ZINY, CZYNY, DZIEWCZYNY

Nie ma cię? To się napisz i wydrukuj

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - KULTURA -

est taka rozkosz niezastąpiona – móc” – czytamy w zinie „Girls to the Front”. Ale żeby móc, najpierw trzeba sobie wyobrazić. Na przykład to, że gazeta może być w pełni tworzona i poświęcona kobietom. W Polsce taki pomysł pojawił się w 1838 r. To wtedy Paulina Krakowowa – założycielka pensji dla dziewcząt i pisarka – utworzyła czasopismo „Pierwiosnek”.

JBunt, punk i prasa

Trzeba też umieć sobie wyobrazić, że gazetę można zrobić, jeśli nie ma się w tym doświadczenia. Że wystarczy ryza papieru, długopis i ksero (dziś raczej drukarka). Że to nie musi być gładkie, łatwe ani po poprawkach redaktora. – Moment odebrania publikacji z drukarni był bardzo emocjonujący. Po wielu tygodniach prac zobaczyłyśmy ich efekty, cieszyłyśmy się, że ziny pójdą wreszcie w świat – wspomina Magda Nowicka-Chomsk, twórczyni zina „Kontrafałda”.

Ziny to pisma wyprodukowane własnym sumptem, małym nakładem, nie dla zysku, funkcjonujące w obiegu nieoficjalnym. Ich początków można doszukiwać się w ruchach awangardowych początku XX wieku (kiedy na przykład Tristan Tzara wydawał magazyn literacki „Dada”); inna genealogia zinów wiedzie przez literaturę science fiction przełomu XIX i XX w. Ale to prehistoria. Ziny kojarzą się głównie z latami 70. XX w. Brud, bunt i hałas rodzącego się punku oraz złość dzieciaków z angielskiej klasy robotniczej znalazły wyraz w graniu i modzie. I także w pisaniu.

Szaleństwa młodych mózgów

WPolsce ziny też hulały jak trzeba. Jednym z najsłynniejszych tytułów trzeciego obiegu był „QQRYQ”, który ukazywał się przez ponad dekadę od 1985 r. Szacuje się, że w Polsce od 1986 do 2000 r. wyszło ok. 200 zinów, a tylko połowa z nich ukazała się więcej niż raz. Jeśli coś jest ich cechą wspólną, to mie- szanka niezależności, młodości, dosadności, odwrotu od tradycji. I duch „zrób to sam”. W1991 r. w „Fenactilu” zamieszczono manifest, w którym apelowano o „szaleństwo młodych mózgów”. Pisano: „Trzeba nam absurdu, bezsensu, wulgarności, perwersji i brzydoty”.

– Jako nastolatka sympatyzowałam ze sceną alternatywną, punkową. Pamiętam ziny z liceum. Często miały charakter ideologiczny, opowiadały owolności, walce z faszyzmem. Ale nie pamiętam publikacji, które opierałyby się na feminizmie. O fanzinach ruchu Riot Grrrl dowiedziałam się znacznie później – opowiada Magda. Bo kiedy w latach 90. XX w. za oceanem rozkręcał się ruch Riot Grrrl, u nas kobiet w zinach było niewiele. Można było za to natrafić na takie kwiatki, jak krótka przypowiastka „Miłość Staśka do wegetarianki” z zina „Już Jest Jutro”. Spoiler: jeśli wegetarianka Julcia kocha Staśka, to zje jego kaszankę.

Dziewczyna, która się troszczy

– Kiedy zaczynałyśmy, nie znałyśmy podobnych inicjatyw. Chciałyśmy organizować dziewczyńskie imprezy i bałyśmy się, że ze- społów znajdziemy na maksymalnie jedną-dwie edycje. Nie słyszałyśmy też o dziewczyńskich zinach wPolsce – opowiadają Ola Kamińska i Agata Wnuk z kolektywu Girls to the Front (GTTF). Ola i Agata zaczynały od didżejowania na imprezach, potem organizowały pikniki songwriterskie i koncerty zespołów, w których grają dziewczyny. Iwydają zina często pełnego osobistych tekstów, które można zgłosić samemu – przed każdą kolejną edycją ogłaszają nabór. 16 czerwca szykują premierę siódmego numeru, którego tematem przewodnim jest wszystko to, co wychodzi poza heteronormę: „All Queers to the Front!”. W tym roku mija piąty rok ich działalności. – W tym czasie wszystko się zmieniło. Powstaje więcej podobnych inicjatyw, wokół GTTF wytworzyła się społeczność, koleżankujemy się i współpracujemy – dodają.

Proces bycia silną

Kontrafałda to fałda z dwóch założonych obok siebie fałd zwróconych do siebie kantami. To także tytuł zina wydanego w styczniu przez Magdę Nowicką-Chomsk (do ściągnięcia i wydrukowania samemu na

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.