STANY ZJEDNOCZONE KOLESI

Gazeta Wyborcza - - Z DRUGIEJ STRONY - MAGDA DZIAŁOSZYŃSKA GAZETA WYBORCZA

Piątkowe ułaskawienie byłego szeryfa z Arizony Joe Arpaio to jeden z dobitniejszych przykładów hipokryzji i lekceważenia państwa prawa, jakie prezentuje dziś Biały Dom.

Decyzja Trumpa nie jest niezgodna z przepisami, ale obyczaj prawny nakazuje, by korzystał z prawa łaski wobec osób, które okazały skruchę, spłaciły wobec społeczeństwa dług bądź szczególnie się dla niego zasłużyły.

Standardowa procedura zakłada też, że skazany składa prośbę o ułaskawienie, a Departament Sprawiedliwości ją rewiduje.

Te detale prezydent i szeryf darowali sobie – chęć ułaskawienia Trump ogłosił jeszcze przed uprawomocnieniem wyroku, a z oficjalnym ogłoszeniem nie zaczekał nawet do zasądzenia kary.

A co ze skruchą? Szeryf Arpaio do dziś twierdzi, że jego przestępstwa – dyskryminacja Latynosów, naruszanie ich konstytucyjnych praw oraz niestosowanie się do sądowych nakazów zaprzestania takich praktyk – to jedynie przejaw rzetelnego wykonywania swojej pracy. Czyli wyłapywania potencjalnych nielegalnych imigrantów.

To ni mniej, ni więcej oznacza tylko, że na terenie hrabstwa Maricopa w Arizonie o tym, co jest zgodne z prawem, decyduje nie sąd, ale namiestnik suwerena, szeryf Arpaio. On sam zresztą powiedział to wprost już pięć lat temu do kamery stacji PBS, która towarzyszyła mu, gdy wizytował miasteczko namiotowe dla imigrantów przyłapanych bez papierów. Na pytanie, co o jego postępowaniu sądzą władze federalne, odpowiedział: – Nie ma nikogo nade mną. Jestem wybranym przez ludzi na szeryfa i nie służę żadnemu gubernatorowi ani prezydentowi.

Chwilę wcześniej młody człowiek pyta go, czemu nie chce dać imigrantom szansy na lepsze życie. Arpaio odpowiada: – W tym kraju mamy pewne prawa. Jeśli chcesz tu przyjechać, nie łam ich i zrób to legalnie.

Święta racja. Dlaczego więc szeryf, stróż prawa, sam je łamie?

Odpowiedź jest prosta: bo może. Bo ma w Białym Domu sprzymierzeńca – autorytarnego prezydenta, który władzę daną sobie przez obywateli rozumie podobnie: jako prawo do robienia tego, co w danej chwili mu się podoba. A wszystkim, którzy w ramach jeszcze istniejącego porządku ją ograniczają (na czele z sędziami), odmawia patriotyzmu i troski o kraj. Skąd my to znamy?

To, jak bardzo instrumentalnie traktuje instytucję prawa łaski, prezydent pokazał już wcześniej, gdy konsultował z prawnikami możliwości ułaskawienia samego siebie lub członków swojej rodziny. Ułaskawiając Joe Arpaio, wysłał jasny sygnał do współpracowników, którzy mogą być objęci śledztwem specprokuratora Muellera, który tropi rosyjskie powiązania otoczenia Trumpa: Pozostańcie lojalni, a ja zagwarantuję, że włos wam z głowy nie spadnie.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.