JAK UPADA IPN

– Choć Instytutem Pamięci Narodowej kieruje prezes Jarosław Szarek, to faktycznie rządzi nim dr hab. Sławomir Cenckiewicz – mówią byli pracownicy IPN. Kluczowe stanowiska przypadły m.in. członkom Akademickich Klubów Obywatelskich im. Lecha Kaczyńskiego zw

Gazeta Wyborcza - - Z DRUGIEJ STRONY - WOJCIECH CZUCHNOWSKI GAZETA WYBORCZA

Instytut Pamięci Narodowej powstał pod koniec lat 90. wwyniku kompromisu między wierzącymi w potrzebę lustracji i dekomunizacji politykami Akcji Wyborczej Solidarność a Unią Wolności, partią, której ton nadawali działacze dawnej opozycji sceptyczni wobec zawartości akt bezpieki.

Efektem ich kompromisu jest też nazwa instytucji. Jakby sugerowała, że „pamięcią narodu” są teczki służb systemu, który był tego narodu wrogiem.

Postkomuniści z SLD, którzy przejęli władzę po AWS i UW, nie przeszkadzali. Może czuli, że „solidarnościowa” strona sceny politycznej sama kręci na siebie bat. Rzeczywiście, akta SB posłużyły (i do dziś służą) jako narzędzie wewnętrznych rozgrywek wśród tych, którzy obalili komunizm. Postkomunistów re- welacje z archiwów IPN niemal nie dotknęły.

Kiedy powstawał IPN, dzisiejsi politycy PiS mieli marginalne znaczenie, a to właśnie oni największą wagę przykładali do kwitów i tajnych akt z PRL. Przejęcie Instytutu i jego archiwów było przez lata jednym z głównych celów partii Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza. Udało się to wpełni po zdobyciu władzy przez PiS. WKolegium IPN zasiedli „wyznawcy prawdy zteczek” – Sławomir Cenckiewicz, Bronisław Wildstein i Krzysztof Wyszkowski. Skład uzupełnili historycy wspierający PiS oraz ksiądz.

Jarosław Szarek, nowy prezes z partyjnego nadania, zrezygnował z pozorów pluralizmu. ZIPN musieli odejść tacy naukowcy jak: Antoni Dudek, Andrzej Friszke czy Krzysztof Persak. Ich miejsca zajmują ludzie bez dorobku, za to o poglądach, które dyskwalifikują ich jako pracowników państwowej instytucji. Mamy więc we władzach IPN propagatora nazistowskiej muzyki, „naukowca” usprawiedliwiającego mordy NSZ na Żydach, wydawcę książek pod- ważających fakty o Holocauście oraz „rekonstruktora”, który na Facebooku pisze: „Dobry Niemiec to martwy Niemiec”.

Dziś IPN zajmuje się zakłamywaniem polskiej historii. Wybiela zbrodnie prawicowego podziemia. Wspiera taką zmianę nazw ulic, która zaprzecza temu, że również ludzie lewicy byli ofiarami wojny. Szarek neguje ustalenia prokuratury o zbrodni w Jedwabnem i udziale wniej polskich sąsiadów.

Głównym zadaniem IPN jest ostateczne zniszczenie Lecha Wałęsy – znienawidzonego przez Kaczyńskiego przywódcy „Solidarności”. Pilnują tego Cenckiewicz z Wyszkowskim. Przez lata zwalczali Wałęsę prywatnie, teraz mogą to robić przy wsparciu aparatu państwa. Cel: pokazać, że Wałęsa był agentem, a III RP „ubekistanem”, czarną dziurą wpolskiej historii. Dopiero państwo Kaczyńskiego ma być tym, na co czekały pokolenia Polaków.

Postępuje upadek IPN, z którego instytucja już się nie podniesie.

Nowymi szefami pionów IPN zostają historycy związani ze Sławomirem Cenckiewiczem. Historyk buduje w ten sposób swoją strefę wpływów w Instytucie

Sławomir Cenckiewicz od czerwca 2016 r. pełni funkcję wiceprzewodniczącego Kolegium IPN. Zajmuje się tam m.in. opiniowaniem kandydatów na stanowiska kierownicze. – Buduje strefę wpływów – mówi b. pracownik IPN. – Dyrektor Szarek właściwie nie istnieje – dodaje inny.

Okazję do zmian kadrowych stworzyła wiosenna nowelizacja ustawy o IPN. Powołano wówczas m.in. dwa nowe piony oraz podzielono Biuro Edukacji Publicznej. Nowymi szefami zostali historycy związani z Cenckiewiczem.

Szefową archiwum wcentrali została Marzena Kruk, z którą Cenckiewicz znał się z oddziału w Gdańsku. Za Biuro Edukacji Narodowej odpowiada Justyna Skowronek, która – solidaryzując się z Cenckiewiczem – podobnie jak on odeszła dziewięć lat temu z gdańskiego oddziału IPN.

Dyrektorem Biura Badań Historycznych został dr hab. Mirosław Szumiło. Ze Sławomirem Cenckiewiczem zna się z rady naukowej Wojskowego Biura Historycznego przy MON. Jest członkiem założycielem lubelskiego AKO, które stanowi intelektualne zaplecze PiS.

Na Facebooku Szumiło krytykuje m.in. działania Jerzego Owsiaka. Pisze: „Prawdziwy katolik nie może popierać człowieka, który od lat propaguje demoralizację młodzieży (seks i narkotyki) i ruchy typu Hare Kriszna”; „Wspierając WOŚP i Owsiaka, wspierasz aborcję i eutanazję, pamiętaj o tym”. Wstulecie ob jawie nia w Fa ti mie pu bli ku je w „Naszym Dzienniku” artykuł o „bolszewickich korzeniach ideologii gender”. Wlipcu broni jednego z wykładowców Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, który wzywał do strzelania do uczestników protestów w obronie niezależności sądów. Jego krytykę nazywał „ordynarnym naciskiem” na władze uczelni i protestował przeciwko „donosicielstwu”.

– Początkowo Szumiło próbował się zbliżyć do profesorów Andrzeja Paczkowskiego i Andrzeja Friszkego. Kiedy poznał Cenckiewicza, stał się człowiekiem partii w IPN – mówi historyk związany z biuletynem o historii najnowszej „Pamięć i Sprawiedliwość”. IPN wydaje go od 2001 r. Od niedawna kieruje nim właśnie Szumiło. – Z zespołu odchodzą lub zmuszane są do odejścia kolejne osoby. A pisać mają tu teraz historycy związani dotąd m.in. z „Frondą” – dodaje historyk.

Lubelskie AKO zakładał także dr hab. Dariusz Magier. Jesienią ubiegłego roku został dyrektorem tamtejszego IPN. Zastąpił wieloletniego szefa tego oddziału Jacka Weltera, który wcześniej pracował w warszawskim ratuszu jako szef Biura Ochrony za prezydentury Lecha Kaczyńskiego. – To profesjonalista. Wzór urzędnika państwowego – mówi o nim jeden z byłych IPN-owskich historyków.

Magier stanowisko stracił po siedmiu miesiącach. Według jednych źródeł stracił zaufanie kierownictwa po nieudanej próbie zwolnienia Macieja Sobieraja związanego z IPN od 17 lat. Sobieraj sprzeciwiał się nadaniu jednej z lubelskich ulic imienia szefa sztabu Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych, podkreślając, że kolaborowała z hitlerowcami. Kiedy Magier zagroził mu zwolnieniem, w obronie Sobieraja wystąpiło 150 historyków. – Nie sprawdził się, bo nie doprowadził sprawy do końca – komentuje lubelski historyk.

Magierowi nie przysłużyła się też wystawa „Żołnierze niezłomni oczami młodych” zorganizowana wlubelskim IPN. Wśród uczniowskich prac wisiała przez dwa miesiące podobizna Czesława Boreckiego „Brzozy”, dawnego szefa UB wŁodzi i Zielonej Górze. Pracownicy IPN nie rozpoznali tej postaci na rysunku.

W miejsce Magiera oddziałem IPN w Lublinie ma pokierować według naszych źródeł inny założyciel tamtejszego AKO prof. Tomasz Panfil, który dziś zarządza lokalnym Biurem Edukacji Narodowej IPN. To wykładowca KUL, publicysta „Gazety Polskiej” i częsty gość telewizji Republika. – Na Radę Wydziału przyszedł kiedyś w koszulce z krzyżem Narodowych Sił Zbrojnych – wspomina jeden z pracowników uczelni. Na Facebooku podczas protestów wsprawie niezawisłości sądów pisał: „Potomkowie zamachowców i puczystów znowu przeciwko legalnemu rządowi występują”. Wjednym z komentarzy wdyskusji o rekonstrukcji historycznej pisze krótko: „Dobry Niemiec to martwy Niemiec”.

O pozycji Panf ila świadczy poniedziałkowa uroczystość podpisania umowy między IPN a KUL. Do Lublina przyjechał wówczas prezes Szarek, a lokalny oddział IPN reprezentował właśnie Panfil.

Wysłaliśmy do prezesa IPN pytanie o ocenę wypowiedzi Szumiły i Panf ila. Czekamy na odpowiedź.

Na początku września portal OKO.press poinformował o zatrudnieniu w IPN na stanowisku wicedyrektora wydawnictwa Arkadiusza Wingerta, który wcześniej drukował książki Davida Irvinga – jednego z najbardziej znanych negacjonistów Holocaustu. Irving wielokrotnie twierdził, że na terenie obozu Auschwitz nie było komór gazowych. Ustawa o IPN, w którym Wingert teraz pracuje, za tzw. kłamstwo oświęcimskie przewiduje karę do trzech lat więzienia.

Na stanowisku specjalisty wwarszawskim Biurze Badań Historycznych pracuje obecnie dr Mariusz Bechta. Z IPN związany jest od lat, wcześniej pracował m.in. wBiurze Edukacji Publicznej. Bechta zasiada też w razie historycznej Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Wjego założonym na studiach wydawnictwie Narodowa Scena Rockowa ukazywały się m.in. albumy neonazistowskich zespołów Honor i Konkwista’88. W 2016 r. prezydent Andrzej Duda odznaczył go w Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych Złotym Krzyżem Zasługi.

Kiedy Sejm przyjął uchwałę z okazji 75. rocznicy powstania NSZ, Bechta mówił portalowi wPolityce.pl: „Armia Krajowa (...) była przez cały okres II wojny światowej tarczą i mieczem dla liberalno-demokratycznych kręgów politycznych”, a jej sztabowcy „przyczyniali się do siania zamętu w szeregach krzepnącego podziemia narodowego”.

– W IPN jest chaos, brak kompetencji. Nastał czas „docentów marcowych”. Odchodzą nawet umiarkowani prawicowcy. Innym obrzydza się pracę. Stosuje się też praktykę przesuwania niewygodnych pracowników do archiwów. Dla wielu to poniżej ich kwalifikacji i ambicji – komentuje historyk, który jeszcze niedawno pełnił jedną z ważniejszych funkcji w IPN. Do tego w Instytucie ma się toczyć wojna koterii. Z Cenckiewiczem walczy o wpływy drugi wiceprezes IPN i szef rozbudowanego Biura Poszukiwań i Identyfikacji Krzysztof Szwagrzyk. – Prezes nie umie opanować tej sytuacji, więc powołał kolejnego zastępcę. Jan Baster, urzędnik z czasów Janusza Kurtyki, ma teraz łagodzić między nimi napięcia – słyszymy od jednego z historyków.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.