SZEPTY, KLĄSKI, KRZYKI

Panowało przekonanie, że wielka forma muzyczna – symfonia, oratorium, opera – jest za duża na damski umysł. W tegorocznej Warszawskiej Jesieni wezmą udział 44 artystki

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - KULTURA -

rzeba się zamienić w maszynę do wybijania rytmu? Szeptać, kląskać, krzyczeć, zdzierać głos? Fantazja kompozytorek i kompozytorów nie zna granic i gdy trafi się taki utwór, propozycję wykonania dostaje zwykle Joanna Freszel (sopran). Wtym roku nagrodzono ją Paszporem „Polityki” – za oddanie dla muzyki współczesnej iza różnorodność repertuaru, bo śpiewa też muzykę dawną i opery. Jej sukcesem była ubiegłoroczna premiera „Erosa iPsyche” Ludomira Różyckiego w Operze Narodowej wWarszawie. Wtym utworze zpoczątku XX wieku Psyche wędruje przez stulecia, od starożytności po współczesność, odradzając się w różnych osobach. Freszel musiała więc stworzyć na scenie pięć ról, każdą śpiewała w innym stylu.

Teraz stanie przed nowym wyzwaniem – to „Audycja V” Andrzeja Krzanowskiego, której pierwsze wykonanie odbędzie się 23 września na 61. Warszawskiej Jesieni. Krzanowski miał 26 lat, gdy w 1977 roku napisał operę w zupełnie nieklasycznym stylu; jej wykonawcami są tancerze, chór, aktorzy i głos sopranowy. Do tego zamarzył sobie grę świateł, projekcje filmowe, publiczność częstowaną cukierkami, tancerzy rozpylających perfumy i spadające z sufitu kartki zwersetem: „Pełnia morza, pełnia muzyki, pełnia miłości”. Nikt się nie podjął realizacji. Teraz spektakl ten zrealizuje wwarszawskim ATM-ie reżyserka Natalia Babińska. Sopranowe solo zaśpiewa Joanna Freszel. – Moja postać nie ma imienia, jestem tu potraktowana jak instrument, czasami zamieniam się w beatboxera, improwizuję różne rytmy – mówi. Jest zachwycona, każde wyzwanie traktuje jak „superprzygodę”.

Premiera „Audycji V” to jeden z ponad 20 koncertów tegorocznej Warszawskiej Jesieni, na której zaplanowano też wernisaże, projekcje filmowe, spotkania z kompozytorami, koncerty dla dzieci. 44 artystki wezmą udział w festiwalu: kompozytorki, reżyserki, solistki, dyrygentki i reżyserki dźwięku. To na scenie, a za kulisami? W komisji, która układa program, zasiadają kompozytorka Marta Śniady i muzykolożka Katarzyna Naliwajek. Organizacją zajmuje się dziesięć producentek, które pracują pod kierunkiem Grażyny Dziury, dyrektorki biura WJ.

T– Rzeczywiście jest tak, że muzyka współczesna jest bardziej demokratyczna i równościowa niż tradycyjne struktury, choćby teatry operowe, którymi zazwyczaj kierują mężczyźni – uważa Joanna Freszel. – Kobiety wmuzyce nowej tworzą od lat. Na festiwalu nie wprowadzamy parytetów, bo festiwal nie zastąpi procesów kulturowych, natomiast może i chce być ich odbiciem – dodaje Jerzy Kornowicz, dyrektor Warszawskiej Jesieni.

Sporo się zmieniło od 1956 roku, kiedy odbyła się pierwsza Warszawska Jesień: spośród kilkudziesięciu kompozytorów, których muzyka jest co roku obecna na festiwalu, kilkunastu to kobiety. Na początku nie było żadnej.

Zapowiedziano premierę nowej opery Agaty Zubel „Bildbeschreibung”. Zaledwie kilka tygodni temu Zubel została laureatką przyznawanej w Berlinie Europejskiej Nagrody Kompozytorskiej – za swój nowy utwór „Fireworks” dostała 5 tys. euro.

Opera „Bildbeschreibung” do tekstu niemieckiego dramaturga Heinera Müllera zabrzmi na Warszawskiej Jesieni 27 września, a dwa dni później – wwiedeńskim Konzerthaus; wobu przypadkach wwykonaniu Klangorum Wien i kompozytorki, która jest główną wykonawczynią swoich dzieł.

Opera przez wieki była wyłącznie domeną mężczyzn. Kobiety, jeśli wogóle komponowały, to zwykle muzykę salonową – pieśni i miniatury instrumentalne, jak Maria Szymanowska (polonezy, mazurki) czy Fanny Mendelssohn. Panowało przekonanie, że wielka forma muzyczna – symfonia, oratorium, opera – jest za duża na damski umysł.

Ale jeszcze większym ewenementem, i to do niedawna, była kobieta dyrygent. Dziś już tak nie jest, choć początkującym dyrygentkom trudniej się przebić w instytucjonalnej machinie, jaką jest teatr operowy czy filharmonia – przeważnie zatrzymują się na poziomie asystentki głównego dyrygenta. Lilianna Krych, która na Jesieni zadyryguje performance’em muzycznym „Głosy” Piotra Tabakiernika, przez kilka lat była asystentką w Operze Narodowej i dużo się nauczyła, ale swoją karierę rozwijała poza instytucją. Dwa lata temu wraz z reżyserką Pią Partum doprowadziła do polskiej premiery „Luci mie traditrici”, rewelacyjnej opery Salvatore Sciarrina, na którą nie odważył się żaden polski teatr operowy. Krych dyrygowała nią na Warszawskiej Jesieni. Zawsze samodzielnie organizowała sobie pracę.

Warszawski Uniwersytet Muzyczny, na którym studiowała, w ciągu pięciu lat nauki zapewnia przyszłym dyrygentom dziesięć godzin pracy z orkiestrą. Na zajęciach dyrygują fortepianami. Lilianna spróbowała więc z chórami, mimo że studiowała dyrygenturę symfoniczną. Zaczęła kierować Chórem Warszawskiego Towarzystwa Scenicznego, awlatach 2010-14 prowadziła Clil, jedyny wPolsce amatorski chór żydowski, wykonujący muzykę wjidysz, ladino, po hebrajsku i po polsku. Interesowała się tym ze względu na swoje korzenie: jej babcia Maria Krych, właściwie Perla Goldwag, była tłumaczką literatury hebrajskiej i jidysz. Przełożyła na polski m.in. „Braci Aszkenazych” Izraela Joszuy Singera, brata noblisty Isaaca Bashevisa Singera.

„Głosy” Tabakiernika to rodzaj muzycznej gry terenowej dla dzieci, młodzieży i rodziców, która odbędzie się w parku Królikarnia (cykl Mała Warszawska Jesień). Lilianna Krych: – Traktuje o demokracji i wyborach, ale bez aluzji politycznych. Rzecz dzieje się w wyobrażonym państwie, w którym językiem oficjalnym jest muzyka. Są tam partie polityczne, prowadzona jest kampania wyborcza. Będzie więc można odszukać w parku komitet wyborczy i poznać poglądy danej partii na temat jej podejścia do muzyki. Kontakt z publicznością będzie utrzymywał aktor jako rzecznik partyjny. A potem odbędą się wybory.

Fantazja kompozytorek i kompozytorów nie zna granic

Anna S. Dębowska

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.