Czasem omyłkowo wierzysz w coś, czego nie ma, robisz to, a efekty są rewelacyjne

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - KURS SKUTECZNEGO DZIAŁANIA - WYSŁUCHAŁA ANITA KARWOWSKA

zy zastanawialiście się, dlaczego w tym roku wpłaciliśmy naWielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy 126 mln zł (50 razy więcej niż podczas pierwszego finału), a przez wszystkie lata miliard złotych? Co powoduje, że Jerzy Owsiak umie połączyć różne światy – lekarzy, media, strażaków, żołnierzy, artystów, amatorów, zawodowców – i sprawić, by wysiłek wszystkich szedł w tym samym kierunku? Działanie to przynosi efekt – nowy sprzęt w szpitalach, dzieci w szkołach uczą się pierwszej pomocy, aw Kostrzynie organizowany jest największy na świecie bezpłatny festiwal.

Jak Owsiak wybiera to, czym się zająć? Jak przygotowuje się do pracy? Jak wyszukuje sojuszników? Jak dba o to, aby zespół wywiązał się z zadań, do których się zobowiązał? Jak zagrzewa ludzi, aby pracowali na 200 procent i widzieli w tym sens?

Otym, jak działać w grupie i osiągać zamierzone cele, Owsiak mówi podczas wykładów motywacyjnych dla firm – prowadzi je od paru lat. Zapytaliśmy go o know-how. Często zastrzegał: „Nie jestem uniwersyteckim doktorem, ale naturszczykiem”, „Uciekam od wszelkich szablonów”, „Może to kwestia temperamentu”.

Jeszcze jedną rzecz warto tu przytoczyć: gdyby ktoś dostrzegał w jego życiu dłuższe okresy układające się w całość, to nagle się urywają. Owsiak wyjeżdża, zapomina o bożym świecie, leży obok basenu i czyta książki.

Ale potem wraca i znów działa.

CMÓWI JERZY OWSIAK: Najpierw jest pomysł, który musi mnie zapalić.

Często wydarzenie, w którym biorę udział, uruchamia we mnie marzenia, by zrobić coś podobnego. Trzy przykłady. Przystanek Woodstock. Pomysł przyszedł mi do głowy w samolocie z Nowego Jorku. Wracałem do Warszawy z moją ekipą telewizyjną z Woodstocku w 1994 r. zorganizowanego na 25-lecie legendarnego festiwalu. Nakręciliśmy tam reportaż. Zafascynowała mnie infrastruktura festiwalu, w Polsce wtedy nieosiągalna – rzędy toalet w jednym miejscu, budki telefoniczne, bankomaty, kampery.

Tuż przed odlotem do Polski przeczytałem w jakiejś gazecie polonijnej, że była rozróba na festiwalu w Jarocinie i zamknięto tamtą imprezę. Zrobiło się miejsce na coś nowego. „Agdybyśmy zrobili Woodstock w Polsce?” – zapytałem kolegów w samolocie i usłyszałem coś, co słyszałem w życiu wielokrotnie: „Jurek, zwariowałeś. To nierealne”. Te słowa nigdy mnie nie zrażają. Jak już mam pomysł, to zaczynam to sobie układać w głowie. Ale nie strzelam daleko. Żadne tam plany na pięć lat do przodu, tylko obrazy, jak by to mogło być. Zanim dolecieliśmy, miałem gotową historię. Widziałem scenę wKazimierzu nad Wisłą, telewizję i tłum ludzi wpoczuciu wspólnoty i przyjaźni.

Początki były skromne, co mnie nie zrażało. Nie Kazimierz, ale Czymanowo ze sceną opartą na rusztowaniach z ukraińskiej budowy, 30 tys. ludzi i biuro festiwalu wśmierdzącej przyczepie. Pomogło to, że miałem za sobą organizację dwóch Jarocinów i kilku mniejszych koncertów. Nie byłem anonimowy wśrodowisku muzycznym, ludzie ufali mi również ze względu na WOŚP. O planach stworzenia festiwalu opowiadałem słuchaczom w radiowej audycji „Brum”.

Krok po kroku załatwiałem zgody różnych instytucji, m.in. kolei na podstawienie pociągu, sanepidu (zaproponowaliśmy, że do oczyszczania wody zastosujemy podpatrzony wUSA patent – wodę

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.