UNIO, GDZIE MOJE SREBRNIKI?

Gazeta Wyborcza - - Z DRUGIEJ STRONY - WOJCIECH MAZIARSKI GAZETA WYBORCZA OBYWATEL RP WOJCIECH MAZIARSKI

Wielce Szanowna Unio Europejska, ja bez żadnego trybu. Polski minister spraw zagranicznych raczył zakomunikować, że Unia nie powinna wtykać nosa w polskie sprawy i że obywatele Polski oczekują zmian w sądownictwie, które przygotował rząd PiS.

Otóż jestem jednym z obywateli Polski i czuję się w obowiązku poinformować Szanowną Unię, że wcale nie oczekuję zmian w sądownictwie. Przeciwnie, domagam się, żeby te zmiany nie zostały wprowadzone.

By to swoje żądanie wyrazić jak najdobitniej, przez większość lipca wychodziłem na ulice Warszawy. Nie byłem sam – razem ze mną był tam straszny tłum. Na Krakowskim Przedmieściu, pod Sejmem czy pod Sądem Najwyższym igły nie dało się już wcisnąć. W tej ciżbie inni podeptali mi buty i ja im też chyba podeptałem, bo naprawdę chwilami brakowało miejsca, żeby stopę postawić.

Szanowna Unio, ci inni, którzy mnie deptali, także chyba nie oczekują zmian w sądownictwie. Wskazywały na to hasła, jakie skandowali. A robili to w języku polskim, co pozwala przypuszczać, że i oni byli obywatelami Polski.

Gdy zbierzemy wszystkie te fakty i wyciągniemy z nich logiczne konkluzje, dojdziemy do wniosku, że przedstawiciele polskiego rządu Szanownej Unii kit wciskają.

Dodam, że jako obywatel Polski oczekuję, iż Szanowna Unia będzie wtykać nos w polskie sprawy. Nie mogę się oczywiście wypowiadać w imieniu wszystkich, którzy mnie deptali na Krakowskim Przedmieściu, pod Sejmem i Sądem Najwyższym, ale wielu trzymało w rękach niebieskie flagi, więc chyba oni też mają podobne oczekiwania. Gdyby więc Szanowna Unia mogła nadal wtykać nos w polskie sprawy, bylibyśmy szczerze zobowiązani.

Rząd na pewno będzie się na Szanowną Unię gniewać, ale proszę się tym nie przejmować. Pamiętam, że tak samo było po stanie wojennym, kiedy władze w Warszawie protestowały przeciw „ingerowaniu w wewnętrzne sprawy Polski” i twierdziły, że obywatele stoją murem za rządem. A my ze znajomymi kibicowaliśmy wtedy Zachodowi i bardzo chcieliśmy, żeby ingerował. Ronaldowi Reaganowi po latach nawet postawiliśmy za to ingerowanie pomnik w Warszawie.

Pragnę jednak na koniec wyrazić rozczarowanie. Premier Beata Szydło ujawniła, że lipcowe protesty, w czasie których podeptano mi buty, „to była dobrze wyreżyserowana i dobrze opłacona akcja mająca uderzyć w polski rząd”.

Gdzie więc ta kasa? Ze smutkiem stwierdzam, że do tej pory – a minął już ponad miesiąc – nie otrzymałem ani grosza. Pytałem znajomych i oni też nic nie dostali. Rozumiem, że to tylko chwilowa zwłoka wynikająca z jakichś trudności technicznych.

Czekam z niecierpliwością, bo za otrzymaną kwotę chciałbym kupić sobie nowe buty w miejsce tych podeptanych. Bardzo się Szanowna Unia nie wykosztuje, bo noszę się skromnie. Będę też wdzięczny za informację, czy należne srebrniki zostaną przesłane kurierem, czy powinienem podać numer swojego konta.

Z góry dziękuję za pozytywne rozpatrzenie mojej prośby.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.