ARTYSTA W KLATCE

Gazeta Wyborcza - - KULTURA -

Kiriłł Sieriebriennikow siedział zamknięty w stalowej klatce, jakby był niebezpiecznym przestępcą. Poprosił o zwolnienie z aresztu. – Zarzuty, które mi przedstawiono, wydają mi się nieprawdopodobne. Proszę mnie wypuścić, robię film o Wiktorze Coju i Majku Naumienko [pionierzy radzieckiego rocka], mam premierę „Małych tragedii” w Gogol-Center, afisze już wiszą, bilety sprzedane. Nie będę uciekać od śledztwa – mówił.

Sieriebriennikow przypominał, że od maja stawiał się na każde wezwanie śledczych, odpowiadał na pytania i mówił prawdę. Odrzucił zarzuty o sprzeniewierzenie pieniędzy, mówiąc, że wszyscy uczestnicy jego projektów pracowali uczciwie, a jego praca jako szefa artystycznego i reżysera została zrealizowana. – Dla wyrokiem: kariera jednego z najważniejszych twórców teatru rosyjskiego została utrącona.

Proces niszczenia zaczął się już wcześniej: przed wakacjami w Teatrze Bolszoj odwołano premierę baletu w jego reżyserii poświęconego tancerzowi Rudolfowi Nurejewowi. Tłumaczono wtedy, że spektakl nie jest gotowy, choć z nakręconych na generalnych próbach zdjęć wynikało, że jest całkiem inaczej. Wcześniej specjalne oddziały policji weszły do Gogol-Center, aby szukać dokumentów obciążających Sieriebriennikowa. Zatrzymano jego współpracowników, przeszukano mieszkania. Reżysera obciążyła jednak dopiero księgowa, jako jedyna trzymana w areszcie. Oskarżyła reżysera i jego współpracowników o nielegalne wyprowadzenie 68 mln rubli (4 mln zł) z dotacji na projekty kulturalne.

Nie wiem, jaka jest prawdziwa wartość dowodów przeciwko Sieriebriennikowowi. Wiem za to, że był on dla ludzi władzy w Rosji skrajnie niewygodny. Artysta tej miary, popierający manifestacje w obronie uczciwych wyborów, domagający się uwolnienia aresztowanych członkiń zespołu Pussy Riot, wystawiający balet o tancerzu homoseksualiście, wreszcie prowadzący modny teatr odwiedzany przez tysiące młodych ludzi – taki ktoś musiał być dla wielu wrzodem na zdrowym ciele społeczeństwa.

Sprawa Sieriebriennikowa to kolejny etap wojny władzy z kulturą. Jej najnowszym przejawem była próba zablokowania dystrybucji filmu Aleksieja Uczitiela „Matylda” o romansie cara Mikołaja II z polską tancerką Matyldą Krzesińską, oskarżanego przez działaczy Cerkwi o obrazę uczuć religijnych (Mikołaj II ma status świętego w Cerkwi prawosławnej).

Najwyraźniej dotychczasowe, miękkie metody cenzury i uciszania ludzi kultury nie dawały rezultatu, zastosowano więc mechanizm zastraszania. Władza nie musi zamykać wszystkich artystów, wystarczy, że zamknie jednego, za to najbardziej znanego. To znak dla pozostałych, aby trzymali się od polityki z daleka.

W lipcu, przemawiając na zakończeniu sezonu w swoim teatrze Gogol-Center, Kiriłł Sieriebriennikow uspokajał swój zespół i widzów: – Zmieniają się reżimy, zmieniają się działacze, zmieniają się sytuacje. Sztuka zostaje.

To jedyna nadzieja, jaka pozostaje dzisiaj artystom, nie tylko w Rosji.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.