ŚLEPA ULICZKA

Kiedy mówimy dziecku, żeby nie płakało, ono słyszy: „Twoje przeżycia są dla mnie nieważne. Nie interesuje mnie to”

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - TWARZE - Z Lucyną Kicińską rozmawia Natalia Waloch

astanawiałam się, co najczęściej słyszą nasze dzieci, i doszłam do wniosku, że te najmłodsze prawdopodobnie „nie”. To prawda: „Nie rób, nie wchodź, nie biegaj”. Rozumiem, że trochę tego „nie” musi być, kiedy dziecko jest bardzo małe…

No właśnie nie musi, a poza tym to jest zupełnie nieskuteczne. Do bardzo małego dziecka powinniśmy mówić, czego od niego chcemy, a nie czego nie chcemy. Ono sobie wymyśla, co chce robić, i to realizuje. Jeśli nie damy mu alternatywy i nie pokażemy innego zajęcia, to dziecko mimo zakazu będzie wracać do tego zachowania, ponieważ zna tylko je. Amy będziemy uważać, że dziecko robi nam na złość, jest uparte czy przekorne albo że jako rodzice jesteśmy nieskuteczni. Jeśli chcemy, żeby dziecko się zachowywało wokreślony sposób, to mu to jasno i konkretnie powiedzmy.

Dam przykład. Znajoma z czteroletnimi bliźniakami przyjechała do mnie po długim locie. Mówi, że chłopcy lot znieśli świetnie, ale potem, jak czekali na bagaż, to się zaczęło. Jeden z synów zaczął wchodzić na nieruchomą jeszcze taśmę bagażową. Matka go z niej ściągała, on znów na nią wchodził, znów go ściągała i tak w kółko. Dodam, że chłopcy byli pierwszy raz na lotnisku. Po co w ogóle dziecko w takiej sytuacji ściągać?

No właśnie ona mu wogóle tego nie wyjaśniła. Nie sztuka powiedzieć: „Nie rób tego”, trzeba wytłumaczyć: „To jest pas na bagaże, chodź, obejrzymy go. Zobacz, stąd wyjadą walizki, pas ruszy, mógłbyś spaść”. Do tego trzeba jakoś zaradzić nudzie. Trzeba dziecku wymyślić rozrywkę. Pytamy, czy chce książkę, samochodzik, przejść się. Zakazy są nieskuteczne, przecież nudy nie da się zakazać. Na liście najczęstszych zwrotów jest też: „Bądź grzeczny”

Ale co to niby znaczy? Jeśli chcemy, żeby dziecko pomogło nam rozwiesić pranie, a nigdy wcześniej tego nie robiło, to mu pokazujemy, prawda? I tak samo trzeba wyjaśnić, co w konkretnej sytuacji znaczy „bądź grzeczny”.

Miałam kiedyś praktyki w przedszkolu. W pewnym momencie dzieci wyciągnęły gumę do skakania. Ucieszyłam się: „Ojak fajnie, poskaczemy w gumę!”. Wie pani, co dzieci zrobiły? Położyły gumę na podłodze, weszły do środka i zaczęły w niej skakać. Nie miały pojęcia, jak to się ro- POROZMAWIAJ Z DZIECKIEM

Jak rozmawiacie ze swoimi dziećmi? Co im mówicie, a czego nigdy? Z czym macie największe problemy? Jak spędzacie wspólnie czas? Jak chcielibyście, by wyglądały wasze relacje? Oco kłócicie się najczęściej? Jak odrywacie dzieci od tabletów? „Wysokie Obcasy” rozpoczynają akcję „Porozmawiaj z dzieckiem”. Piszcie do nas: wysokieobcasy@ wyborcza.pl bi, więc jak usłyszały: „Poskaczmy w gumę”, to wskoczyły wgumę. To była dla mnie duża lekcja – że nie jest sztuką powiedzieć coś do człowieka, tylko powiedzieć tak, żeby nas zrozumiał. Czy wiele zakazów nie jest w ogóle zbędnych? Dlaczego dziecko ma nie wchodzić pod stół w kawiarni, skoro to nikomu nie szkodzi?

Zawsze trzeba zadać sobie pytanie, dlaczego chcemy czegoś zakazać. Jeśli wejście pod stół wydaje się nam niebezpieczne, to lepiej powiedzieć: „Uważaj na głowę, pamiętasz, jak ostatnio się uderzyłeś?”. Każde działanie podejmowane przez dziecko ma cel. Jeśli siedzimy w kawiarni i rozmawiamy, to nam, dorosłym, jest przyjemnie, ale dziecku niekoniecznie. Wpada na pomysł wejścia pod stół, bo z jakiejś przyczyny pod stołem zawsze jest najfajniej – sami to przecież pamiętamy z dzieciństwa. Dlaczego oczekujemy, że nasz żywiołowy czterolatek nagle wtej kawiarni będzie siedział w garniturku jak trusia? Nie mówimy więc: „Bądź grzeczny”, ale: „Posiedź sobie na krześle, masz tu swój samochód i się pobaw, tylko uważaj, żebyś nie uderzył w szklankę, bo może się rozlać gorąca kawa”. „Zobacz, tam siedzi chłopiec i nie wchodzi pod stół”.

Bardzo rzadko odwoływanie się do innych i porównywanie z nimi jest dobrym komunikatem. Można go użyć wobec małych dzieci, jeśli chce się pokazać pewną normę społeczną. Jeśli trzy-czterolatek chce przy gościach biegać na golasa, to można mu powiedzieć: „Zobacz, tata siedzi wspodniach, wujek Grzesiek siedzi wspodniach, my z ciocią Basią też jesteśmy ubrane. Jak są goście, to jesteśmy ubrani. Rozbieramy się do kąpieli, u lekarza czy gdy się przebieramy”. Nie mówimy: „Bartuś jest ubrany, a ty wyglądasz głupio na golasa”.

Co dziecko wtedy słyszy?

Jestem zły, niedobry, nie wiem, czego ode mnie chcesz. Wtakiej sytuacji dziecko nie rozumie, dlaczego publicznie nie może robić tego, co normalnie robi w domu. Przecież dzieci w gościach czy w miejscach publicznych na ogół zachowują się tak jak w domu, ale nagle się okazuje, że to już nie jest w porządku. W domu może walić łyżeczką wtalerz, awrestauracji nagle to jest złe. Jak dziecko samo ma się w tym połapać? Mówiąc: „Nie zachowuj się niegrzecznie”, jesteśmy kompletnie niezrozumiali.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.