NIE HONOR

Rekonstrukcje sprowadzają się do bitew, tak jakby historia składała się tylko z militariów. Gdzie w tym wszystkim ludzie? Chcemy pokazać, jak się żyło zwykłemu człowiekowi

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - MĘSKA KOŃCÓWKA - Z zespołem Hańba! rozmawia Claudia Snochowska-Gonzalez

eksty waszych piosenek napisali Broniewski, Jurandot, Tuwim. Chyba spędzacie sporo czasu w bibliotekach. MATEUSZ NOWICKI: Od początku uważałem, że pisanie tekstów, które by się wstrzeliły w epokę, będzie za dużą pracą. Wiedziałem, że muszą gdzieś być ukryte jakieś wiersze, które będą odpowiednio punkowe. Najpierw myślałem o tym, żeby znaleźć teksty na temat Berezy Kartuskiej, bo Bereza niszczy obraz II RP jako miejsca bez skazy. Zacząłem przeglądać listę jej „klientów” i sprawdzać, kto tam był z tych bardziej uzdolnionych. W ten sposób trafiłem na Leona Pasternaka.

JAKUB LEWICKI: Tak znaleźliśmy biblię satyry międzywojennej, czyli antologię „Satyra prawdę mówi” Leona Pasternaka i Zbigniewa Mitznera. Jest w niej wszystko: od Tuwima, Brzechwy po małych, nieznanych poetów – 500 stron satyry od lewa do prawa, jadowitego, poetyckiego języka. To było wszystko, czego potrzebowaliśmy na pierwszą płytę. Iwciąż sporo tekstów nam jeszcze zostało. Czy to, co odkryliście w tej antologii, było zaskakujące?

ANDRZEJ ZAGAJEWSKI: Ja byłem wstrząśnięty. Na początku broniłem się przed tekstami poetów, bo mi się wydawało, że to nas doprowadzi do poezji śpiewanej albo piosenki aktorskiej, a chciałem tego uniknąć. Wtedy chłopcy przynieśli naszą biblię i zobaczyłem wiersz „Żydokomuna” Brzechwy. Ale to jest dobre! Ale to jest punkowe! A potem jeszcze przeczytaliśmy „Niemcy się zbroją” i stwierdziliśmy, że właściwie możemy przestać pisać.

JL: Jak zaczęliśmy grzebać, wsiąkliśmy zupełnie. My – tekstowo, a ponieważ od początku była z nami Iza, poszła też za tym sfera wizualna, estetyczna, która nam się wspólnie podobała.

To znalazło odzwierciedlenie w grafikach i wstrojach. Za wasze szelki i kaszkiety odpowiada Izolda?

IZOLDA SZNAPS: Ja i Mateusz. Lubię pilnować takich szczegółów. Z wykształcenia jestem historyczką sztuki i dbanie o wymiar estetyczny, drobiazgowość i szukanie źródeł mam we krwi. Taki szeroko zakrojony research to część moich obowiązków i duża przyjemność. Nie polega tylko na wyszukiwaniu fajnych koncertów i festiwali, ale też na oglądaniu materiałów źródłowych, np. fotografii z tamtych czasów zgromadzonych wNarodowym Archiwum Cyfrowym czy filmów, odnajdywaniu fotografa, który robi monidła takie jak w latach 30. i pozuje modeli tak, jak pozowano w atelier fotograficznych w tamtych czasach. To wszystko próbujemy przetworzyć na nasze potrzeby. Wlumpeksach kupujemy białe koszule, spodnie i szelki, a kaszkiety zamawiamy u pewnego rzemieślnika w Krakowie. Staramy się raczej stylizować, niż kopiować, bo to nie ma być rekonstrukcja.

Ty też się przebierasz?

IS: Próbuję nawiązywać do wyglądu chłopaków, czyli wkładam białą bluzkę, żeby było widać, że jesteśmy z jednej drużyny, do tego spódnicę, lubię też biżuterię z tamtych czasów. Mam wydzieloną część garderoby z ubraniami na koncerty. Te przebieranki to taka dziewczyńska przyjemność, która absolutnie nie wyklucza się z tym rodzajem muzyki i przekazu. Dlaczego tego przekazu szukacie w satyrze politycznej z dwudziestolecia?

MN: Wokresie międzywojnia było dużo skłonności do przesady. Jak dziś mamy jakieś protesty na ulicy, to wtedy to nie były protesty, tylko zamieszki z bronią, z kawalerią, która ludzi szablami cięła.

JL: Naszym pierwszym powodem była potrzeba zbuntowania się przeciwko czemuś. W cieplarnianych warunkach początku drugiej dekady XXI wieku szukaliśmy kontekstu, który pozwoliłby wybrzmieć prostej punkowej muzyce. Szukaliśmy czegoś, o czym można śpiewać, materiału na bunt, czegoś, przez co można przedstawić uniwersalne treści. W dwudziestoleciu mamy taki właśnie skondensowany, intensywny okres. Duch dziejów w tych 20 latach spakował wszystko to, co najlepsze z tej części Europy, i wszystko to, co najgorsze.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.