NA KOZETCE

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - PSYCHOLOGIA -

atręctwa. Marzenia senne. Fantazje. Wiele obszarów, które zajmowały twórcę psychoanalizy Zygmunta Freuda, stanowi także surowiec dla mody. Ubranie odgrywa ogromną rolę w kształtowaniu seksualności, budowaniu wizerunku, postrzeganiu ciała i płci. Wzestawieniu zawodów przyszłości w branży mody, które opublikował niedawno prestiżowy portal Business of Fashion, znalazł się psycholog mody, czyli osoba, która przygląda się temu, jak ubranie wpływa na nasz stan psychiczny, a nasza mentalność – na ubrania. Inny zawód, który wprzyszłości będzie wiele znaczył w branży, to osobisty stylista – ale nie w roli, do której się przyzwyczailiśmy. Zamiast uczyć nas dobierać kropki do pasków, stanie się terapeutą, specjalistą raczej od duszy niż od trendów. Oba zawody pokazują, że w modzie mniej będzie chodzić o tendencje, porządek i awans społeczny, a coraz bardziej o zdrowie i tożsamość. Inne zawody przyszłości mody to, jak informuje portal, specjalista od odpowiedzialnej mody czy naukowiec tworzący materiały. Coraz mniej tutaj sztuki, coraz więcej zaś nauk – ścisłych i humanistycznych. Moda jednak wymyśla nam nowy świat, zanim jeszcze zdążymy do niego doskoczyć. Wciąż jesteśmy zanurzeni w przyzwyczajeniach z przeszłości – goniący za szybką modą, receptami na styl, niegotowi, by stanąć przed szafą i zapytać siebie: „Co ja właściwie robię? Jak się czuję?”. Podobnie wyprzedzała swój czas filozofka Donna Haraway, która w 1984 r. napisała „Manifest dla cyborgów”, w którym nakreśliła wizję społeczeństwa wyzwolonego z opresji płci, klasy i rasy. Manifest Donny wziął w tym sezonie na warsztat wizjoner Alessandro Michele pracujący dla marki Gucci. Donna argumentowała, że w świecie przyszłości każdy będzie potworem – i to dobrze. W języku antropologii bowiem potwór to człowiek wolny, poza czarno-białymi podziałami, które uprzykrzają nam życie. Boimy się jednak potworów nie bez powodu – jak mamy żyć w świecie, w którym nie wiemy, co jest czym? Czy to żywe, czy martwe? Naturalne czy sztuczne? Ja czy mój sobowtór? Moda uwielbia grać na tych lękach i na nich zbudowany jest pokaz domu mody Gucci. Modelki trzymają w rękach smocze szczeniaczki i iguany zamiast torebek, a czasem – własne twarze. Niektóre mają więc podwójne oblicza, a inne są ich pozbawione – twarze zasłaniają im dziergane na drutach maski i kominiarki kojarzące się z plemienną obrzędowością, a spod kręconych włosów wystają rogi. Ludowe wzory mieszają się z miejskim dresem, hipisowskie kwiaty, elfie welury i koronki przeplatają się z męskimi krojami, chusty łączą się z królewską biżuterią, głowy zdobią turbany, a obuwie to sneakersy. Postmodernistyczny aż do granicy czytelności miszmasz estetyk, tradycji i awangardy, wysokiego i niskiego, świeckiego i świętego. Ten pokaz jest naprawdę niesamowity. Także wznaczeniu, jakie nadał temu słowu Zygmunt Freud – swojski i obcy jednocześnie. Jak sen, z którego chcemy i nie chcemy się obudzić. Sen naszej zbiorowej nieświadomości.

N

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.