RYANAIR LECI DALEJ

Wpadka Ryanaira z odwołanymi lotami może naruszyć wizerunek tanich linii lotniczych. Eksperci są jednak pewni: na dłuższą metę nie stracą ani firmy, ani klienci. A największy w Polsce przewoźnik na zamieszaniu może wręcz zyskać. LINIE LOTNICZE OBSŁUGUJĄCE

Gazeta Wyborcza - - GOSPODARKA - GABRIELA ŁAZARCZYK

Proces wypłat odszkodowań za odwołane loty Ryanaira rozpoczął się wubiegłym tygodniu. Przewoźnik podaje, że poszkodowanych jest 315 tys. osób. 55 proc. z nich dostanie możliwość skorzystania z rejsów zastępczych – o ile odbywają się nie wcześniej niż dwie godziny przed anulowanym lotem i nie później niż cztery godziny po nim, pasażerom mogą nie przysługiwać odszkodowania. Te Ryanair zamierza udzielać partiami – najpierw uruchomiono wypłatę 63 tys. rekompensat (20 proc. wszystkich planowanych). Nie przekroczą one wg szacunków 20 mln euro, a zwroty kosztów anulowanych biletów mają sięgnąć 5 mln euro.

Kolejne miliony przewoźnik może zapłacić za naruszenie praw konsumentów.

Jak podaje Reuters, włoska agencja antymonopolowa już otworzyła postępowanie, które ma ustalić, co było przyczyną odwołań – czynniki losowe czy zła organizacja działalności Ryanaira. Badane ma być też to, czy przewoźnik w odpowiedni sposób poinformował klientów o przysługującym im prawie do rekompensaty za zepsute wakacje lub odwołane spotkania. Jeśli wina linii zostanie udowodniona, może zapłacić karę do 5 mln euro.

Tyle lotów spośród 130 tys. zaplanowanych od połowy września do końca października odwołał Ryanair

Jednak dla firmy, która w tym roku zarobi prawdopodobnie 1,4-1,45 mld euro, wydatki nie są żadnym problemem. Zwłaszcza że linie lotnicze przeżywają złoty okres. – Ceny ropy naftowej i paliwa lotniczego od trzech lat utrzymują się na bardzo niskim poziomie. To taki moment oddechu, w którym można łatać inne dziury – podkreśla Bartosz Baca, ekspert rynku lotniczego, partner wfirmie doradczej BBSG.

Odzyskać zaufanie

Więcej wysiłku trzeba będzie włożyć wodbudowę wizerunku. Pasażerowie są wściekli, że oodwołanych lotach dowiadywali się wostatnim momencie, afirma nie jest znimi szczera co do ich przyczyny. – Ostatnie wydarzenia z pewnością nadszarpnęły zaufanie pasażerów. Jak zwykle wkomunikacji ważny jest wiarygodny przekaz i wyjaśnienie, które nie budzi spekulacji. Wtym przypadku ich zabrakło. Michael O’Leary, menedżer Ryanaira, wprawdzie przeprosił, ale wyjaśnienia, że problem wynika z urlopów załóg, nie przekonały chyba nikogo – komentuje Klara Banaszewska, dyrektor generalna Grayling Poland, jednej z największych agencji PR wPolsce.

Na razie O’Leary przyznał: „Nawaliliśmy. Nie ma dla nas okoliczności łagodzących”, i uspokajał, że sytuacja już się nie powtórzy. Teraz zapewne będzie się próbował ponownie wkupić właski klientów akcjami promocyjnymi. – Tanie linie lotnicze kierują swoją ofertę do osób, dla których priorytetem jest niski koszt podróży, a nie lojalność wobec przewoźnika. Dlatego też ewentualny odpływ klientów Ryanaira będzie sytuacją przejściową i w perspektywie długofalowej nie wpłynie na zainteresowanie Polaków tanimi lotami. Jak stwierdził sam O’Leary, ich system rezerwacyjny jest pełen pasażerów, którzy już wcześniej deklarowali, że nigdy ponownie nie wejdą na pokład samolotów Ryanaira. I tak też prawdopodobnie będzie tym razem – uważa Banaszewska. O tym, że Ryanair spadnie na cztery łapy, przekonany jest też Bartosz Baca: – Mimo że Ryanair nie zabiega tak bardzo jak przewoźnicy tradycyjni o przywiązanie do siebie klientów, to paradoksalnie jego pasażerowie są lojalni. Nawet jak są z czegoś niezadowoleni, i tak planowanie kolejnej podróży zaczynają od serwisu Ryanaira, czasami nawet nie porównując cen czy warunków u konkurencji – uważa. Jego zdaniem nie ma też powodów do obaw, że wkolejnym sezonie kryzys się powtórzy.

Wygrać na kryzysie

Jako powód decyzji o anulowaniu rejsów Ryanair podawał konieczność poprawy poziomu punktualności. Faktycznie, ostatnie dane pokazują, że spadła ona poniżej 80 proc., choć zazwyczaj przekraczała 90 proc.

Eksperci są jednak przekonani, że to niedobór pilotów był prawdziwym powodem anulowania lotów i będzie wyzwaniem dla wszystkich linii lotniczych. – Deficyt pilotów jest znaczny. Przez najbliższych 20 lat każdego roku powinno ich przybywać ok. 27 tys., tymczasem już ich brakuje – w Azji 200 tys., w Europie 100 tys., wUSA 90 tys. Pilota nie wyszkoli się w dwa miesiące, więc przewoźnicy będą ich sobie wyrywać – twierdzi Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Niezadowolenie widać nie tylko wRyanairze. Piloci brytyjskiego biura podróży Thomas Cook właśnie strajkują z powodu zbyt niskich płac. Pewne swojego losu nie są też załogi wystawionych na sprzedaż linii AirBerlin i Alitalia. Zdaniem Furgalskiego dla Ryanaira to doskonałe pole do łowów. – Lepsza praca u Irlandczyków niż niepewny los w firmach z zagadkową przyszłością – przyznaje.

Jego zdaniem na tegorocznym kryzysie Ryanair nie tylko nie straci, ale może wręcz coś ugrać. Na lotniskach. – Pewnie wróci do portów renegocjować umowy i wyciągać większe rabaty. Oszczędności znajdzie głównie wtych portach, które się od niego uzależniły, np. w Modlinie – podkreśla. Co ciekawe, one też na tym nie stracą. – Lepsze warunki to więcej połączeń, więcej pasażerów, a co za tym idzie – rozwój – kwituje.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.