sezon, a z racji tematu i tego, co się wokół niego dzieje, jest spore napięcie. Czuję, że przypłacę to zdrowiem i dostanę zawału. A ta rozmowa to po co? Ludzie chcą wiedzieć, nad czym pracujesz.

Jacy ludzie?

Wy już nie macie podobno żadnych czytelników. Muszę zdementować te kalumnie w imieniu ponad dwustu tysięcy czytających nas na papierze i ponad stu tysięcy prenumerujących cyfrowo.

I co oni wszyscy chcą wiedzieć? Dlaczego robisz spektakl o Jarosławie Kaczyńskim?

A to trzeba się pofatygować do Teatru Polskiego w Poznaniu i zobaczyć przedstawienie, a nie słuchać wwywiadzie mojego pieprzenia. W tym naszym przemądrzałym środowisku teatralnym wszyscy tak bardzo lubią zapowiadać, że już w ogóle nie trzeba iść do teatru, bo się wszystko wie. Jeżeli na pytanie o to, dlaczego robimy zMoniką Strzępką spektakl o Jarosławie Kaczyńskim, spodziewasz się pięknej opowieści, muszę cię zawieść. Wpadłem na ten pomysł po lekturze książki Roberta Krasowskiego „Czas Kaczyńskiego. Polityka jako wieczny konflikt”. Bardzo się nad nią umęczyłem.

Jak to? Chyba dlatego, że wszystkie gazety w Polsce są już tylko o Kaczyńskim i czytanie o nim jeszcze książki było dla mnie męką. Czuję się nim osaczony.

Dobra, rozumiem, jednak sposób, w jaki o Kaczyńskim opowiada Krasowski, jest nietypowy wobec tej wszechobecnej opowieści z gazet. Zgadzasz się z jego tezą, że Jarosław Kaczyński nigdy tak naprawdę nie chciał rządzić Polską, tylko partią?

Oczywiście, to widać jak na dłoni. Kiedyś myślałem, że Kaczyński boi się wzięcia władzy. A prawda jest taka, że on jej po prostu nigdy nie chciał. A nie jest tak, że celem każdego polityka jest zdobycie władzy?

Daj spokój z tymi banałami z politologii. Wprzypadku Kaczyńskiego posiadanie władzy to posiadanie partii. Bycie prezesem partii jest ważniejsze i mądrzejsze od bycia chwilowym ministrem, a nawet premierem. Bo możesz nią kierować do końca życia?

Dokładnie tak. Co robisz taką skwaszoną minę? Nie do końca chce mi się w to wierzyć.

To znaczy, że nie rozumiesz, jak działa Kaczyński. Musisz spróbować wejść w jego buty. Dla niego partia to dom, rodzina. On nie może jej stracić, bo straci wtedy wszystko. Ale słuchaj, czy „Męska końcówka” nie jest bardziej lifestyle’owa? Nie powinienem opowiadać, gdzie strzygę brodę? Twoja akurat wygląda na niestrzyżoną. Ale słuchaj, partię też możesz stracić. Przegrywasz kolejne wybory, narasta bunt, wzmagają się ambicje innych, którzy przejmują władzę.

Kaczyński tak buduje strukturę partii, że zostawia wokół siebie tylko takich, którzy nie mogą mu zagrozić. Dlatego otoczony jest miernymi ludźmi. To jest bardzo świadome i jednocześnie niszczące.

Jesteś nim zafascynowany?

Mam takie marzenie, żeby z nim porozmawiać chociaż przez pół godziny. W ramach zbierania materiału do spektaklu?

Nie, tak dla siebie. Może Jarosław Kaczyński przyjedzie na premierę?

Na pewno. A potem udzieli ci wywiadu. A co cię w nim najbardziej kręci?

To, że jest bohaterem opowieści o polityku, który nie znaczył wiele w opozycji antykomunistycznej, który był przez jej liderów traktowany jak nielubiany kuzyn i aby stworzyć siebie, musiał dawnych sojuszników zaatakować, wywrócić stolik, przy którym siedzi. Kaczyński robił to kiedyś i robi dzisiaj. Widać to najlepiej na przykładzie furii, z jaką atakuje Lecha Wałęsę. Nielubiany kuzyn może w końcu wrzasnąć: „Wy zdradzieckie mordy!”?

Mnie to wogóle nie zdziwiło. Wiesz dlaczego? Bo on mieszka w Sejmie. To jest jego dom, innego nie ma, więc „zdradzieckie mordy” to dla Kaczyńskiego domowa awantura, podczas której mąż krzyczy do żony: „Stul pysk!”.

Ciekawe jest też jego wielkie ego, bo to nie jest człowiek, który mówi: „Nie lubię kawy”, tylko: „Piję herbatę, bo kawa jest ohydnym napojem”. Wszystko, czego nie zna albo nie rozumie, jest dla niego ohydne. Stąd się biorą te jego wojny kulturowe. Zwychowania. To jest w gruncie rzeczy człowiek o szalenie wąskich horyzontach myślowych. Jak to się ma do bycia żoliborskim inteligentem, którego charakteryzuje raczej otwartość, ciekawość świata, oczytanie?

Kaczyński jest bardzo oczytany. Po lekturze „Ksiąg Jakubowych” Olgi Tokarczuk powiedział, że to jest bardzo dobra książka, ale on by ją skrócił. Kaczyński po prostu wie, jak ma wyglądać świat. I nigdy, mimo że czyta książki, nie wpadł na pomysł, żeby pojechać do Rzymu czy Paryża? Jak to w ogóle możliwe, że ten żoliborski inteligent, zanim został premierem dekadę temu, nie był nigdy wcześniej za granicą?

Nie miał takiej potrzeby. On jest tak skonstruowany. Zawsze mu wystarczał kontakt z matką i bratem. Jarosław Kaczyński mimo wielkiego ego jest człowiekiem, który zajmuje mało miejsca, ma małe potrzeby i nigdy nie był w polityce dla pieniędzy. A to, że do niedawna nie miał konta w banku czy prawa jazdy, jest mi bardzo bliskie, bo ja też nie mam prawa jazdy.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.