BORYWOŁAJĄ OPOMOC

Osiemnaście dni po huraganie zniszczone fragmenty Borów Tucholskich i Kaszub wyglądają jak po wojnie. W wioskach ludzie czekają na pomoc. Najczęściej starzy, często samotni, bezradni

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - MACIEJ SANDECKI

Do potrzebujących nie jest łatwo dotrzeć: wiele gospodarstw, które ucierpiały przez nawałnicę, jest rozrzuconych w trudno dostępnych, lesistych terenach.

Jak starsze małżeństwo, do którego dotarli wolontariusze z pomorskiego Polskiego Czerwonego Krzyża. W zniszczonym gospodarstwie nie działała ani pompa wodna, ani dojarki. Wolontariusze ręcznie wydoili 26 krów, a wodę przynosili ze studni.

Dziennikarze z gdańskiego oddziału „Gazety Wyborczej” byli u państwa Sternickich w Sternowie pod Chojnicami. Z 90 ton skoszonego zboża, które trzymali w stodole, udało się odzyskać tylko 10. – Na polach zboża są zrównane z ziemią. Nie jesteśmy w stanie zebrać tego kombajnem – mówi gospodarz. Także budynek mieszkalny jest popękany, trzeba wymienić dach. Chlewnię muszą rozebrać i zbudować od nowa.

Czernica pod Brusami wygląda jak z filmu katastroficznego. Plaża nad jeziorem jest zupełnie pusta, dookoła niej leżą powalone drzewa. W miejscu, gdzie jeszcze niedawno był las, zalegają porzucone przyczepy kempingowe. – Na naszym polu kempingowym było ponad 30 przyczep i namioty – mówi Piotr Szulc prowadzący agroturystykę w Czernicy.

Podobnie zniszczony jest ośrodek domków: wszystkie do generalnego remontu.

Numery kont do wpłat dla poszkodowanych: + PCK 11 1160 2202

0000 0003 0286 5549 (z dopiskiem na konkretną gminę czy rodzinę); Caritas Diecezji Pelplińskiej 48 8342 0009 2000 1876 2000 0003 (z dopiskiem „WICHURA”) W sobotę w „Magazynie Świątecznym”: + Jedź na wrześniowy urlop w Bory Tucholskie i na Kaszuby. Tak też możesz pomóc mieszkańcom

Kamil Żuk z PCK: – Ludzie zostali sami z największą tragedią życia. Oszczędności, które mieli, musieli w pierwszych dniach po nawałnicy wydać na plandeki do zabezpieczenia gospodarstw albo piły do usuwania drzew. Bardzo wiele rodzin wypłukało się już z pieniędzy. Niemal codziennie dowozimy im żywność, środki czystości, bo po prostu nie mają z czego żyć. Potrzebują pomocy, żeby nie popaść w skrajne ubóstwo. Oprócz jedzenia i środków czystości najbardziej potrzebne są oczywiście materiały budowlane; przed jesienią trzeba odbudować domy i budynki gospodarcze.

Pomoc płynie z całego kraju. Tylko pomorskie PCK zebrało w formie darowizn pieniężnych ok. 240 tys. zł, 750 tys. w formie rzeczowej, a 7,5 tys. osób w pierwszych tygodniach zgłosiło się do pomocy jako wolontariusze. Pomagają samorządy z całej Polski, w formie finansowego wsparcia na Pomorze spłynęło już ok. 10 mln zł.

Indywidualną pomoc – rodzina rodzinie – zorganizowała na Facebooku działaczka społeczna Lidia Makowska, zakładając grupę „Pomoc mieszkańcom Kaszub i Borów Tucholskich po huraganie”. Liczy już ponad 3 tys. osób, które nie dyskutują, tylko konkretnie pomagają.

– Młodzi, kreatywni pracownicy firmy reklamowej, zamiast myśleć o „piąteczku”, wyciągają z magazynów niepotrzebne banery, które mogą posłużyć do zabezpieczenia dachów. W sobotę jadą prywatnymi samochodami na Kaszuby – mówi Makowska.

I apeluje, by urzędnicy wojewódzcy stworzyli listę potrzebujących rodzin. Dziś ludzie wymieniają się nazwiskami i adresami na FB, dzwonią do sołtysów. – Potrzeba koordynacji na poziomie województwa, ale i pomocy prawnej, już mamy sygnały, że firmy ubezpieczeniowe chcą zaniżyć straty, oraz psychologicznej, szczególnie dla dzieci – apeluje Makowska.

Ci, którzy nie mają czasu, by kupować i wysyłać materiały lub wybrać się na miejsce, mogą wpłacać pieniądze na konto PCK, Caritasu lub konkretnych urzędów gmin.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.