PARYŻ – WARSZAWA. SZCZERZE AŻ DO BÓLU

Gazeta Wyborcza - - Z DRUGIEJ STRONY - PIOTR MOSZYŃSKI RFI, PARYŻ

Prezydent Emmanuel Macron, który od środy podróżuje po Europie Środkowej, przekonując do planów zaostrzenia unijnej dyrektywy o pracownikach delegowanych, najwięcej ugrał w Wiedniu. Jednoznacznie poparli go szefowie rządów Austrii, Czech i Słowacji. Reakcje władz rumuńskich i bułgarskich były ostrożniejsze. Kraje te chcą coś w zamian, np. wejścia do strefy Schengen.

Takie targi w celu uzyskania kompromisu zadowalającego wszystkich to jeden z podstawowych mechanizmów działania Unii Europejskiej. Premier Beata Szydło oświadczyła jednak, że polskie władze będą aż do samego końca sprzeciwiać się modyfikowaniu dyrektywy. Rozmów z Francją więc nie będzie.

Macron nieraz wyjaśniał publicznie, jak rozwiązuje spory z zagranicznymi przywódcami. Zaczyna zawsze od bardzo szczerej rozmowy w cztery oczy. Jeśli nic z tego nie wynika, wówczas głośno mówi o problemie. Ale jeżeli nadal brak reakcji – zaczyna mówić wprost – szczerze do bólu jak wcześniej w cztery oczy.

Wypowiedzi Macrona w Sofii wskazują, że rozpoczął się ten trzeci etap jego relacji z polskim rządem. Już trzy razy rozmawiał z prezydentem Andrzejem Dudą i raz z premier Szydło, a zatem najwyraźniej uznał, że etapy tłumaczenia na osobności już się zakończyły. Teraz będzie mówił prosto z mostu.

Usłyszeliśmy więc np., że reakcja Beaty Szydło „świadczy o tym, jak bardzo ten kraj [Polska] decyduje się dziś na zepchnięcie się samemu na margines historii, teraźniejszości i przyszłości Europy”. Wyraźnie rozgraniczył przy tym rząd PiS i Polaków, dodając, że „społeczeństwo zasługuje na coś lepszego”.

Jeszcze silniej podkreślił to rozgraniczenie komunikat wydany wkrótce potem przez Pałac Elizejski w reakcji na wypowiedzi Beaty Szydło i szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego o „arogancji” Macrona i jego słabej orientacji w sprawach regionu. W komunikacie czytamy m.in.: „Deklaracje prezydenta są jasne. Nie chodzi w nich w najmniejszym stopniu o krytykę krajów wschodnioeuropejskich, tylko o uwagi krytyczne, formułowane już przez Komisję Europejską, w sprawie nierespektowania ważnych europejskich zasad przez rząd – a nie przez społeczeństwo polskie”.

Emmanuel Macron mimo ostrej reakcji Warszawy nie traci rezonu. Zmiana dyrektywy o pracownikach delegowanych wymaga jedynie większości kwalifikowanej w Radzie Europejskiej. Polska nie będzie mogła jej zawetować.

Może się zatem zdarzyć, że polskie władze same się wykluczą z dyskusji i negocjacji w kwestii dyrektywy, a następnie będą musiały przestrzegać jej w takiej postaci, jaką wynegocjują z Francją inni. Niby nie będzie to izolacja, ale do złudzenia będzie ją przypominać. To poważna dyplomatyczna porażka rządu PiS, której nie będzie się już dało zakrzyczeć.

Prezydent Francji wyraźnie rozgraniczył rząd PiS i Polaków, dodając, że „społeczeństwo zasługuje na coś lepszego”

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.