Pół prawdy o Joannie Kulig

Stworzyła w „Zimnej wojnie” brawurową kreację. Mówi się o narodzinach gwiazdy

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - KULTURA -

o dobra wiadomość, a ostatnio w Polsce potrzebujemy dobrych wiadomości – mówił Paweł Pawlikowski, odbierając canneńską nagrodę za najlepszą reżyserię. Jego „Zimna wojna” dociera do kraju z entuzjastycznymi recenzjami w międzynarodowej prasie i z laurem festiwalu, który przez lata pozostawał dla rodzimych twórców niezdobytą twierdzą. Ale dla nas ten film znaczy dzisiaj coś więcej.

– Chciałbym zadedykować tę nagrodę Januszowi Głowackiemu. Symbolizował dla mnie to, co w Polsce kocham: odwagę, otwartość na świat, poczucie humoru, delikatność – podkreślał reżyser na scenie Grand Théâtre Lumière. Jego „Zimna wojna” jest właśnie cichym hymnem dla takiej polskości. Świadomej, głębokiej, pełnej gorzkiej ironii i tolerancji. Pozbawionej nacjonalizmu, zacietrzewienia i kompleksów.

Pawlikowski, podobnie jak w „Idzie”, wraca tu do czasów powojennych. Na przesłuchanie do tworzonego właśnie zespołu Mazurek (inspiracja Mazowszem) przychodzi młoda dziewczyna. Zula nosi w sobie tajemnicę dramatów z przeszłości, ale ma iskrę woczach. Między nią a kompozytorem i dyrygentem Wiktorem rodzi się uczucie. Ale gdy w czasie koncertu w Berlinie Wiktor przechodzi z walizką na zachodnią stronę, Zula nie stawia się w umówionym miejscu – nie decyduje się na emigrację.

Reżyser pokazuje ich kolejne spotkania, m.in. wParyżu i Jugosławii. Opowiada o miłości niemożliwej. Ale także o tragicznych wyborach inteligentów w epoce stalinizmu, o losie emigranta.

„Zimna wojna” jest gęstym filmem. To kilkanaście lat losów dwojga ludzi, ale i pogrążonego w reżimie kraju, przedstawione w85 minut. To uważnie dobrana muzyka – od polskiego folkloru aż po paryski jazz. To czarno-białe zdjęcia Łukasza Żala w formacie 4:3.

T

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.