ZEWNĄTRZOPONÓWKA JAK PSU BUDA

Słyszy pani tę ciszę? Albo urodziła, albo właśnie dostała znieczulenie

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - BOLI BARDZIEJ DLACZEGO W POLSCE - TEKST AGNIESZKA URAZIŃSKA RYSUNEK KATARZYNA BOGDAŃSKA

rena Rychta jest położną od trzech dekad i swojej pracy nie zamieniłaby na żadną inną. Szczególnie od czasu, kiedy zdała sobie sprawę, że jej rolą nie jest przeprowadzanie kobiety przez poród, tylko podążanie za rodzącą, obserwowanie i ocenianie, kiedy kończy się fizjologia, a zaczyna patologia. Dopiero wtedy zdecydowanie wkracza i działa. Wcześniej ufa kobiecej intuicji.

– Ból porodowy to nie jest patologia, on jest wpisany w proces narodzin – uważa. – Bywa porównywany do bólu nowotworowego, bo może osiągać podobną moc. Tyle że w odróżnieniu od niego jest cierpieniem, które niesie radość. Tysiące razy słyszałam od kobiet, że potwornie bolało, ale kiedy dziecko się urodziło, natychmiast zapominały o trudach, bo szczęście było silniejsze. Może bym nie wierzyła, gdybym takich sytuacji nie widywała na porodówce. I gdybym sama tego stanu nie doświadczyła. Rodziłam przez kilkanaście godzin w wielkim cierpieniu, bo wtedy znieczulenia do porodu były wykonywane wPolsce sporadycznie. Ale teraz, szczęśliwie, żyjemy w czasach, gdy ta metoda walki zbólem porodowym jest na wyciągnięcie ręki. Nie ma powodu, żeby tak bardzo cierpieć.

Rozmawiamy w pojedynczej sali porodowej w łódzkim szpitalu. Zpokoju obok dochodzą krzyki rodzącej kobiety. Wpewnej chwili kobieta milknie. Irena Rychta się uśmiecha. – Słyszy pani tę ciszę? – pyta. – Albo urodziła, albo właśnie dostała znieczulenie.

IPrawie przespałam poród

Joanna Lelek, mama Marianny: – Sytuacja od początku była jasna: córeczkę chcemy witać razem zmężem. To był państwowy szpital w Małopolsce, ale za dopłatą około tysiąca złotych można było zdecydować się na poród rodzinny w pakiecie zwybraną położną i dwiema dobami w dwuosobowej sali, a tak- że – w razie potrzeby – ze znieczuleniem. Najważniejsza była dla mnie obecność męża, a znieczuleniem nie zawracałam sobie głowy. Wiedziałam tylko, że chcę rodzić naturalnie, a jeśli będę potrzebowała dodatkowego wsparcia, anestezjolog jest na miejscu. Mijały godziny. Bolało coraz mocniej. Położna zasugerowała, że może to dobry moment na znieczulenie. Lekarz wkłuł się bardzo sprawnie, a ulga przyszła natychmiast. Położyłam się na łóżku. Ze snu wyrwały mnie dopiero słowa położnej: „Pani Asiu, może byśmy zaczęły rodzić?”. No to parłam. I wszystko poszło jak wbajce – szybko, sprawnie i bez cierpienia. Końcowa faza porodu trwała może kilka minut. Nie krzyczałam, nie płakałam, bo nie było powodu, i nie czułam, że bardzo się wysilam. I już Marianna była na świecie, leżała na moim brzuchu, a ja byłam szczęśliwą mamą zdrowej dziewczynki. Żadnej traumy, żadnych problemów. Poszło lepiej, niż mogłabym sobie wymarzyć. Dopiero później zaczęły się pojawiać myśli, że może trochę szkoda, że nie przeżyłam tych chwil bardziej świadomie.

Znieczulenie jak psu buda

Niektórym kobietom pomagają obecność najbliższej osoby, którą można złapać za rękę, masaż, ciepły okład, ciepła woda, wybrane zapachy, kojąca muzyka. WWielkiej Bryta- nii bardzo popularny jest gaz rozweselający. ZNiemiec napływa do Polski moda na elektrostymulację, czyli wysyłanie przez skórę impulsów elektrycznych, które pobudzają mięśnie do drgań, a to skutkuje wydzielaniem endorfin – naturalnych substancji przeciwbólowych, które organizm sam wytwarza. Jednak za skuteczniejszy sposób walki z bólem uznawana jest metoda farmakologiczna – znieczulenie zewnątrzoponowe nazywane fachowo analgezją zewnątrzoponową, a potocznie zewnątrzoponówką. Polega na podaniu kobiecie substancji znieczulającej przez cewnik, który anestezjolog umieszcza w lędźwiowym odcinku kręgosłupa, w pobliżu nerwów przewodzących ból. Cewnik wprowadzany jest za pomocą igły, igłę lekarz usuwa, cewnik zostaje na cały czas porodu, aby można było podawać kolejne dawki. – Już chwilę po podaniu znieczulenia pacjentki mówią o wielkiej uldze. Wiele z nich tak się odpręża, że zasypia. Dzięki temu odpoczywają przed kolejną fazą porodu – opowiada dr Bogusław Sobolewski, anestezjolog, który mówi o sobie, że jest szczęśliwym człowiekiem, bo pacjentki go uwielbiają. – Witają mnie z wielką nadzieją, bo pojawiam się, gdy bardzo cierpią, i ja im ten ból zabieram. Nie muszą kojarzyć porodu z wielką traumą. Postęp medycyny pozwala skutecznie zwalczać ból porodowy i grzechem byłoby z tych możliwości nie skorzystać.

Dlatego anestezjologa złości to, że wciąż wwielu szpitalach kobiety mają trudności, by się o znieczulenie doprosić. – Z moich obserwacji wynika, że problemy są w większości polskich szpitali! Znam takie, gdzie anestezjolog, który może znieczulać pacjentkę wtrakcie porodu, jest dostępny w godz. 8-15. Ajak się kobieta w tym terminie nie wyrobi, to cierpi. W wielu miejscach rodzące, które proszą o znieczulenie, słyszą, że nie ma go kto zrobić, bo nie ma anestezjologa. Może nie jest nas zbyt wielu, ale na pewno szpital znajdzie chętnego, jeśli będzie wynagrodzenie. Jednak

„Jak mi panie nie pomogą, spierdalam stąd!”

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.