Dzień najdzielniejszych

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - OD REDAKCJI -

marzenie na Dzień Matki zapytałam najdzielniejsze polskie mamy. Odebrały telefon na sejmowym korytarzu, za kotarą, którą oddzielił się od nich pisowski marszałek. Marzenie mają jedno. Iwspólne. – Żebyśmy wyszły stąd z podniesionymi głowami. I żeby być w domu – odpowiada Anna Glinka (rozmawiamy 18 maja, wtedy ten numer trafił do drukarni). Od miesiąca ze swoim 22-letnim synem koczuje na materacu na sejmowym korytarzu. Ale nie do końca wierzy, że to niezbyt ekstrawaganckie marzenie się spełni. Właśnie usłyszała – jak my wszyscy – od polityka PiS, że „protestujący, jeśli chcą, mogą przez wakacje zostać na Wiejskiej”. – To będzie najcięższy Dzień Matki w moim życiu – obawia się. – Jedyne szczęście, że Adrian jest ze mną.

Wspomina i głos jej jaśnieje i mięknie: – Adrian zawsze był pierwszy z życzeniami. Oko otworzył i od razu mówił: „Wszystkiego najlepszego, mamusiu”. Zawsze uzbierał na kwiaty z kieszonkowego. Szliśmy na pizzę, na lody. Albo piekłam sernik, bo wszyscy czterej – mam czterech synów, Adrian jest najmłodszy – najbardziej go lubią. Nie stać nas było na ekscesy, jakieś prezenty, jakieś kosmetyczki dla mamy. Sama ich wychowywałam, trzech jest teraz za granicą.

O– To nie jest trud! – przerywa mi, gdy pytam, jak daje radę unieść takie macierzyństwo. – To jest moje szczęście! Inne matki mają trudno, dzieci leżące, dializowane. Adrian jest tylko na wózku. Usamodzielniłam go, jak mogłam. – Znaleźć się w domu ze spełnionym postulatem – to też marzenie Iwony Hartwich. – Nie dopuszczam myśli, że będzie inaczej. Wierzę, że jak zawsze 26 maja pójdziemy z synami na spacer na toruńską starówkę. Dostanę od nich róże i rafaello, moje ulubione. Kuba protestuje ze mną w Sejmie, młodszy Mikołaj wysyła mi co dzień SMS: „Mamo, walcz”.

Marzena Staniewicz jest w Sejmie sama. Gdy protest się zaczął, Dawid był na wycieczce integracyjnej. Jest bardzo uspołeczniony mimo upośledzenia. Mama nie chciała go pozbawić tej przyjemności. Umówili się, że jej 25-letni syn dołączy do niej po pięciu dniach. Nie został wpuszczony do Sejmu. – Bardzo za nim tęsknię. Ale dzwoni codziennie. Ostatnio powiedział: „Ja już nie chcę tych pieniędzy, mama, wracaj do domu” – opowiada. – On na szczęście nie wie, jak się musimy nagimnastykować, by miał choć poczucie, że ma wszystko, czego potrzebuje.

Mam wielką nadzieję, że jak co roku w Dzień Matki zjedzą całą rodziną schabowego z frytkami w osiedlowej knajpce.+

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.