PiS wciąga Facebooka pod polski sąd

– Przepisy ustawy PiS o internecie nie dotyczą wydawców prasy, tylko mediów społecznościowych. Chodzi o wciągnięcie Facebooka w jurysdykcję polskich sądów.

Gazeta Wyborcza - - GOSPODARKA -

Projekt nowelizacji dotyczy w istocie internetu, w tym mediów społecznościowych, np. Facebooka i Twittera.

Ustawa ma regulować dwie kwestie: po pierwsze, możliwości reakcji użytkowników na przypadki zamykania profili, np. na Facebooku. Tego typu usługodawcy to podmioty zagraniczne, głównie amerykańskie, stąd też próbuje się tu wprowadzić właściwość polskiego prawa.

Pytanie, na ile takie rozwiązanie będzie w praktyce skuteczne. To zresztą będzie miało znaczenie także dla drugiego zagadnienia podlegającego regulacji, tzn. walki z fake newsami na portalach społecznościowych.

Jednak ustawa jako całość pozostawia wiele do życzenia z punktu widzenia poprawnej legislacji. Wiele określeń jest nieprecyzyjnych i daje duże pole interpretacyjne.

PiS bierze się za sieć. Publikujemy projekt zmian w ustawie.

– W tym przypadku chodzi zapewne o to, by poddać social media, np. Facebooka, jurysdykcji polskich sądów.

– Teoretycznie tak. Już teraz polskiemu prawu podlegają – wbrew ogólnej zasadzie kraju pochodzenia wyrażonej w unijnej dyrektywie o usługach e-commerce (czyli handel elektroniczny) – np. firmy ubezpieczeniowe, umowy konsumenckie czy spółki hazardowe wykonujące usługi drogą elektroniczną.

W praktyce może być jednak dyskusyjne, na ile to rozwiązanie, a w konsekwencji rozstrzygnięcia polskich sądów, będzie można wyegzekwować od podmiotów podlegających nie prawu unijnemu, ale amerykańskiemu, i to jeszcze wobec takich gigantów, jakimi są FB czy Google.

– Skoro można się posługiwać np. lajkami, to w zasadzie dlaczego nie dopuścić do posługiwania się takimi symbolami. Pytanie, czy Facebook w ogóle chciałby na ten temat rozmawiać i takie oznaczenia wprowadzić.

Nie wyobrażam sobie wprowadzenia tego rozwiązania bez porozumienia z mediami społecznościowymi. Zresztą projekt także zakłada wprowadzenie takich obowiązków drogą współregulacji. Ten przepis należy odczytywać pozytywnie.

Uważam, że tzw. samoregulacja (czyli regulowanie określonych spraw przez samych zainteresowanych, a nie przez organy państwa) czy współregulacja (tj. współdziałanie w procesie regulacji określonej sfery zainteresowanych podmiotów i organów państwa) to jedyne możliwe do akceptacji formy regulacji w tym obszarze, choć w Polsce mają one jak dotąd niewielką tradycję i znaczenie.

– Każde zgłoszenie będzie musiało spełniać wiele wymogów formalnych wskazanych w tym projekcie, m.in. imię, nazwisko, miejsce zamieszkania zgłaszającego, jego adres albo nazwę i siedzibę firmy.

Jeśli tego zabraknie, zgłoszenie zostanie odrzucone. Jeśli spełni warunki formalne, to kwestionowana treść zostanie zablokowana, ale od tej decyzji będzie można się odwołać do sądu, który musi rozpatrzyć sprawę w ciągu 24 godzin. Bardzo ambitne rozwiązanie, ale miejmy nadzieję, że możliwe do zrealizowania. A więc wszystko pod kontrolą sądu.

Myślę, że takie rozwiązanie z punktu widzenia standardów wolności słowa nie jest złym pomysłem. Podobnie jak przewidziana w rozdziale 3a projektu procedura zgłaszania i uniemożliwiania dostępu do danych o bezprawnym charakterze zapewniająca równowagę pomiędzy użytkownikami sieci.

Ustawa pozostawia wiele do życzenia z punktu widzenia poprawnej legislacji. Wiele określeń jest nieprecyzyjnych i daje duże pole interpretacyjne

– Moim zdaniem przepisy nowelizacji nie dotyczą wydawców prasy. Dotyczą portali społecznościowych.

Choć jak wspomniałem na początku, z uwagi na pewne wątpliwe i problematyczne zapisy, np. projektowanego art. 4a, można mieć w tym zakresie poważne wątpliwości.

– Dziś w ustawie o świadczeniach usług drogą elektroniczną – wzorem dyrektywy unijnej – istnieją już punkty kontaktowe. Umożliwiają one usługodawcom i usługobiorcom otrzymywanie informacji ogólnych na temat ich praw i obowiązków.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.