Róża nie zawsze jest różą

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - OD REDAKCJI -

omans mogłabym wybaczyć, ale gdyby mój chłopak obejrzał beze mnie odcinek serialu (ostatnio to „Tu i teraz” Alana Balla) – to nie wiem. A na samą myśl, że mógłby oglądać go z kimś innym, dostaję duszności. To byłaby zdrada. Nie chodzi o to, że jestem nienormalnie uzależniona od filmów w kawałkach, tylko ich wspólne oglądanie wieczorem po robocie to bliskość, intymność i spokój. Równać się z tym może tylko czytanie łokieć w łokieć gazet rano w łóżku. Taka jest siła rytuałów. Opowiadają o nich nasi okładkowi bohaterowie Lucyna Kirwil i Jerzy Bralczyk. Ona psycholożka, on językoznawca omawiają tę kwestię z punktu widzenia swoich specjalności, a że są małżeństwem, bywa to rozmowa burzliwa. – Raz się zapomniało – oświadcza ona. I to zdanie ma ciężar. Bo zawsze gałęzie storczyków (według niego brązowych, według niej zielonych) pojawiały się rankiem w kolejną rocznicę ich ślubu.

RRytuały i symbole, i kolor kwiatów bywają też kwestią polityczną. Budują więź ze swoimi, wykopują przepaść odgradzającą od tamtych. Białe róże, z którymi Obywatele RP przychodzili pod Pałac Prezydencki w rocznice smoleńskie, Jarosław Kaczyński nazwał „symbolem skrajnej głupoty i skrajnej nienawiści”. Róże czerwone natomiast wręczały uczestniczkom marszu przeciw zaostrzeniu aborcji dziewczyny z ONR. Opowiada o tym Dorocie Wodeckiej Inga Iwasiów, która dostała taki kolczasty kwiat. Nie był to wyraz poparcia i miłości. Padały całkiem inne słowa: z jednej strony barierek – „morderczynie”, z drugiej – „faszyści”. Białe z czerwonym się nie zszyło. I nawet na fastrygę się nie zanosi. Rytuały, symbole, słowa coraz bardziej kaleczą.

Słowa zwłaszcza. Protest zdesperowanych matek, które, gdy to piszę, dziesiąty dzień koczują ze swoimi niepełnosprawnymi dziećmi na sejmowych posadzkach, posłanka PiS Bernadeta Krynicka określiła jednym słowem – „cyrk”.+

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.