STRACHOSŁABIA WIELKĄBRYTANIĘ

Na przykładzie Wysp widać, co się może stać, gdy kraj wychodzi z Unii Europejskiej. Gospodarka zwolniła, kurs funta jest rekordowo niski, a konsumenci zaciskają pasa

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - IRENEUSZ SUDAK

Dzieje się to, przed czym ostrzegali przeciwnicy brexitu. W pierwszym półroczu Wlk. Brytania rozwijała się najwolniej spośród wszystkich najbardziej uprzemysłowionych państw świata. W drugim kwartale 2017 r. wzrost PKB to skromne 0,3 proc.

– To połowa tego, co udało się w USA czy strefie euro – komentuje dla BBC John Hawksworth, ekonomista firmy doradczej PwC. – Gospodarka może być w gorszym stanie, niż to wygląda na pierwszy rzut oka – mówi „The Independent” Pierre Lafourcade, ekonomista szwajcarskiego banku UBS.

– Brexit to niepewność. Boimy się o przyszły rok. Zarówno jeśli chodzi o koniunkturę, jak też o finał negocjacji i o to, ilu z nas, Polaków, pozwoli się zostać na Wyspach – mówi Marek, który w Londynie jest właścicielem firmy pośredniczącej w wynajmie mieszkań.

Wielka Brytania ostatecznie opuści UE w marcu 2019 r.

Skoro świat notuje ożywienie gospodarcze, to dlaczego poprawa nastrojów omija Wyspy? Ekonomiści: to emocje i lęk mieszkańców przed skutkami brexitu. Kurs funta od roku spada, a to powoduje wzrost cen. Inf lacja w lipcu wyniosła 2,6 proc., a wzrost płac – 2,1 proc., więc realne dochody Brytyjczyków maleją. Spada sprzedaż nowych samochodów – 2,2 proc. od stycznia do lipca. Brytyjskie Stowarzyszenie Przemysłu Motoryzacyjnego (SMMT) obwinia brexit. – Ludzie nie chcą wydawać pieniędzy. Rząd musi podjąć szybkie kroki wobec efektów brexitu – powiedział BBC Mike Hawes, szef SMMT. Produkcja samochodów na Wyspach po siedmiu miesiącach była mniejsza o 1,6 proc.

Z lipcowych ankiet Federacji Firm Rekrutacyjnych i Pracodawców wynika, że aż jedna trzecia przepytanych firm spodziewa się spadku koniunktury. – To sygnał ostrzegawczy i wezwanie, żeby szybko wyjaśnić wątpliwości związane z brexitem – powiedział Kevin Green, szef federacji. To właśnie jeden z paradoksów – bezrobocie w Wlk. Brytanii w drugim kwartale spadło do poziomu 4,4 proc., czyli jest najniższe od 1975 r., a mimo to nastroje pracodawców się psują.

Dlaczego? Bo obawiają się, czy wystarczy im rąk do pracy i czy rząd będzie respektował prawa nabyte imigrantów, którzy już tu pracują. Na Wyspach w pierwszym kwartale 2017 r. osiedliło się zaledwie 246 tys. migrantów. Najmniej od trzech lat. Największy spadek wśród nowych imigrantów to mieszkańcy Europy Wschodniej.

Tymczasem jeszcze w grudniu 2016 r. w Wlk. Brytanii mieszkała rekordowa liczba 1,02 mln Polaków, 86 tys. więcej niż rok wcześniej.

Tanieje funt. To efekt brexitu i strachu, co gospodarczo przyniesie rozwód Londynu z Unią Europejską, ale też umacniania się euro.

Zwykle spadek wartości waluty powoduje zwiększenie atrakcyjności gospodarki. A Wlk. Brytania jest dziewiątym co do wielkości eksporterem na świecie – wysyła m.in. maszyny, elektronikę, surowce. Jednak więcej towarów musi importować, a to oznacza, że słabe notowania funta osłabiają gospodarkę.

Kurs funta w minionym tygodniu wyniósł 1,08 euro i jest całkiem prawdopodobne, że w przyszłym roku zrówna się z euro. Byłby to pierwszy taki przypadek w historii. W Polsce funt kosztuje teraz ok. 4,65 zł – najmniej od sześciu lat.

Co to oznacza? Z powodu wysokiego kursu funta wczasy na Wyspach należały zawsze do jednych z droższych. W tym roku zrobiło się tanio, więc liczba turystów, głównie z USA, wzrosła o 10 proc., np. w kwietniu było ich aż o jedną piątą więcej niż przed rokiem – 3,7 mln.

To jednak złe wiadomości dla Polaków, którzy zarabiają na Wyspach. Od grudnia 2015 r. ich zarobki po przeliczeniu na złote spadły aż o jedną czwartą. A jak wynika z internetowych ankiet, marzy im się funt po 6-7 zł.

Brexit będzie testem dla Reserved – jedna z najbardziej znanych polskich sieci odzieżowych otwiera w przyszłym tygodniu pierwszy sklep w Londynie przy Oxford Street.

Partia laburzystów zapowiedziała wczoraj, że opowie się za pozostaniem Wielkiej Brytanii we wspólnym rynku na kolejne dwa do czterech lat po wyjściu z Unii. Ma to pomóc w przystosowaniu się do życia po brexicie. Jeremy Corbyn, szef laburzystów, bierze nawet pod uwagę pozostanie we wspólnym rynku na zawsze, jeśli się na to zgodzą kraje Unii. To pierwsze tak stanowcze odcięcie się laburzystów od konserwatystów w sprawie brexitu.

Ekonomiści przyznają, że gospodarką na Wyspach zaczynają rządzić emocje i lęk przed skutkami brexitu

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.