Nasza dziwna Mława

Dziennikarz i domniemany zabójca byli sąsiadami. W kręgielni objęli się na powitanie i tak weszli do ubikacji. Poszło o dziewczynę? Łukasz Masiak – zabity dziennikarz portalu Naszamlawa.pl Poszukiwany Bartosz Nowicki, może ukrywać się za granicą

Gazeta Wyborcza - - WITAMY W POLSCE - MILENA ORŁOWSKA

Zabójstwo Łukasza Masiaka, dziennikarza z Mławy, najpewniej nie miało związku z jego pracą. Jednak młody mężczyzna przewidywał swą nagłą śmierć. Bo kto w wieku 30 lat mówi żonie, jak ma wyglądać jego pogrzeb?

Instrukcje były wyraźne – organy miały posłużyć do przeszczepów (ze względu na okoliczności śmierci okazało się to niemożliwe), zamiast wiązanek kwiatów ludzie powinni przynieść na cmentarz datki na leczenie dziewięcioletniej Igi z Mławy.

I tak się stało. 31-letni założyciel i redaktor portalu Naszamlawa.pl pochowany został w sobotę przed południem, na cmentarzu przy parafii św. Wawrzyńca w swoim mieście. Fragment listu pożegnalnego, który jego koledzy po fachu odczytali na pogrzebie, brzmiał: „Napisałeś tysiące artykułów, przygotowałeś setki relacji i doprowadziłeś do finału wiele trudnych spraw. Dziś my czujemy się odpowiedzialni za to, by poznać i opowiedzieć ludziom twoją historię. Ufamy, że powołane do tego służby zrobią wszystko, by odkryć prawdę i pomóc nam w tym zadaniu”.

Weszło dwóch, wyszedł jeden

Poznałam Łukasza w 2011 r., kiedy jako pierwszy napisał na swym portalu Naszamlawa.pl o bezczeszczeniu cygańskich grobów na mławskich cmentarzach. Odkrył kilka podobnych przypadków, zauważył, że miejscowa policja nie chciała mówić o incydentach. Sprawę szybko podchwyciły ogólnopolskie media. – A ja odebrałem telefon z informacją, że będę miał na sumieniu kolejne rozruchy – mówił nam, nawiązując do wydarzeń sprzed lat, kiedy to mieszkańcy Mławy plądrowali domy należące do miejscowych Romów.

Był rzeczowy, inteligentny. Trzymał się faktów

– Jaki był? Niesamowicie odważny – mówi Karol Roniewicz, właściciel mławskiej kręgielni Planeta, ko- lega Łukasza. To tu w nocy z ubiegłej soboty na niedzielę doszło do tragedii – około godziny 2 w nocy Masiak wszedł do ubikacji w towarzystwie swego sąsiada z bloku, 29-letniego Bartosza Nowickiego. Z toalety wyszedł już tylko Nowicki. Masiaka znalazł na podłodze pracownik lokalu. Nieprzytomnego, pobitego, z siną twarzą. Kilkudziesięciominutowa reanimacja nie przyniosła skutku.

Gang Romów napada na seminarium

Po zabójstwie dziennikarza mnożą się pytania. Gdzie zniknął Nowicki? Czy zabójstwo ma związek z pracą Masiaka? Portal Niezalezna.pl już przesądził, że tak: „Pytanie nie brzmi, czy Łukasz zginął przez artykuł, tylko przez który z artykułów”.

„Super Express” napisał, że śmierć dziennikarza to skutek wydarzeń sprzed kilku miesięcy. W Mławie zorganizowano wtedy seminarium poświęcone sportom walki. Jego uczestników zaatakowała grupa osiłków.

„Napastnicy podjechali kilkoma samochodami i na sali konferencyjnej urządzili prawdziwą rzeź. Gang, który napadł na ośrodek, składał się w dużym stopniu z Romów”.

Masiak opisał tamtą bijatykę, a poszukiwany Nowicki półtora roku temu pracował w jednej z mławskich siłowni jako instruktor sportów walki.

„SE” zastanawiał się więc, czy dziennikarz nie naraził się cygańskiemu gangowi amatorów sztuk walki.

„Szybko, spier...!”

– Gang? Rzeź? Bez przesady – wzdycha Anna Gorczewska, rzeczniczka mławskiej komendy. – Faktycznie, było takie zdarzenie. Seminarium poświęcone MMA odbywało się w wynajętej sali MOSiR-u, organizował je ktoś spoza Mławy. Tych kilkanaście osób, które zjawiły się w ośrodku jeszcze przed rozpoczęciem imprezy, w większości było z warmińsko-mazurskiego. Doszło do bójki, ale najpoważniejszym ob- rażeniem był uraz nosa organizatora. Na miejsce przyjechała policja, zatrzymała wszystkich zamieszanych w tę napaść. Łukasz Masiak opisał to, nie był jednak jedyny – o incydencie pisały wszystkie mławskie media.

Gorczewska potwierdza, że grożono Masiakowi. W ubiegłym roku, jeszcze przed bójką na seminarium, nieznany człowiek w kapturze podszedł do Łukasza przed jego domem. Kopnął go i prysnął mu w twarz gazem pieprzowym. W grudniu 2014 r. Łukasz znalazł w skrzynce na listy coś, co przypominało jego nekrolog.

– Składał wtedy zawiadomienia, ale niestety sprawców nie udało się ustalić – mówi rzeczniczka policji. – On miał swoje hipotezy, mówił nam, z czym mogą się wiązać te wydarzenia. Wiadomo, że jego praca budziła emocje. Poruszał trudne tematy. Jedni podziwiali go za odwagę, inni zarzucali, że to były sensacje w brukowym stylu. W mojej ocenie Łukasz był zawsze rzetelny i profesjonalny.

– W tym momencie nie ma absolutnie żadnego dowodu na to, że zabójstwo dziennikarza miało związek z jego pracą – podkreśla szef Prokuratury Rejonowej w Mławie Marcin Bagiński. – Przeciwnie: Nowicki znał Masiaka, bo byli sąsiadami z jednego bloku, balkon w balkon. Z nagrania z monitoringu w kręgielni wynika, że kiedy spotkali się w lokalu, objęli się na powitanie. I tak objęci poszli w stronę ubikacji. Wyglądało to na serdeczny gest, ale równie dobrze Nowicki mógł Łukasza prowadzić w uścisku.

Bagiński nie chce mówić, co jeszcze wynika z nagrań. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że między mężczyznami mogło dojść do scysji na tle idiotycznego epizodu w kręgielni Planeta. Masiak miał prosić do tańca dziewczynę, ona nie chciała, poskarżyła się Nowickiemu. Czy ten postanowił dać Masiakowi nauczkę? Czy tylko chciał mu pokazać profesjonalny cios, ale coś poszło nie tak?

Gdy Bartosz szybko, zaledwie po kilkudziesięciu sekundach, wyszedł z WC, zabrał ze sobą kolegę. Na nagraniu widać, jak mówi do niego szybko: „Spier...”. Potem wsiadają do samochodu prowadzonego przez jeszcze innego znajomego.

– Dwaj mężczyźni byli po zabójstwie zatrzymani, ale już są na wolności. Nie postawiliśmy im zarzutów, nie ma dowodów, że wiedzieli, co się stało w toalecie – dodaje Bagiński. A Nowicki? Policja bezskutecznie go szuka. – Trwają bardzo intensywne czynności w tej sprawie, ale istnieje taka możliwość, że poszukiwany opuścił kraj – przyznaje Bagiński. – Śledztwo toczy się w kierunku zabójstwa, ale nie z zamiarem bezpośrednim, tylko ewentualnym. Oznacza to, że sprawca nie planował tego, co zrobi. Ale dopuszczał możliwość, że może zabić, i godził się z tym – mówi jeszcze prokurator.

Trzy tematy Łukasza

Dziennikarze z regionu są wstrząśnięci śmiercią kolegi. Katarzyna Kozłowska, dziennikarka ciechanowskiego oddziału Radia dla Ciebie, uważa, że organy ścigania ignorują fakty. Np. to, że Łukasz wyróżniał się wmieście, miał świetne tematy, często pisał o czymś pierwszy, a potem podchwytywały to ogólnopolskie media. Poruszał sprawy związane z biznesem, pracą urzędów, policji, nierzadko pisał o jej nieudolności. – Były także telefony z pogróżkami. I owszem, niby wszyscy to wiedzieli, ale dopiero teraz, po jego zabójstwie, zrobiło się o tym głośno. Wcześniej te zdarzenia były lekceważone, policja nie znalazła ani tego, który go napadł pod blokiem, ani tego, który wysłał list-nekrolog. I to nieprawda, że Łukasz nie czuł się zagrożony. Mówił nam, że obawia się o swoją rodzinę, o siebie. „Ale zostawiam to wszystko policji” – powtarzał.

Dziennikarz w ostatnich latach skupiał się m.in. na trzech sprawach. Pierwsza to potrącenie na ul. Kopernika w roku 2013. Pod kołami bmw zginęła wtedy młoda dziewczyna, jej chłopak odniósł poważne obrażenia. Kierowcę zatrzymano, pobrano krew do badań na zawartość środków odurzających, ale fiolka w tajemniczych okolicznościach się stłukła.

Druga historia dotyczyła grupy mężczyzn bezpodstawnie – zdaniem Masiaka – przetrzymywanych wareszcie.

Trzecia to dopalacze, które bez problemu można kupić w Mławie.

– Dopiero teraz, po tej wielkiej tragedii, w ogóle zaczyna się mówić o bezpieczeństwie dziennikarzy – kończy Kozłowska.

Miasto jest trochę dziwne

Kręgielnia Planeta to najpopularniejszy lokal w Mławie. Miękka wykładzina, czarne boksy, bary, tory do kręgli, parkiet do tańczenia. – Działamy od dwóch i pół roku. Nigdy nie było u nas żadnej większej awantury, w sieci nie padła żadna negatywna opinia – właściciel Karol Roniewicz jest wstrząśnięty tym, co się stało. Łukasz był jego kolegą jeszcze ze szkoły. – Zaglądał do nas od czasu do czasu. A tego Nowickiego widziałem tu po raz pierwszy.

Poszukiwany od kilku miesięcy pracował za granicą i tylko czasem pojawiał się w Mławie. Prokurator Bagiński mówi, że Nowicki nie był karany w ciągu ostatnich pięciu lat.

Roniewicz: – Mława to trochę dziwne miasto, u nas sporty walki są bardzo popularne. Wygląda na to, że sytuacja wymknęła się spod kontroli...

– Ale mówił pan „Super Expressowi”, że to była zaplanowana egzekucja – pokazuję mu publikację tabloidu.

Mężczyzna blednie. – O Boże, co tu się dzieje...?! To w ogóle nie są moje słowa!

Pracował nad wszystkim

We wtorek, dwa dni po zabójstwie, na portalu Naszamlawa.pl. ukazał się komunikat. „ (...) Łukasz Masiak każdego dnia osobiście pracował nad wszystkimi zamieszczanymi tu materiałami – był m.in. jedynym fotografem, wydawcą i reporterem portalu. Odpowiadał za kontakty z reklamodawcami i z czytelnikami, był też moderatorem i informatykiem w jednej osobie. (...) Osierocił dwoje małych dzieci, pozostawił pogrążoną w żałobie żonę, rodzinę, przyjaciół, znajomych i tych, z którymi spotykał się, pracując zawodowo. Po jego śmierci Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zwróciło się do Teresy Piotrowskiej, szefowej MSW, o przeprowadzenie skutecznego śledztwa w tej sprawie”.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.