BEZDUSZNICA NFZ

Leczenie chorych w stanie przedzawałowym będzie limitowane. NFZ zapłaci za nie dwa razy mniej niż dotąd. Bardziej będzie się opłacało czekać, aż chory dostanie zawału, niż mu zapobiegać.

Gazeta Wyborcza - - WYDARZENIA - JUDYTA WATOŁA

Polskie szpitale przyjmują rocznie ok. 100 tys. chorych z zawałem serca lub w stanie przedzawałowym, czyli w języku kardiologów z niestabilną dusznicą piersiową. I jedni, i drudzy są w stanie zagrożenia życia, choć u chorych z zawałem jest ono bardziej bezpośrednie. Dla wszystkich ratunkiem jest tzw. balonikowanie, czyli zabieg udrożnienia tętnicy lub tętnic wieńcowych i wszczepienie stentu, który ma zapobiec ich ponownemu zwężeniu. Im szybciej zrobi się balonikowanie u chorego z zawałem, tym mniejszy jest obszar martwicy spowodowany niedokrwieniem części mięśnia sercowego. Natomiast u chorych w stanie przedzawałowym poszerza się zwężenia, które lada chwila mogłyby się zatkać, a przez to udaje się w ogóle uniknąć zawału i martwicy.

NFZ przez lata bardzo dobrze płacił za leczenie chorych z zawałem i w stanie przedzawałowym, i to bez żadnych limitów. Powstawały nowe pracownie kardiologiczne. Dziś jest ich ponad 150. Według specjalistów za dużo. Nikt jednak nie kwestionuje tego, że kardiolodzy odnieśli sukces – śmiertelność wśród chorych spadła z kilkunastu do kilku procent.

– Przez decyzję prezesa NFZ statystyki znów się pogorszą – ostrzega prof. Krystian Wita, kardiolog i wicedyrektor Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach.

Chodzi o to, że prezes wykreślił stan przedzawałowy z listy rozpoznań kwalifikujących do natychmiastowego i nielimitowanego leczenia. 30-40 tys. chorych w stanie przedzawałowym od października będzie leczonych jak inni pacjenci na kardiologii. Zamiast ponad 9 tys. zł NFZ zapłaci za nich tylko 3,30-5 tys. zł. NFZ może na tym zaoszczędzić 150-200 mln zł rocznie, ale szpitale stracą. Leczenie dusznicy jest kosztowne. Wielu chorych potrzebuje intensywnego nadzoru kardiologicznego, który jest jak intensywna terapia.

A pacjent, który się nie opłaca, będzie w szpitalach niechciany. Chyba że się poczeka, aż nastąpi u niego zawał...

– Cofniemy się o 20 lat. Uprzedzaliśmy, kiwano głowami, ale – jak widać – nie posłuchano. To fatalnie – mówi prof. Piotr Hoffman, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

NFZ tłumaczy, że to minister zdrowia zdecydował, iż po wejściu w życie sieci szpitali bez limitów będą rozliczane tylko zawały serca, a stany przedzawałowe nie. - Badamy, czy zarządzenie prezesa NFZ nie prowadzi do niewłaściwego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej - odpowiada z kolei Milena Kruszewska, rzeczniczka MZ.

Kardiolodzy są załamani. – Jeśli będziemy leczyć chorych z dusznicą jak dotąd, stracimy kilka milionów rocznie – mówi prof. Wita.

NFZ nie widzi problemu. – Nie zmieniamy zasad przyjmowania pacjentów w trybie nagłym. Według przepisów nie można im odmówić udzielenia pomocy – mówi Sylwia Wądrzyk, rzeczniczka Funduszu.

– To katastrofalny błąd. Nie udawajmy, że jeśli stawki za leczenie chorych z dusznicą nie będą takie, by się ono opłacało, to to się na tych chorych nie odbije. Oczywiście, że się odbije. Nie da się urządzić opieki zdrowotnej tak, żeby szpitale leczyły za nic. To komunistyczna utopia – krytykuje poseł Andrzej Sośnierz (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia.

Tymczasem prawnicy zastanawiają się, czy decyzja NFZ jest zgodna z prawem. – Jeśli za leczenie choroby Fundusz płacił 9 tys. zł, to nie może bez opinii Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji obniżać stawki o połowę – mówi radca Katarzyna Fortak-Karasińska specjalizująca się w sprawach medycznych. A wyceny AOTMiT w sprawie chorych w stanie przedzawałowym nie było.

Chorzy w stanie przedzawałowym od października będą leczeni jak inni pacjenci na kardiologii. NFZ zaoszczędzi na tym 150-200 mln zł rocznie

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.