WOJNA RELIGIJNA WAUTOKARZE

Zaczynałam pisać „Bardo” jako solidna lewaczka, ale dziś już tak o sobie nie myślę. Już nie czuję, że mam niewiele wspólnego z rodakami, którzy na przykład głosowali na PiS

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - POLSKIE GRZECHY - Z Agnieszką Szpilą rozmawia Katarzyna Wężyk To znaczy?

o porozmawiajmy o Polsce. Dla Doroty Masłowskiej Polska jest młodym, silnym i głupim mężczyzną z coraz brzydszymi tatuażami. Dla ciebie? Dla mnie raczej sraluchem w pampersie. Jesteśmy w fazie dziecka. Pod zaborami trochę podrośliśmy, ale odzyskujemy niepodległość i znów jesteśmy sraluchem. Przychodzi druga wojna i komunizm, dorastamy ciut przy „Solidarności”, potem 1989 i ponownie sraluch. Co wejdziemy na moment w fazę nastolatka, zaraz się cofamy. Co więcej, my zpozycji dwulatka występujemy na świecie. Cały czas wyciągamy ręce i mówimy: „Daj, daj, daj”. Masłowska chyba widzi nas zbyt dojrzale. Do faceta to nam jeszcze brakuje.

TZ czego to wynika?

Z niemożności wzięcia odpowiedzialności za cokolwiek. Jak robimy coś złego, zaraz rozkładamy ręce i mówimy: „Nie, to nie my, my nic nie zrobiliśmy”. OK, ale dlaczego? W wodzie mamy coś takiego? Wpowietrzu? Kwestia geografii?

Może trochę geografii. Ale w sumie Niemcy, przecież sąsiedzi, jakoś potrafili ją przekroczyć. Chociaż też mieli okres, gdy wybrali sobie mocnego tatusia, żeby ich poprowadził. Rosja wciąż takiego tatusia ma. My, choć niby ciągle równamy do Zachodu, jesteśmy bliżej Moskwy. Potrzebujemy takiego Kaczyńskiego, lubimy, jak nam się mówi: „Musisz”, „Nie wolno!”, „Zostaw to, bo ci zaraz przyrżnę po łapach!”. Nie jesteśmy na wolność wystarczająco dojrzali.

Kocham ten naród, ale obawiam się, że używamy za bardzo gadziego mózgu, a nie kory mózgowej, która odpowiada za wyższe czynności poznawcze człowieka, za jego bardziej „dorosłe” myślenie. Zwierzęta mają mechanizm przetrwania: płodzić, nażreć się, uciekać albo atakować. My też niespecjalnie poza to zwierzęce myślenie wychodzimy. Tylko czasem udajemy, że teraz bę- dzie demokracja i pójdziemy w stronę oświecenia. Ale tylko na chwilę, zaraz nas gadzi mózg ściąga w dół.

Z drugiej strony może właśnie z tego wynika nasza młodość i witalność. Nasza polska libidalność. To, że jesteśmy tacy „żywi”. I dlatego mnie ten mój naród fascynuje: boję się go, ale mnie też podnieca. Jednak mam nadzieję, że choć na starość uda mi się załapać na taki moment, kiedy będę żyła w dorosłej Polsce. Przyjrzyjmy się liście grzechów polskich, którą portretujesz. A – jak antysemityzm. Żydów w „Bardo” nienawidzą wszyscy: kibole, drobna przedsiębiorczość, taksówkarze, Kościół.

Tak, to nas łączy. Nawet jeśli nie jest to jawny antysemityzm, to zdarzają się porzekadła, różne „Nie bądź Żydem”, „Nie żydź” itp. Mnie to uwiera. I pomyślałam sobie, że w „Bardo” chcę poruszyć temat Holocaustu i polskiej narracji o Zagładzie, który będzie bliżej komiksu „Maus” niż Mikołaja Grynberga. Bo ta uprawiana przez polskich pisarzy dla mnie jest trochę XIX-wieczna.

To jest taki sposób mówienia, w którym ofiara opowiada swoją straszną historię, żeby wzbudzić współczucie. Tyle że w Polakach wywołuje to niechęć. Jak „Pokłosie”. Pokazuje jakiś rodzaj prawdy, ale w taki sposób, że we mnie nie było miejsca, żeby to przyjąć. Nie dlatego, bym uważała, że to się nie mogło wydarzyć – ale ja nie chcę, żeby ktoś do mnie w taki sposób mówił. W XXI wieku powinniśmy znaleźć inną formę narracji. Wpędzanie w poczucie winy powoduje odrzucenie przekazu?

I jeszcze większą niechęć. Sposób, w jaki Polacy wypierają z kart własnej historii pogromy, współdziałanie z Niemcami, szmalcowników – mnie to rani, a z drugiej strony doprowadza do szału. Ja bym chciała wziąć to na klatę, powiedzieć wreszcie: robiliśmy świństwa, robiliśmy pogrzane rzeczy, jakie nie śniły się w najgorszych koszmarach. Jakbyśmy to powiedzieli, wreszcie ten trup nie śmierdziałby nam z szafy. Ale sposób, w jaki robią to Sznajderman czy Grynberg, wbija czytelnika w poczucie winy. I ci, którzy wypierają prawdę o polskim udziale w Holocauście, jeszcze bardziej czują niechęć do Żydów. Dlatego ja szukałam innej narracji. Bardziej przegiętej, przerysowanej. Jestem pewna, że gdybyśmy wzięli odpowiedzialność za antysemityzm, moglibyśmy odzyskać naszą moc jako naród. A tak, cały czas wracamy do tego sralucha: „To nie ja, to nie ja”.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.