OSIECKIEJ I GIEDROYCIA

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - MACIERZYŃSTWO DALEKO OD SZOSY - Onieśmielał panią?

wiekiem, nie miał dublera – brata bliźniaka, który by stworzył zakłamany kult ich obu.

Tak. Dopiero napisałam pierwszą książkę, studentka emigrantka z Polski. Wcześniej byłam u niego z redakcją „brulionu” w 1987 roku. Ciekawiliśmy go. Miał hyzia na punkcie młodych, uważał, że dla nich, dla pokolenia, które będzie żyło w niepodległej Polsce, drukuje „Kulturę” i wydaje książki. Wierzył, że ono przechowa myślącą twarz, a nie wstrętną endecką mordę przedwojnia i wielkościowe fochy. Paryska „Kultura” była dla mnie, wtedy dwudziestoparoletniej, szacownym muzeum.

Biorąc się do pisania „Poetki i księcia”, obawiałam się przekopywania przez zetlałe dokumenty i utknięcia w nich na wieki. Nie jestem przecież archiwistką ani biografką. Interesuje mnie współczesność i ją zobaczyłam. Przeraziła mnie aktualność jego poglądów. Rozmawiając z Miłoszem, powiedział, że Polska będzie niepodległa za jego życia, ale on tam nigdy nie wróci.

Miłosz go spytał dlaczego?

Bo ta Polska będzie endecka. Innej nie ma. Przewidział, że sarmacja, endecja wyjdzie wszystkimi porami z kanałów. I że po upadku Rosji Kościół nie odbuduje Polski, tylko wciągnie ją w lochy Watykanu. To, co się dzieje u nas teraz, ma swoje korzenie w świecie, wktórym oni żyli. Polskie złudzenia, realizm Giedroycia. Jego doświadczenie, analiza i umiejętność wyciągania wniosków bez narkozy myślenia życzeniowego. Jak zaczął się ten romans?

Maisons-Laffitte, gdzie mieściła się paryska „Kultura”, oczarował Agnieszkę. Przyjechała do Paryża w 1957 roku ze Studenckim Teatrem Satyryków. W walizce z podwójnym dnem przemyciła rękopis „Cmentarzy” Hłaski, który dostarczyła do redakcji. W tę bombonierkę manier, intelektualnej klasy i mądrości życiowej trafiła ze świata, gdzie infantylizm mieszał się z hucpą, chamstwo z talentem. Bezdzietni Hertzowie oszaleli na jej punkcie, traktowali jak córkę.

A on udawał oziębłość?

Giedroyc się bał. Na progu jego domu zjawił się nie uroczy Hajduczek, ale równy mu przeciwnik, przy którym stawał się bezbronny. Obdarzona nieprzeciętnym talentem, wyjątkową inteligencją ipowalającym wdziękiem młodość. Iwtym problem, że ta kobieta była jeszcze dziewczyną. Nad wiek dojrzałą, ale szukającą swojego miejsca w sztuce, w życiu, nie mężczyzny na zawsze. Giedroyc zakochał się wOsieckiej od pierwszego wejrzenia?

Urok jest przynętą, ale dla takiego człowieka potrzeba było czegoś więcej. I Osiecka to miała. Oboje czuli, że są podobni mimo różnicy wieku i doświadczeń. Rafinada gustów, poczucia humoru, wyczucie słowa.

Agnieszkę wychowywał ojciec z pokolenia Giedroycia, ceniący wykształcenie, elitarną kulturę i przedwojenną klasę. Giedroyc był dla niej, uwodzicielki, wyzwaniem. Kimś niby ojciec i książę emigracji. Nieporównywalny z nikim wPolsce, z żadnym znanym jej mężczyzną. Człowiek instytucja, który roił sobie, że wszystko dla niej zostawi. Znalazła pani ważny moment ich związku?

Wyłapałam chwilę, kiedy Giedroyc zawahał się w tej miłości, zwątpił. W paryskiej kawiarni Roma, a więc o nazwie przeciwnej do słowa „amor”, kiedy zobaczył ją pierwszy raz wśród znajomych z STS-u. Objawiła się mu prawdziwa Agnieszka. Musiało go to przerazić.

Giedroyc kochał Osiecką, choć wiedział, że to uczucie do Kikimory – czegoś pięknego, uwodzącego, ale wampirycznie ściągającego w bagno, na dno

W„Kulturze” widział ją dla siebie, dla Hertzów, gdy z pełnym wdziękiem potrafiła się do nich dostosować. Awkawiarni, wśród jej kumpli, zobaczył przemianę. Błyszczała nieznanym mu światłem cudzych spojrzeń. Mieniła się w towarzystwie rówieśników jak rzeczny kamień wrzucony z powrotem do wody. To był jej świat, naturalność, a „Kultura” to

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.