Korea atakuje, Japonia w szoku

Premier Shinzo Abe mówi o „bezprecedensowo groźnej sytuacji”. Po raz pierwszy od ośmiu lat północnokoreański reżim wystrzelił pocisk, który przeleciał nad Japonią. Wczoraj wieczorem zebrała się w tej sprawie Rada Bezpieczeństwa ONZ. Media w Tokio mówią o

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - MARIA KRUCZKOWSKA

Po raz pierwszy od ośmiu lat reżim Kim Dzong Una wystrzelił pocisk, który przeleciał nad Japonią. Wczoraj w Nowym Jorku miała się zebrać w tej sprawie Rada Bezpieczeństwa ONZ

We wtorek o 6 rano czasu lokalnego (w poniedziałek o 23 czasu polskiego) lokalne radia i telewizje przerwały programy, by nadać komunikat wzywający mieszkańców do szukania schronienia „w budynkach o mocnej konstrukcji lub w piwnicach”; zatrzymano też pociągi.

Nad Hokkaido przeleciał bowiem północnokoreański pocisk balistyczny. Wystrzelony z okolicy Sunan pod Pjong jangiem pokonał 2700 km na wysokości 550 km, zanim rozpadł się na trzy części i spadł do Pacyfiku – podała japońska telewizja NHK.

Po raz pierwszy reżim przeprowadził taką próbę nad gęsto zamieszkanym terytorium. Od 2011 r. reżim Kim Dżong Una ma na koncie dziesiątki podobnych testów, ale do tej pory wyłącznie nad morzem.

Japońskie Siły Samoobrony nie użyły wczoraj systemów obrony przeciwrakietowej typu Patriot. Szef resortu obrony Itsunori Onodera tłumaczy, że nie było ryzyka, że rakieta spadnie na terytorium Japonii.

– Zrobimy wszystko, by chronić nasz naród – zapewnił premier Shinzo Abe po specjalnym posiedzeniu rządu.

40 minut Abego z Trumpem

Na początku sierpnia Koreańczycy zagrozili, że przeprowadzą rakietowy atak na amerykańskie terytorium na wyspie Guam, po czym Kim Dżong Un kazał wstrzymać operację i poczekać na to, „co zrobią ci głupi jankesi”. Napięcie w regionie spadło, ale młody dyktator szybko o sobie przypomniał.

Eksperci rozpoznali w pocisku lecącym nad Japonią Hwasong-12, rakietę średniego zasięgu tego samego typu, jaka miała polecieć na Guam.

– Ten skandaliczny czyn stanowi groźbę poważną i bez precedensu – oświadczył premier Abe. – USA są na 100 proc. z Japonią – zapewnił go prezydent USA Donald Trump, który we wtorek przez 40 minut rozmawiał z japońskim premierem i powtórzył, że „opcja militarna wciąż jest na stole”. Obaj zgodzili się, że trzeba „dalej zwiększać presję na Koreę Północną”.

We wtorek wieczorem wszystkie oczy były zwrócone na Nowy Jork, gdzie na wniosek Tokio Rada Bezpieczeństwa ONZ miała się zebrać na nadzwyczajnym posiedzeniu. Abe i Trump będą się domagać nowych sankcji.

Jednak dysponujący prawem weta Pekin w skuteczność sankcji nie wierzy, uważa też, że upadek reżimu zaszkodzi jego interesom strategicznym. I radzi Amerykanom, by zasiedli do rokowań z Kimem. Mogliby zrezygnować z budzących w Pjong jangu furię manewrów wojskowych tuż obok strefy zdemilitaryzowanej, która dzieli półwysep. A w zamian domagać się zamrożenia testów balistycznych.

– Presja i sankcje nie mogą zasadniczo rozwiązać problemu – powiedziała we wtorek rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying.

Co chce osiągnąć Kim

Rozwiązanie kryzysu nuklearnego na półwyspie utrudniają też sprzeczności wewnątrz amerykańskiej administracji. Trump publikuje impulsywne tweety, natomiast szef jego dyplomacji Rex Tillerson próbował niedawno wyciągnąć dłoń do reżimu, przypominając, że choć Stany dysponują opcją wojskową, to jednak wciąż preferują rozwiązania dyplomatyczne.

Trump zagroził Kimowi „ogniem i furią”, gdy dowiedział się, że Korea Północna opanowała technologię miniaturyzacji ładunków jądrowych i będzie wkrótce w stanie uzbroić w nie międzykontynentalne rakiety ICBM.

To wtedy w odpowiedzi Kim zagroził atakiem na Guam.

– Nowy czynnik w tej sytuacji, który sprawia, że staje się ona potencjalnie bardziej niebezpieczna, to to, że nikt już nie wie na pewno, jak zareaguje Trump – mówi Michael Penn, szef japońskiej agencji Shingetsu, w wywiadzie dla Al-Dżaziry.

Wczorajszy test miał miejsce w czasie dorocznych ćwiczeń amerykańsko-południowokoreańskich pod kryptonimem „Ulchi-Freedom Guardian”. Rutynowe gry wojenne prowadzone są od lat 70. Pjong jang niezmiennie widzi w nich przygotowania do inwazji.

Rakieta północnokoreańska przeleciała nad Japonią po raz trzeci. W 1998 r. był to zbudowany na bazie radzieckiej technologii Taepodong-1. Z kolei w 2009 r. Pjong jang twierdził, że przeprowadził test rakiety, która ma wynosić satelity na orbitę, choć nikt w to nie uwierzył. Tym razem otwarcie przetestował pocisk wojskowy.

– Po pierwsze, Pjong jang demonstruje swoją twardość – pisze korespondent BBC w Tokio Rupert Wingfield-Hayes. – Po drugie, reżim, który przyspiesza program rakietowy, musi testować nowe pociski i wydłużać ich trajektorie, co sprawia, że kieruje loty nad zamieszkanymi terytoriami. A po trzecie, chodzi o to, by Japonia poczuła się bezsilna – to część gry Kima na popsucie stosunków między Tokio a Waszyngtonem, bo wprowadza napięcie w ich relacje i jest testem determinacji USA: na ile są one gotowe, by angażować się w działania militarne w Azji.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.