3 BYŁO ZŁ 9 BĘDZIE ZŁ

Nawet 9 zł zapłacimy za godzinę parkowania w centrum

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - GABRIELA ŁAZARCZYK

Za parkowanie w centrach polskich miast od blisko 15 lat kierowcy płacą tyle samo – maksymalnie 3 zł za pierwszą godzinę i 3,6 zł za kolejne. I to niezależnie, czy parkują w ścisłym centrum, czy na obrzeżach strefy parkowania. W większości miast wciąż bardziej opłaca się wjechać samochodem do centrum i opłacić postój, niż kupić bilet na tramwaj czy autobus (bilet jednorazowy w Krakowie kosztuje 3,80, w Warszawie – 4,4 zł, a pierwsza godzina parkowania – 3 zł). Podobnie jest z karą dla kierowców, którzy zignorowali obowiązek zapłaty – ryzykują zapłatę 50 zł, podczas gdy pasażer na gapę kilka razy więcej.

– Zwiększył się wskaźnik motoryzacji w miastach, poziom zamożności mieszkańców, a ceny ani drgnęły. Są znacznie zaniżone w stosunku do wartości rynkowej parkowania w centrach, które stały się dzikimi parkingami – mówi Adam Jędrzejewski z fundacji Polska Parkuje.

Oprócz zatłoczonych ulic i zastawionych chodników miasta zmagają się też ze spalinami.

– Przy niskich stawkach parkingowych popyt na miejsca postojowe jest bardzo duży, więc kierowcy nieraz kilkanaście minut krążą wokół upatrzonego kwartału w poszukiwaniu wolnego stanowiska. W ten sposób zmniejszają płynność ruchu, zwiększając tym samym emisję szkodliwych substancji – tłumaczy dr Artur Badyda z Politechniki Warszawskiej. Samorządy wielokrotnie zwracały rządowi uwagę, że powinny dostać od państwa większą swobodę w kształtowaniu polityki parkingowej, aby zniechęcić kierowców do tłoczenia się w śródmieściach, gdzie można wygodnie dojechać komunikacją miejską. Bezskutecznie.

Wszystko wskazuje jednak na to, że od 1 stycznia 2018 r. ją otrzymają. Ministerstwo Rozwoju planuje bowiem zmianę przepisów w ustawie o drogach publicznych, która obecnie wprost wskazuje, ile maksymalnie samorządy mogą żądać od kierowców za godzinę postoju w strefie (3 zł za pierwszą godzinę, 3,6 zł za kolejne). W konsultowanym właśnie projekcie wprowadzono indeksację stawek za pierwszą godzinę postoju oraz kar za jego nieopłacenie. Miałyby one wynosić 0,15 proc. kwoty minimalnego wynagrodzenia, a w tzw. strefach śródmiejskich (które samorządy miast powyżej 200 tys. mieszkańców mogłyby wprowadzać w obszarach intensywnej zabudowy w centrach) – 0,45 proc. Przy dzisiejszej płacy minimalnej byłoby to – odpowiednio – ok. 3 i 9 zł. Kara za brak ważnego biletu parkingowego miałaby sięgać maksymalnie 10 proc. płacy minimalnej, czyli ok. 200 zł. Ponadto w śródmiejskiej strefie parkowania można byłoby pobierać opłaty także w weekendy i święta, na co obecnie przepisy nie pozwalają. Jest też zapis, że 65 proc. zysków z opłat oraz 100 proc. kar za nieopłacenie postoju ma być przeznaczone na poprawę transportu zbiorowego, przebudowę dróg lub zazielenianie centrów.

Samorządy chcą podwyżek

Czy władze miast zdecydują się na podniesienie stawek za parkowanie w roku wyborczym? Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski powiedział nam, że o takie zmiany apelował od dawna.

– Gdy tylko pojawi się możliwość bardziej swobodnego kształtowania cen, Kraków na pewno z niej skorzysta. Chcemy je zróżnicować w zależności od odległości do centrum i potraktować jako czynnik mobilizujący kierowców do częstszego wybierania transportu zbiorowego – podkreśla.

Dr Marek Bauer z Politechniki Krakowskiej, który chwali propozycje resortu Mateusza Morawieckiego, zastrzega przy tym, że mogą być one pokusą do podreperowania miejskich budżetów poprzez wprowadzanie maksymalnych stawek na całych obszarach stref. – Przydałby się więc jakiś mechanizm kontroli, aby sfera fiskalna nie przysłoniła sensu tworzenia samych stref parkowania, które w zamyśle mają parkowanie ułatwiać i racjonalizować, a nie uniemożliwiać – zwraca uwagę. Dr Bauer ma nadzieję, że samorządy, które wprowadzą opłatę 9 zł za godzinę w ścisłym centrum, będą skłonne obniżyć stawki na granicy stref, aby ograniczyć „zajeżdżanie” osiedli zlokalizowanych tuż za nimi.

Gminy turystyczne chcą wyższych opłat

Zmianą przepisów żywo interesują się władze mniejszych miast, które zgodnie z obecnymi założeniami projektu nie będą mogły wprowadzać stref śródmiejskich, czyli z najwyższymi stawkami za parking, także w weekendy. W kolejce do Ministerstwa Rozwoju ustawiły się już władze miejscowości turystycznych, które w weekendy i święta są całe zastawione samochodami turystów.

– Robimy mnóstwo, aby zachęcić przyjezdnych do korzystania z komunikacji zbiorowej, ale potrzebujemy też narzędzi wspomagających ten proces. Gdy w centrum trzeba będzie zapłacić więcej, to może zaparkują na obrzeżach i pojadą dalej naszym ekologicznym autobusem. To byłaby wielka ulga zarówno dla naszych mieszkańców, jak i właśnie turystów – podkreśla Wiktor Łukaszczyk, wiceburmistrz Zakopanego.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.