ZGWAŁCONE KOBIETY NADAL SIĘ NIE LICZĄ

Gazeta Wyborcza - - OPINIE -

Despentes w wieku 17 lat została zgwałcona. Pracowała jako prostytutka, zawsze była biedna i nigdy się tego nie wstydziła. Twierdzi, że kobieta może przeżyć gwałt, bo jest do niego przyzwyczajona, doświadcza go dużo częściej, niż przyzwyczailiśmy się sądzić. Może przeżyć gwałt, otrząsnąć się i nie stracić przy tym siebie, honoru, poczucia własnej wartości. Właśnie o tym mówi jej film.

Kto ci to zrobił?

Gwałt (i Gwałt) to konsekwencja patriarchatu, jeden z jego najbardziej bolesnych aktów, dokonanie się w sposób symboliczny i realny całej dyskryminacji, której doświadczają kobiety.

Rzeczywistość, w której funkcjonują bohaterki, już od pierwszych scen wydaje się brutalna i mroczna. Ktoś mówi do dziewczyny, żeby się nie wtrącała, ktoś inny traktuje ją obcesowo, ktoś nazywa „dupą”. Nadine i Manu mieszkają obok siebie, ale się nie znają. Obie doświadczają przemocy, jedna ze strony współlokatorki, która nieustannie ją krytykuje, druga ze strony starszego brata. W ich świecie niewiele znaczą, są przestawiane z miejsca na miejsce, nie mają pieniędzy („We Francji nie ma pracy”), nikt ich nie słucha.

Nadine jest prostytutką, podczas stosunku z klientem ogląda telewizję. W telewizji mężczyzna mierzy do kobiety z pistoletu. Sceny seksu są brutalne i pornograficznie dokładne. Taka jest prawda, zdaje się mówić reżyserka, i podaje nam kobiecą rzeczywistość bez upiększeń, bez litości, widzimy wszystkie penisy, słyszymy każde stęknięcie. Nikogo nie dziwi tutaj gwałt, jest jednym ze stałych elementów tego świata.

Manu i jej koleżanka zostają zgwałcone. Despentes obrazuje dwa odmienne podejścia kobiet do gwałtu. Koleżanka wrzeszczy, wyrywa się, wpada w histerię. Manu posłusznie zdejmuje majtki, wyłącza się, nie wydaje żadnego dźwięku. „Mogło być gorzej. Nadal żyjemy” – mówi później.

Jednak reakcja na gwałt może być tylko jedna i to mężczyźni decydują o tym, która jest poprawna. Jedyną rzeczą, która interesuje brata, jest sprawca. Zadaje jej tylko jedno pytanie: „Kto ci to zrobił?”. Jego również, podobnie jak polskich polityków, nie interesuje stan kobiety. Interesuje go zemsta i uratowanie honoru.

Czyjego? Najpewniej własnego, bo brat Manu konkluduje: „Niezbyt się przejęłaś, brzydzę się tobą, ty kurwo”. I w tym zdaniu jest cała odpowiedzialność za gwałt przypisywana kobietom, cenzura i kontrola ich reakcji i emocji.

Kiedy tylko dziewczyny decydują się na przejście poza granicę prawa (która w ich przypadku nic nie znaczy, bo przecież prawo nigdy ich nie chroniło), przejmują męskie symbole. Przejmują seksualność, przejmują broń (Nadine wybiera „najbardziej męski pistolet”) i dobrą zabawę. W ten sposób uzyskują podmiotowość, której nigdy nie miały.

Scena, w której dokonują masakry w seksklubie, jest ich ostatecznym końcem, a zarazem wyrokiem na społeczeństwo, w którym rola kobiet jest przesądzona, w którym mają być albo prostytutkami, albo ofiarami gwałtu.

Dziewczyny nie chcą być ofiarami, wybierają zniszczenie. Właściciel klubu, zaskoczony, mówi: „To seksklub, nie meczet”, tak jakby w świeckość wpisany był gwałt, a jedyną alternatywą dla religii była eksploatacja kobiecych ciał.

Nic o nas bez nas

W filmie „Malcolm X” Spike’a Lee jest scena, w której biała dziewczyna podchodzi do Malcolma X i pyta, czy może coś zrobić dla sprawy Afroamerykanów. „Nie” – odpowiada bohater. Podobną strategię powinny przyjąć kobiety. To my powinnyśmy mówić o gwałcie, domagać się zemsty, walczyć o swoje prawa. Kiedy oddajemy głos mężczyznom, padamy ofiarą ponownie.

Virginie Despentes mówi, że kobiety są w stanie przeżyć gwałt, bo są do niego przyzwyczajone. Gwałt dzieje się każdego dnia – kiedy nazywasz ją „dupą”, kiedy wykorzystujesz swoją pozycję, kiedy mówisz jej, co ma robić.

Gwałt to nie tylko dziesięć dni tortur w łódzkim mieszkaniu, bo patriarchat gwałci i wykorzystuje gwałty do swoich celów od lat. Czas, żeby za gwałcicieli wzięły się kobiety.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.