PREZES ZAOSZCZĘDZI. BĘDZIE WIĘCEJ ZAWAŁÓW

Gazeta Wyborcza - - Z DRUGIEJ STRONY - JUDYTA WATOŁA GAZETA WYBORCZA

Prezes NFZ zdecydował, że leczenie chorych w stanie przedzawałowym, czyli w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia, będzie od października objęte limitami. Fundusz będzie za nie płacił dwa razy mniej niż do tej pory. Bardziej opłacalne stanie się czekanie na zawał, niż próba zapobieżenia mu poprzez udrożnienie zwężonych naczyń w sercu.

To jak wywoływanie wilka z lasu. Próba oszczędzenia 150-200 mln zł, ale kosztem chorych.

NFZ oczywiście temu zaprzecza. Twierdzi, że pacjentom nic się nie stanie, bo będą przyjmowani w trybie pilnym. To nieprawda. Stanie się. Urzędnicy w NFZ doskonale wiedzą, że jeśli leczenie jakiejś grupy chorych się nie opłaca, to szpitale ich po prostu unikają. Wystarczy powiedzieć, że „nie ma u nas miejsc”.

Jest też inny problem. – Jeśli chorzy w stanie przedzawałowym będą rozliczani z tej samej puli, co pacjenci czekający w kolejce na planowe zabiegi, to wydłużą się kolejki. Tym samym wszystkim pogorszy się dostęp do leczenia – mówi dr hab. Marek Gierlotka ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Właśnie w Zabrzu 30 lat temu zaczęto ratować chorych z zawałem i w stanie przedzawałowym, udrażniając im zatkane bądź zwężone tętnice wieńcowe. Efekt: trzy razy mniej zgonów.

Kilkanaście lat temu zabrzańscy kardiolodzy zorganizowali konferencję, na której opowiedzieli o tym sukcesie. Odtąd w całej Polsce zaczęto wprowadzać całodobowe dyżury w pracowniach kardiologicznych. Zaczęły też powstawać nowe. Owszem, także dla zysku, bo NFZ płacił im dobrze i bez limitów. Ale przecież skorzystały na tym setki tysięcy chorych.

W czerwcu w Zabrzu świętowano 30-lecie dyżurów zawałowych. Gościem był minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Wychwalał kardiologów pod niebiosa. – Przyjechałem tutaj, żeby w związku z rocznicą kardiologii inwazyjnej podziękować wszystkim, którzy są współautorami tego sukcesu (...). Chciałbym państwu pogratulować. Kardiologia to wyjątkowa sytuacja w systemie, który nie działa najlepiej. (...) Kardiologia inwazyjna jest miejscem, które budzi nadzieję, że w Polsce można osiągnąć coś dobrego. Nisko się kłaniam i dziękuję za to, co państwo osiągnęli i co państwo dają Polakom – mówił.

Wprowadzenie przez NFZ limitów i niższych stawek za leczenie pacjentów w stanie przedzawałowym na pewno w części zniweczy ten sukces. Będzie więcej zawałów, a w konsekwencji więcej chorych z niewydolnością serca. Ich leczenie dużo kosztuje, czego Fundusz jakby w ogóle nie brał pod uwagę. Minister zdrowia może jeszcze temu zapobiec i nakazać prezesowi NFZ zmianę decyzji. Powinien to zrobić, o ile naprawdę szczerze dziękował za to, co kardiolodzy dają Polakom.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.