UPRZEJMOŚĆ NIE JEST SŁABOŚCIĄ

Te same sformułowania, które w ustach kobiety odczytuje się jako brak pewności siebie, u mężczyzn postrzegane są jako dowód kurtuazji

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - FELIETON - Irena Cieślińska

darza mi się zaczynać wypowiedź od słów „wydaje mi się” zamiast „jestem pewna”. Często kończę pytaniem: „Czyż nie?”, „Nieprawdaż?”. Częściej proszę, niż wydaję bezpośrednie polecenia – przyznała się moja znajoma Brenda Baker, artystka z Madison. – Muszę postarać się to zmienić, bo nie chcę wyglądać na słabą i niezdecydowaną. Jestem dyrektorką muzeum, a nie zachowuję się jak prawdziwy szef – przyznała z nieukrywanym zażenowaniem.

Bardzo lubię Brendę. Cenię jej fantazję, poczucie humoru, wrażliwość i delikatność. Uważam, że byłoby to stratą dla wszystkich, gdyby Brenda zaczęła mówić i zachowywać się jak mężczyzna. Zdecydowanie wolałabym, żeby mogła zyskać szacunek za to, co mówi, a nie ze względu na to, jakich sformułowań używa i czy ma upodobanie do pytajników.

Strategie lingwistyczne, których używają kobiety, oceniane są (przez mężczyzn, akonkretnie – przez białych

Zmężczyzn) jako objaw braku siły i przekonania. Strategie lingwistyczne używane przez mężczyzn oceniane są jako przejaw pewności i zdecydowania (choć ja pozwolę sobie zachować odrębne zdanie wtej sprawie). Niewykluczone, że kobiety są bardziej zainteresowane nawiązaniem relacji ze swoim audytorium, podczas gdy mężczyźni – zaznaczaniem swojej odrębności. Jednak wydawanie bezpośrednich poleceń z pozycji siły jest tylko jedną z dróg osiągnięcia celu. Można uzyskać to samo, gromadząc ludzi, którym ten cel jest bliski albo którzy gotowi są pomóc dobrowolnie i bez przymusu. Uprzejmość może wynikać z wrażliwości, nie z podporządkowania.

Określanie sposobu mówienia właściwego kobietom mową słabości czy mową niepewności więcej mówi o postrzeganiu kobiet przez mężczyzn niż o słabości czy sile kobiet. To raczej założenia dotyczące statusu kobiet każą interpretować wszystko, co jest dla nich charakterystyczne, jako odzwierciedlające niską pozycję.

Wlatach 70. przekonywano, że gdyby tylko kobiety zaczęły ubierać się poważniej (czytaj: bardziej męsko), to ho, ho, ho! – z pewnością mogłyby zajmować pozycję wzarządach. Teraz idziemy o krok dalej – dobrze by było, gdyby kobiety nie tylko ubierały się jak mężczyźni, ale też mówiły tak jak oni. Pełne równouprawnienie osiągniemy, gdy po prostu zostaniemy mężczyznami.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.