Szarapowa supernowa

Gazeta Wyborcza - - SPORT - TADEUSZ KĄDZIELA

Rosjanka w I rundzie US Open wyrzuciła rozstawioną z dwójką Simonę Halep, a eksperci zastanawiają się, czy w Nowym Jorku zobaczymy w tym roku jeszcze lepsze widowisko. – Tak bardzo emocjonalnej Szarapowej jeszcze nie widziałam, a oglądam ją, odkąd skończyła 15 lat – powiedziała Chris Evert, zwyciężczyni 18 Szlemów, komentująca mecz dla telewizji ESPN. Po ostatniej piłce Rosjanka klęknęła na korcie, po czym skuliła się na ławce i ukryła twarz w dłoniach, płacząc ze szczęścia. – Kiedy wygrywa się piłkę meczową, człowiek przestaje kontrolować to, co dzieje się w jego głowie. Wcześniej nigdy nie wiadomo, co się poczuje – mówiła potem Szarapowa. A przecież uchodzi za najbardziej zimną i wyniosłą z tenisistek, która w szatniach nie ma przyjaciółek i innym nie rzuca nawet „cześć”.

Świetny był sam mecz – trwający dwie godziny i 44 minuty maraton wygrany przez Szarapową 6:4, 4:6, 6:3 – ale to niejedyny powód, dla którego trybuny Arthur Ashe Stadium wypełnił ponad 20-tysięczny tłum. Samo pojawienie się Rosjanki działa na nowojorczyków jak magnes, bo na korcie oglądają ją po trzyletniej przerwie. W 2015 r. nie zagrała z powodu kontuzji nogi, a potem wpadła na dopingu i została zdyskwalifikowana na 19 miesięcy.

Powrót rozpoczęła w kwietniu, ale do tej pory był to powrót rozczarowujący. Od kwietnia wystąpiła tylko w czterech turniejach, wygrała sześć spotkań, nie była w stanie wrócić do pierwszej setki rankingu WTA. Organizatorzy Rolanda Garrosa nie zaprosili jej do Paryża, na decyzję Wimbledonu nie czekała, ogłaszając kontuzję uda. W końcu upragnione zaproszenie do turnieju głównego nadeszło z Nowego Jorku.

Już po losowaniu było wiadomo, że ciekawszego starcia w pierwszym tygodniu US Open nie będzie. Halep rozgrywa najlepszy sezon w karierze, awansowała do finału Rolanda Garrosa, trzykrotnie zabrakło jej zwycięstwa do awansu na pozycję liderki rankingu WTA. Z Szarapową miała bilans 0-6, ale i tak była zdecydowaną faworytką bukmacherów, bo forma Rosjanki była zagadką – od maja wystąpiła tylko w jednym meczu. – Nie grałam dużo przed US Open, więc wydawało się, że nie mam prawa dziś zwyciężyć. A jednak wygrałam i jestem z tego dumna – mówiła Szarapowa.

Spotkanie zaplanowano jako pierwszy mecz sesji wieczornej. Europejczycy, którzy nastawili budziki na 2 w nocy, pomstowali na Twitterze, bo przed spotkaniem odbyły się jeszcze ceremonia otwarcia i występ piosenkarki Shanii Twain. Halep wyszła na kort w stroju Adidasa zaprojektowanym przez gwiazdora popu Pharrella Williamsa, Szarapowa w kreacji Nike autorstwa pracującego dla Versace i Givenchy Riccardo Tisciego – czarnej, z błyszczącymi kamieniami. Od pierwszej piłki liczył się jednak tylko tenis. Szarapowa tak jak za najlepszych lat posyłała potężne uderzenia, a Halep uwijała się w defensywie, próbując kontrować. Po wygraniu pierwszego seta w drugim Rosjanka prowadziła już 4:1, ale zaczęła się częściej mylić i oddała pięć kolejnych gemów. Decydującego seta wygrała pewniej. Przełamała Rumunkę w drugim gemie i utrzymała przewagę do końca. – Pokazałam, że za tą czarną sukienką z kryształami Swarovskiego wciąż jest dziewczyna, która ma dużo krzepy. I nigdzie się stąd nie wybiera – mówiła Szarapowa.

Eksperci są podzieleni. W komentarzach mieszają się podziw dla Rosjanki i rezerwa z powodu jej dopingowej wpadki. – Wszyscy ją oceniają. Popełniła błąd, ale kobiecy tenis jej potrzebuje. Cieszę się, że wróciła – mówiła Evert. „Znakomite widowisko, ale wciąż nie wydaje mi się, że wielkoszlemowy turniej powinien zapraszać zawodniczkę zawieszoną za doping” – napisał na Twitterze Christopher Clarey z „NY Timesa”. Publiczności to nie przeszkadza. Szarapowa dostała gorące owacje w chwili wyjścia na kort i po meczu. Debiutowała w Nowym Jorku jako 16-latka w 2003 r., trzy lata później zdobyła swoje jedyne trofeum, w 11 startach ani razu nie odpadła w pierwszej rundzie. Nie przegrała też żadnego z 18 meczów w sesji wieczornej na najważniejszym korcie.

Po pokonaniu Halep i porażce rozstawionej z siódemką Brytyjki Johanny Konty drabinka Szarapowej wygląda dla niej bardzo obiecująco. W drugiej rundzie zmierzy się z Węgierką Tímeą Babos (WTA 59), a w kolejnym meczu z jedną z Amerykanek – Sofią Kenin (WTA 139) lub Sachią Vickery (WTA 154). Najgroźniejszą rywalką Rosjanki przed półfinałem może być nierówna w tym sezonie Słowaczka Dominika Cibulková (WTA 10).

– Kocham wyzwania. To dla nich gram – mówiła Szarapowa. Zaraz po turnieju odbędzie się premiera jej autobiografii „Nie do zatrzymania”. Według bukmacherów w Nowym Jorku ktoś ją jeszcze może zatrzymać. Większe szanse na tytuł dają wciąż Hiszpance Garbiñe Muguruzie i Czeszce Karolínie Plíškovej, która w pierwszej rundzie pokonała Magdę Linette 6:2, 6:1. Mecz Agnieszki Radwańskiej zakończył się po wydaniu „Wyborczej”.

Szarapowa zagrała pierwszy mecz w Szlemie od stycznia 2016 r.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.